Ciekawe funkcjonalności WordPressa, które mogły Ci umknąć

WordPress stickers & badges

photo credit: thatcanadiangirl

Od kiedy aktualizacje WordPressa są automatyczne, ich ranga jakoś spadła. Oczywiście wzrosła użyteczność samego WordPressa, ale przez to nie śledzimy też wszystkich mniejszych i większych nowości jakie kolejne wersje wprowadzają. Z tego powodu mogło Wam umknąć parę ciekawych funkcji WordPressa. Poniższe wideo prezentuje te nowsze, jak i te starsze funkcje. Część możecie znać, ale powinny trafić się też perełki.

Na szybko o czym jest mowa w powyższym wideo:

  • Zen mode – cały interfejs WP zostaje ukryty, zostajemy tylko my i tekst; ten tryb istniał już wcześniej, ale nie był tak radykalny
  • Paginacja – możliwość ustawienia podziału długiego wpisu na strony
  • AutoEmbed – wklejamy link do wideo na YouTube, Vimeo i jeszcze kilku innych serwisach i WP sam automagicznie zamienia link na kod embed.
  • Pokaż/ukryj dodatkowe przyciski w edytorze postów – ficzer z brodą, ale może ktoś o tym nie wie
  • Opcje ekranu – możliwość ukrywania pewnych części interfejsu podczas pisania notki oraz możliwość rozmieszczania ich dowolnie, wystarczy przeciągnąć i upuścić
  • Skróty klawiaturowe dla edytora wpisów oraz komentarzy
  • Proste wklejanie linków do starszych wpisów z naszego bloga
  • Galeria zdjęć w jednej kolumnie
  • Możliwość zmiany kolejności zdjęć w galerii też przez drag & drop
  • Kiedy zmienimy tytuł i ULR opublikowanego wcześniej posta, stary URL bedzie przekierowywal na nowy.

Jeśli coś ominąłem, dajcie znać w komentarzach. Pogrubiłem moim zdaniem najciekawsze rzeczy na liście.

Co ciekawe, na wideo zapowiedziano też  nowość z nadchodzącego WordPressa 3.3: dodawanie wielu plików graficznych na raz, metodą przeciągnij i upuść

O jednej rzeczy jednak nie wspomniano. Okryłem ją niedawno. Chodzi mianowicie o możliwość „przylepienia” jednego postu, tak by wyświetlał się zawsze na górze bloga (z ang. sticky post). Nie wszystkie tematy wyglądu wspierają tę funkcję. Warto sprawdzić czy wasz temat daje radę. Aby znaleźć tę funkcję trzeba kliknąć „edytuj” w sekcji „Dostępność: Publiczne” w menu publikacji postu.
 
Posted in internet | Tagged , | 3 Comments

Nowy sposób myślenia o sieci: web actions

Uwielbiam idee, które tuż po ich poznaniu zmieniają nam w głowie tak bardzo, że nic już nie będzie takie samo jak przedtem. Ok, to może przesada, ale chodzi o zmianę myślenia w jakimś obszarze. Może być on relatywnie mały. Coś o czymś wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy, a teraz jest to dla nas bardzo jasne i dziwimy się, że wcześniej tego nie zauważaliśmy.

Czymś takim jest dla mnie koncepcja „web actions”, którą wprowadził Tantek Çelik, człowiek związany z Mozillą i opracowywaniem standardów sieciowych. Oto wyjaśnienie idei:

Every once in a while, design and development practices emerge on the web that enable a leap forward in our understanding of its potential. Developers’ asynchronous use of JavaScript (JS) led to AJAX and breakthrough interactive web applications. Designers’ semantic use of class names led to microformats and widespread portability of contacts, events, and more.

In the past few years we’ve seen the rapid proliferation of buttons on web pages that allow the user to do something with the current page or site over on another site or application. You’ve all seen them: Blog this, Digg, Read later, Follow, Like, Share, Tweet, +1. There’s something more interesting going on here than mere social media self-promotion. We’re witnessing the emergence of a whole new building block for the web: web actions.

Czyli chodzi o to, że ewolucja sieci, powoduje po jakimś czasie wyodrębnianie się pewnych standardów i praktyk, które łączymy w jedną całość. Powstaje nowa jakość. Tak było z ideą wykonywania pewnych działań na stronie internetowej bez konieczności przeładowywania całej strony. Wymiana informacji między przeglądarką a serwerem musiała działać asynchronicznie. Tak wyłoniła się technologia AJAX. Zaszycie w stronie pewnych informacji zrozumiałych dla botów doprowadziło do powstania mikroformatów.

Teraz widzimy rozwój różnego rodzaju „przycisków akcji” – wykop, czytaj później, wyślij, lubię to czy w końcu +1. Tentek Çelik wprowadza ciekawą metaforę – jeśli linki są rzeczownikami, to przyciski akcji są czasownikami. Linki po prostu prowadzą do innych stron. Przyciski akcji robią więcej, bo zmieniają coś poza stroną, na której jesteśmy obecnie.

Co ciekawe, protoplastami „web actions” były tagi/komendy „mailto”, „callto” czy „feed”, które też w jakiś sposób wykraczały poza stronę, na której się znajdowaliśmy i robiły trochę więcej niż tylko zwykłe wskazywanie kierunku, jak robią to linki.

Tentek wprowadza nawet własną klasyfikację „web actions”:

  • później – nie mam czasu teraz tego przeczytać, zobaczyć, więc zachowuję to na później, na przykład dzięki Readability czy Instapaper;
  • zapisz – zapisuję jakąś treść; czy to tekst czy zakładkę do przeglądanej strony;
  • ważne – coś jest w moim odczuciu ważne, zasługuje na popularyzację, nagrodę w postaci wykopu, lajku czy +1;
  • podziel się – chcę podzielić się czymś fajnym ze znajomymi;
  • obserwuj – chcę czytać lub oglądać tego więcej, dlatego będę obserwował tę stronę (twitterowy follow me tak samo jak RSS).

Czy Wam również ta koncepcja zmieniała spojrzenie na Internet?

via brutto

 
Posted in internet | Tagged | Leave a comment

Apple to nowa Nokia?

motorola logoPiotr Wrzosiński wyszperał bardzo ciekawy artykuł – Why Nokia’s Collapse Should Scare Apple. Znajdziemy w nim historię wzrostu i upadku wielkich imperiów rynku mobilnego. Mało kto za to pamięta, że wszystko zaczęło się od Motoroli. W końcu to Motorola wprowadziła na rynek pierwszą komórkę, ze względu na wielkość nazywaną butem  lub cegłą – Motorola DynaTAC.

In 1994, the dominant global provider of mobile handsets was Motorola: its shares were trading at an all-time high and it was seen as an outstanding innovator. (…) By 2000, Motorola’s global market share had collapsed from 45% to 15%, while Nokia’s had grown to a market-leading 31%. Nokia had won by promising, communicating, consistently delivering, and relentlessly improving straightforward, relevant customer benefits, in line with its easily understood brand promise, „connecting people”.

Historię ostatnich lat znamy. Nokia nie potrafiła odpowiedzieć na iPhone i została zmuszona do trudnego partnerstwa z Microsoftem. Teraz to Apple jest na ustach wszystkich. Czy jednak nie będzie z firmą Jobsa dokładnie tak jak z Motorolą i Nokią? Na razie nie widać konkretnych zagrożeń, ale…

Part of Apple’s brand appeal has always been that it was a plucky challenger, first against IBM, then against Microsoft. But in smartphones, the challenger was Google and — maybe — Apple is the new Nokia.

Czy to jednak nie oczywista oczywistość? Każde imperium w końcu upadnie. Jak poczekamy wystarczająco długo, zobaczymy również upadek Apple. IBM działa już 100 lat, a Nintendo nawet dłużej i schyłku nie widać.

 
Posted in mobile | Tagged , , , , | 3 Comments

Developer syty i user zadowolony

Dead Space iphone logoDziwię się osobom, które kupują nowe gry na iPhone i iPad w cenie od 5 do 10 €. Wystarczy używać serwisu lub aplikacji AppShopper, który monitoruje aktywność aplikacji w App Store i wysyła powiadomienia o zmianie ceny interesującej nas appki. Po jakimś czasie gra stanieje na pewno, a może jej cena spadnie do magicznych 79 eurocentów lub nawet będzie dostępna za darmo. W ten długi weekend tym sposobem można pozyskać superprodukcje Dead Space na iPhone i iPad za owe magiczne 0.79€.

Warto też schylić się po Max and the Magic Marker (wersja iPhone oraz iPad) – dobra odtrutka na nużące po dłuższej grze Angry Birds. To platformowa inkarnacja Pomysłowego Dobromira. Główny bohater Max dysponuje magicznym markerem, dzięki któremu możemy rysować dowolne kształy, aby pomóc mu przedostać się na drugą stronę planszy. Wymaga trochę kreatywnego myślenia.

Wracając jednak do głównego tematu: dlaczego developerzy „psują rynek” i rozpuszczają takich skąpych graczy jak ja? Przecież już nigdy nie kupię tych wszystkich drogich świeżynek. Przyzwyczajając mnie do takich promocji, twórca gry podcina gałąź na której siedzi, czyż nie? A jednak prawda jest taka, że tego typu „speców” jak ja jest stosunkowo mało.

iOS jest już na tyle popularną platformą, a iPhony zeszły pod strzechy masowego uzytkownika, który nie wie o istnieniu AppShoppera lub innych tego typu aplikacji. Nie zagląda też na blogi lub fora, które rozpisują się o każdej obniżce. Przeciętny użytkownik nowe aplikacje i gry zauważa tylko w AppStore. Chcesz tam zaistnieć? Musisz przebić się na listy top pobrań. Wtedy deweloper zarabia mniej na jednym pobraniu, ale zarobi o wiele więcej na zwiększonej ilości pobrań.

Developer syty i user zadowolony.

 
Posted in mobile | Tagged , | Leave a comment

Skończyliśmy jako artyści

W 1980 roku Alvin Toffler opublikował książkę „Trzecia Fala„. Zawarł w niej rewolucyjną metaforę rozwoju ludzkiej cywilizacji jako trzech następujących po sobie fal. Pierwszą było rolnictwo, drugą przemysł a trzecią społeczeństwo informacyjne. To tak w skrócie. Pisałem o trzeciej fali trochę więcej.

Trzydzieści lat po książce, metafora trzeciej fali zadomowiła się dość mocno we współczesnym zasobniku idei. Tak mocno, że nawet zatarła się informacja o tym, kto ją wymyślił. Podczas lektury książki „Linchpin” Setha Godina natrafiłem bowiem na odwołanie do niej, bez żadnego zająknięcia, kto ją wydał na świat. Ale nie to przykuło moją uwagę. Zwróciłem uwagę na dość ciekawe… Dopełnienie idei trzech fal.

We were all hunters. Then they invented farming, and we became farmers. And we were all farmers.

Then they invented the factory, and we all became factory workers. Factory workers who followed instructions, supported the system, and got paid what they were worth. Then the factory fell apart.

And what’s left for us to work with? Art. Now, success means being an artist.

Czytając historie przedsiębiorców w Proseed, oglądając wywiad z Jeffem Smithem – założycielem firmy Smule, robiącej niesamowite aplikacje na iPhone i iPad… Wszędzie słychać tę samą prawdę. Nie ma jednej ścieżki sukcesu. Do tego prowadzi wiele niepowtarzalnych kroków. Jeden zrobił coś w ten sposób, inny na odwrót, a obaj odnieśli sukces. Praca w obecnym czasie to nie nauka ścisła. Nie da się tego zamknąć tylko w tabelkach Excela. Nie da się tego nauczyć podążając za instrukcją krok po kroku. Potrzeba czegoś więcej. Tego czegoś. Praca, łut szczęścia, pasja i talent. Więcej w tym sztuki niż nauki. I rzeczywiście… zostaliśmy artystami. Cholera jasna.

Nie przepadam za osobami, które zwą siebie „artystami”. Na czym bowiem polega sukces artysty przez duże A? Na zrobieniu bohomazów, który uzna środowisko innych malarzy i krytyków. Nie podoba mi się taki układ. A tu się okazuje, że jesteśmy artystami lub wszyscy mamy nimi być. Chyba, że pasuje nam bycie słabo opłacanymi pracownikami fabryk – w szerokim tego słowa znaczeniu, nie tylko mechanika przy taśmie produkcyjnej. Musimy być artystami. Musimy tworzyć coś z niczego. Nadawać formę i zarabiać na tym pieniądze. Nie ważne czy to będzie bohomaz, piosenka na dwa akordy i jeden bit, czy aplikacja, która symuluje picie piwa.

Sztuka tworzenia, sztuka przedsiębiorczości, sztuka zrobienia różnicy między działaniami mojej firmy, a działaniami konkurencji. Tak. Działanie takich osób najlepiej oddaje jedno słowo – artysta.

 
Posted in idee | Tagged , , , | 2 Comments

Co się udaje Microsoftowi? Ciekawa obserwacja

3
Creative Commons License photo credit: -FLX-

Przemek Pająk zauważył ciekawą rzecz:

Wszystkie próby odpowiedzi Microsoftu na produkt konkurencyjny z góry skazane są na porażkę. (…) Microsoft odniósł sukces tylko tam, gdzie sam był pierwszy.

Komentarz wypłynął na fali informacji, że Microsoft nie będzie rozwijał odtwarzacza MP3 Zune. Nie dali rady uszczknąć rynku zdominowanego przez iPoda. Po premierze Windows Phone 7 widać jednak, że Zune przydał się jako poligon doświadczalny do tworzenia interfejsu WP7. I tylko tyle.

Microsoft przespał Internet, przespał eksplozję odtwarzaczy MP3 oraz smartfonów nowej generacji. Jedynie Kinect w połączeniu z Xbox ma szanse. Windows Phone 7 to co prawda odpowiedź na iPhone i iOS ale jest o wiele oryginalniejszy niż Android, jeśli chodzi o wizję i projekt nowego interfejsu. Swoją drogą Microsoft idzie tu drogą Apple a nie Google. Telefony WP7 i ich ekosystem będą bliższe zamkniętym i podobnym do świata konsol rozwiązaniom Apple (jam Ci jest panem softwaru i hardwaru) niż otwartemu systemowi Android. Ten ostatni stara się być otwarty niczym okna (Windows) i chce płacić za to odpowiednią cenę – fragmentaryzacja urządzeń i wersji systemu na jakim działają.

Ostatnio Microsoft jest coraz odważniejszy. Nie boi się podejmować trudnych decyzji: zaprzestanie rozwoju Windows Mobile 6.5, rewolucyjny interfejs Windows Phone 7, wypuszczenie lini telefonów Kin i szybkie ich zamkniecie po braku sukcesu czy… Internet Explorer 9, którego interfejs jest odważnie wzorowany na Google Chrome. Na taki Microsoft czekaliśmy.

 
Posted in mobile | Tagged , , , , | 1 Comment