W sierpniowym Przekroju, który dostał się w moje ręce dopiero teraz zupełnie przypadkiem, znalazłem wywiad Marcina Fabjańskiego (to nie błąd;) z prof. Leszkiem Kołakowskim. Oto co mówi o homoseksualizmie:
- A powinniśmy się bać, że małżeństwa gejów zrujnują zachodnią cywilizację?
- Nie jestem zwolennikiem małżeństw homoseksualnych ani pozwolenia na adoptowanie przez nie dzieci. Homoseksualiści oczywiście mają swobodę uprawiania seksu, jeśli nie ma przemocy ani seksu z dziećmi. Nawet w Polsce przedwojennej homoseksualizm nie był karalny, choć był karalny wtedy i jeszcze długo w Anglii. Geje powinni mieć prawo do kontraktów dotyczących wspólnego opodatkowania czy spadku. Ale małżeństwo homoseksualne w sensie ceremonii cywilnej jest niepotrzebne. Organizacje homoseksualistów mogą urządzać ceremonie ślubne prywatne, ale nie powinny żądać tego od państwa. Są liczne różnice między ludźmi, które pochodzą z natury, a mają skutki prawne: ludzie powyżej pewnego wieku nie mogą pracować jako strażacy czy górnicy, dzieci nie mają prawa udziału w wyborach, a niewidomi nie mogą mieć prawa jazdy. To jest dyskryminacja w sensie uznania różnic, ale nie w sensie niesprawiedliwego poniżania ludzi.
Zdumiewa mnie ten człowiek. Jakże prosto, zwięźle i niezwykle trafnie potrafi on wyjaśnić tak trudny i kontrowersyjny temat! Zachowując przy tym umiar między konserwatyzmem a liberalizmem. Dla mnie jest to niebywałe. Przy jego klarownych wypowiedziach moje wpisy jawią się jako chropowate potworki. A co do meritum sprawy, to muszę powiedzieć, że…
Zgadzam się w zupełności!