W tym samym wywiadzie co w poprzednim poście znalazłem inną ciekawą dla mnie wypowiedź prof. Kołakowskiego:
-Jak nawigować w oceanie informacji, która zalewa nas ze wszystkich stron?
-Chciałbym to wiedzieć. Możemy się trochę bronić, nie oglądając godzinami telewizji, nie czytając gazet. Ale bronimy się słabo, bo jesteśmy ciekawi i ta ciekawość nas gubi. Powinniśmy ograniczać informacyjny hałas, ale nie potrafimy tego zrobić. Lubimy wiedzieć o sprawach zupełnie nam niepotrzebnych, często groteskowych. Ale to nic nowego: że ciekawość jest grzeszna, uczono nas od zawsze, jednak ten grzech odmienia świat, również na lepsze.
-A może nie ograniczać szumu informacyjnego, tylko nauczyć się odróżniać śmieci informacyjne od rzeczy wartościowych. Zna pan jakiś system mentalnego filtrowania?
-Nie ma reguł. Ludzie mogą mieć interesujące pomysły na skutek przypadkowych informacji z przypadkowych źródeł. Nie można z góry uznać, że dany kawałek szumu informacyjnego jest z natury rzeczy jałowy. Możemy najwyżej uznać, że jest mało wiarygodny albo nam nieprzydatny. Ale dobrych kryteriów odróżniania śmieci informacyjnych od rzeczy wartościowych nie mamy. Chociaż to chyba jasne, że jak dowiadujemy się o tym, kto kogo zabił, to nas to duchowo nie wzbogaca.
Ja od siebie bym jednak powiedział, że jeszcze mamy kryterium (bliskie doskonałości) mentalnego filtrowania: jest nim 80-letni Leszek Kołakowski. Jakaż to szkoda, że już jest u schyłku życia.

Czy prof. Zygmunt Bauman podziela moje zdanie tego nie wiem, pewnie o nim nic nie słyszał – czemu się nie dziwię, ale do problemu natłoku informacji do nas docierających odniósł się podczas swojego wykładu na SWPS, który odbył się na przełomie października i listopada. Poświęcony on był tendencjom jakie zachodzą w naszym postrzeganiu czasu.
O zalewie informacji mówił niestety krótko, ale nie umniejsza to wartości tych słów. Uważa on, że wąskim gardłem postępu jest właśnie brak filtrów informacji. Jak to obrazowo ujął: brak nam młockarni, która by ziarno od plew odgarnęła. Nastąpi więc kryzys „przemysłu” filtrującego informację.
Co ja o tym sądzę? Prof. Kołakowski właściwie tylko opisuje zjawisko. Tak na marginesie wyróżnię tylko delikatnie stwierdzenie, że wiadomość o kolejnym morderstwie nie wzbogaca nas duchowo – to aluzja do tabloidów i programów typu Uwaga lub 997, które lubią epatować morderstwami. Zupełnie nas to nie wzbogaca, a wręcz przeciwnie, skrzywia nasz obraz świata i zapełnia informacyjnym, mentalnym szlamem. Wracając do poprzedniego wątku – Bauman nie tylko opisuje ale też prognozuje i ocenia. I z tymi właśnie subiektywnymi sądami się nie zgodzę.
Każdy z nas ma w sobie filtr informacji. Nie jest to filtr jakościowy (takiego byśmy pragnęli) a pojemnościowy, ale zawsze jakiś. Polega on na prostej intuicyjnej zasadzie, że jesteśmy w stanie wchłonąć tylko jakąś określoną ilość informacji, a po przekroczeniu pewnej bariery organizm powie: basta! To nie jest moja oryginalna myśl, przeczytałem to kiedyś, teraz już nie pamiętam gdzie. Doba ma tez tylko/aż 24h. Wielu próbowało to zmienić ale żadnemu się nie udało. Dlatego też żadnego wielkiego kryzysu nie będzie. Załamanie wzrostu wydajności może i tak, bo ciężej bowiem będzie ważną informacje wyłowić z coraz większego gąszczu śmieci, potrzeba na to będzie więcej czasu, ale już są (a inne zbliżają się) nowe metody i sposoby filtrowania informacji.
Najbardziej obiecującą jest model wiedzy rozproszonej. Zakłada on, że każdy z nas dysponuje pewnymi informacjami, ale są one niepełne, niedoskonałe. Jednakże jeśli zsumuje się informacje wielu osób i wyciągnie z nich średnią (mówiąc w przybliżeniu) to efekty przerastają oczekiwania. Na różnych wariantach tego modelu opiera się i Google, i Wikipedia, i Wykop, jak też i system komentarzy na Allegro. W pierwszym przypadku suma odsłon danej witryny jest najlepszym jaki udało nam się wynaleźć wyznacznikiem jakości strony – a składają się na to decyzje wielu niezależnych od siebie użytkowników o ograniczone wiedzy przecież. Encyklopedyczne hasła w Wikipedii powstają też z dyskusji wielu pojedynczych osób. Natomiast suma pozytywnych, negatywnych i neutralnych komentarzy po zawartych aukcjach daje nam na Allegro informacje o jakości kontrahenta. Aż za proste to się wydaje, ale jednak działa!
Świata Nauki z września 2006r. przynosi nam innego rodzaju obiecującą informację: wiele zespołów badawczych pracuje nad wyszukiwarkami, w które nie trzeba będzie wpisywać słów kluczowych – wystarczy zdjęcie szukanego przedmiotu! Algorytm programu rozpozna co przedstawia obrazek, i znajdzie podobne z jego bazy danych. Ta technologia jest jeszcze w powijakach, ale na pewno się z nią wkrótce zetkniemy.
Może więc piewca ponowoczesnego, płynnego świata nie dostrzegł już istniejących i rosnących na sile narzędzi jakimi ten świat będzie się posługiwał?
Hmm. Znalazłam się tutaj ze względu na nazwiska dwóch bardzo cenionych przeze mnie profesorów. Widzisz? Mechanizm wyszukiwania informacji działa. Ale z drugiej strony – popatrz – czy zawsze możemy rozpatrywać zalew informacji pod kątem wiedzy rozproszonej? Staram się patrzeć na świat z punktu widzenia jednostki. Bądź co bądź subiektywnie. I muszę przyznać, że często miewam wrażenie, iż w ogóle przestaliśmy przekazywać sobie nawzajem istotne informacje. To, co naprawdę ważne, kiedyś już zostało powiedziane i wszyscy doskonale mają zakodowane to w świadomości, nawet, jeśli starają się o tym nie pamiętać i działa mechanizm wyparcia. Z Baumanem osobiście udało mi się rozmawiać trzy tygodnie temu, podczas jego pobytu w Poznaniu. Na moją krytykę współczesności odpowiedział „Piekłem żyjących jest to, co sami tworzą. I widzi pani? Jest pani w piekle. Ma pani teraz dwa wyjścia: albo pani po prostu zaakceptuje obecną sytuację, albo też postara się odnaleźć wśród tego piekła fragmenty rzeczywistości, które nazwie pani niebem, a potem zrobi wszystko, aby rozwijały się i przetrwały…”. Zatem oddzielenie ziaren od plew jest możliwe, tak na poziomie psychologicznym, emocjonalnym, jak i informacyjnym. Trzeba jedynie klucza, świadomości tego, czego poszukujemy :- )
To prawda, taka naturalnie oczywista. Ale dodałbym, że niestety p. Bauman jest już dość mocno wiekowym człowiekiem i z tego powodu obarczony jest syndromem strachu przed współczesnością. Ktoś przede mną napisał, że wszystko zostało już powiedziane, czy podobnie. Ja również uważam, że życia nie należy się bać, przyrównując je do piekła. To pułapka, w którą Bauman chciałby nas wprowadzić. Zawsze była niewiadoma przyszłość, której bali się na wyrost „starzy”,ale jakoś ludzkość doszła do 3 lipca 2007 i żyjemy dalej. Jestem pełen optymizmu!
Z szacunkiem, ale nie zgadzam się z Baumanem. FranekJulek