Twitter czyli ewolucja blogowania

Nie było w marcu tego roku poważnego bloga o internecie, który nie napisałby czegoś o twitterze. Skąd to zamieszanie? Nie do końca wiadomo. To fenomen – jak inaczej wytłumaczyć niesamowitą popularność serwisu za oceanem, który oferuje skrzyżowanie opisów z komunikatora z bardzo zwięzłym blogowaniem. Może jednak w tej ponadprzeciętnej prostocie tkwi właśnie geniusz? Komentatorzy pomysł albo bardzo chwalą, albo mocno ironizują na temat jego funkcjonalności. Pete Cashmore z wpływowego blogu o serwisach społecznościowych – Mashable, podsumował twittera i zilustrował ewolucję blogowania taką grafiką:

Reakcja na twittera przypomina reakcje na kolejne media wchodzące na rynek medialny (radio miało zniszczyć czytanie, telewizja zniszczyć radio, itd.) a potem na serwisy internetowe (jak te na obrazku powyżej), które to miały internet zupełnie zniszczyć, zaśmiecić i sprowadzić do najniższego wspólnego mianownika (zhomogenizować). Padają te same argumenty co w przypadku blogów – „kogo obchodzi, co jadłeś na obiad” – czytamy na blogu Marty Klimowicz. Dla twórców twittera to najlepsza z możliwych sytuacja – nikt nie pozostaje obojętny. Nigdy wszyscy nie wpadliby w zachwyt i zaczęli namiętnie go używać, a tak nawet przeciwnicy używania twittera powodują szum medialny popularyzujący go jeszcze bardziej. Dyskusja w blogosferze rozreklamowała go natychmiast.

No dobrze, ale czym konkretnie jest twitter?

Tak jak już pisałem, twitter to skrzyżowanie opisów znanych z komunikatorów z mini blogiem. Opisy, które dodajemy do twittera są bowiem dodawane do poprzednich, tworząc chronologicznego bloga. Jednakże każdy z tych wpisów może mieć maksymalnie tylko 140 znaków – stąd to mini. Co ważne, twitter bardzo ułatwia aktualizowanie treści wpisów. Można to zrobić przez:

  • www (bezpośrednio przez stronę lub np. moduł w netvibes)
  • sms (wysyłamy na numer w UK)
  • komunikator (AIM, GTalk, .Mac, LiveJournal lub Jabber)

Możemy również dodawać znajomych, którzy korzystają z serwisu, dzięki czemu na oddzielnej liście pojawiają się ich ostanie wpisy ułożone chronologicznie, czyli w bardzo łatwy sposób możemy się dowiedzieć co w danej chwili robią nasi znajomi. Istnieje również możliwość dodania specjalnego widgetu do swojej strony, bloga dzięki któremu czytelnicy lub przyjaciele będą wiedzieć co robisz teraz lub parę godzin temu.

Według ekspertów z Doliny Krzemowej – czytamy w kottke.org – ten nowy serwis miniblogowy dla komórek i PDA odniesie taki sukces jak YouTube czy MySpace. The Wall Street Journal szacuje jak ogromny jest wzrost serwisu – ma on sięgać 20% tygodniowo. (!)

Co można z tym robić? Do czego używać? Co twitter może mi dać?

  • używać jak statusy Gadu Gadu
  • tworząc swoisty miniblog
  • można wiedzieć co znajomi robią, i mieć to zapisane w formie listy, do której można wrócić po jakimś czasie aby sobie coś przypomnieć lub zobaczyć czym się nasz znajomy najczęściej zajmuje; opisy gg są tymczasowe, trwają w chwili wyświetlania, potem giną, w twitterze są zawsze zapisane
  • łatwo podzielić się ze znajomymi ciekawym linkiem, podać nowy numer telefonu
  • „skojarzenia story” – każdy wpis nawiązuje skojarzeniem do kolejnego i… zobaczymy co po miesiącu wyjdzie ;) Głupie? Nie zaprzeczę, ale może komuś chciałoby się w coś takiego pobawić. Po prostu głośno myślę w tej chwili.
  • jako miniblog na głównym blogu, poprzez widgeta
  • ogromnym motorem napędowym za oceanem są tzw. celebrities – ludzie chcą wiedzieć co w tej chwili robi ich ulubieniec/ulubienica. W Polsce trudno o autorytet związany aktywnie z siecią (pomijając ruchy marketingowe typu polityczne blogi etc). – pisze w komentarzu Wojciech Zając. Może więc, gdyby ktoś baaardzo znany u nas zaczął pisać to byłby to hit? Boże, proszę, tylko nie Michał Wiśniewski! ;)
  • twitter działa jednak głównie jako notifier (przypominacz), wystarczy porównać u osób bardziej popularnych liczbę friends do followers. – WZ. Czyli swego rodzaju rss – to już moja myśl
  • można korzystać z Twittera jako narzędzie do samokontroli (było bodaj na lifehackerze) – WZ

Nieprzekonany? A jednak ludzi to kręci i rozwija ich kreatywność, albowiem…

Powstały już pierwsze mashupy

„Ludzie już zrobili Twitterholic – ranking Top 100 użytkowników Twittera. Można ich posortować po liczbie przyjaciół, wpisów, ulubionych i „podążaczy” (czyli ludzi, którzy zarazili się Twitterem od Ciebie). Jest Twittermap – mapa google’a z zaznaczonymi punktami, w których przebywają „twitterowicze”. Wreszcie w wersji testowej Twittervision – kolejna google mapa, tym razem „dymki” pojawiają się po każdym (?) zaktualizowaniu twittera przez kogoś.” – czytamy na PimpMyBlox.

Twitter PL ?

Wyścig o stworzenie polskiego odpowiednika amerykańskiego twittera już się rozpoczął. Już działają co robisz oraz ibogg ale blip - najpoważniejszy, w mojej ocenie, gracz – jeszcze nie wszedł w fazę beta testów. Blip zapowiada, że rozwinie twórczo pomysł na twitterowanie. Co robisz i ibogg klonują dosłownie, dodając jedynie, oczywistą w naszym kraju, możliwość dodawania wpisów przez bota gg. Wystartowały jako pierwsze, ale w tym przypadku nie gwarantuje to im sukcesu. Ibogg na wykopie został przyjęty dość letnio. Brak tym serwisom reklamy, szczególnie takiej, która pokazała by rzeszom internautów, że warto w coś takiego się bawić. Myślę, że blip ma jednak największe szanse na sukces. Największym kapitałem jaki posiada w tej chwili ten serwis to doświadczenie i know how w branży głównego założyciela strony, Marcina Jagodzińskiego.

Czy blip odniesie sukces? Oczywiście nie jest to pewne, ale wystarczy, że autorzy mu w tym nie przeszkodzą. Blogosfera polska rozniesie wirus, to pewne, ale jest bardzo mała – na Polska wspólnota MyBlogLog liczy zaledwie 400 osób (może jednak są to mocni liderzy opinii?). Do tego przydadzą się reklamy na fotce, gronie czy epulsie plus jakieś popularne forum, może np. gry ogame. Takie reklamy sporo by kosztowały, ale od czego jest marketing wirusowy, szeptany, parę userbarów do wklejania w sygnaturki na forach i… Czas. Oczywiście upraszczam, a może po prostu uważam, że tak jak w przypadku grona, które jest źle zrobione, ale było pierwszym najpoważniejszym graczem, zdobyło zasięg i teraz dyktuje warunki. Ważne też jest, że to nie kolejny Digg, czy MySpace ale klon zupełnie nowego społecznościowego szaleństwa – to jest główny atut tego przedsięwzięcia. Pomysł wydaje się błahy, ale skoro za oceanem chwyciły takie pomysły jak YouTube czy Digg, a potem polskie klony również, to dobry polski twitter pójdzie ich śladem, na przekór wszystkim krótkowzrocznym sceptykom. Potrzebuje tylko trochę więcej czasu niż w ameryce na przyjęcie i rozpowszechnienie się.

Mój komentarz

Zgadzam się z Lanooz, że „gdyby Internet funkcjonował na zasadzie dostarczane usługi/produkty muszą być użyteczne to nie byłoby połowy sieci.” Wielu komentatorów narzeka, że to jak opisy z gg. Tak, ale opisy z komunikatorów są tymczasowe, a dzięki twitterowi tworzą takiego bardzo prostego bloga. Pisanie porządnych postów na bloga nie jest łatwe, a do tego jeszcze jest czasochłonne. Blog-twitter jest genialny właśnie przez to, że daje masom możliwość prowadzenia „bloga” na miarę ich możliwości czasowych (a czasami i umysłowych) – szybko, łatwo, przyjemnie. Na kottke.org czytamy m.in. że „skoro jedna rzecz (w tym przypadku twitter) robi coś prościej (tutaj chodzi o blogowanie) i oferuje te same korzyści to ludzie będą tego używać” [w moim wolnym tłum.] Tym bardziej teraz, kiedy słyszy się, że liczba blogów globalnie na świecie zaczyna się zmniejszać, bo ludzie się nimi rozczarowali lub zmęczyli ich pisaniem… Nadchodzi blog „instant” – ograniczenie liczby znaków we wpisie i dodawanie ich przez komunikator i sms. Zamiast piekarnika mikrofala, zamiast zupy gorący kubek, zamiast bloga twitter!

Bardzo ważne dla twittera jest jego elastyczność w możliwościach dodawania wpisów. To, że można dodać wpis smsem lub przez komunikator mocno podnosi funkcjonalność serwisu. Do tego widget do wstawienia na stronkę… Twitter obrasta w „piórka”: zabawki, gadżety, funkcjonalności – to dobrze dla niego.

Tak jak pisałem wyżej: to przykład nowego mixu zza oceanu, skoro tam sie przyjął tak jak YouTube i MySpace to i u nas sie przyjmie.

Bardziej ogólne wnioski – wiele osób zastanawia się po co komu coś takiego jak twitter. Po co mi wiedzieć, co się dzieje z czyimś kotem (jak w grafice Cashmora na początku tego postu). Powstawanie tego typu krzyżówek, hybryd, mashupów moim zdaniem zachodzi na zasadzie – skoro można to zrobić, to coś takiego powstanie. I takich dziwolągów powstaje tak wiele, że w końcu jednemu uda się wynaleźć odpowiednie proporcje nowości i dziwności łączonej z funkcjonalnością (plus zaprawione sosem odpowiedniego czasu powstania i szczypta marketingu), że odnosi to coś sukces.

_ _ _ _ _

Gdyby była to praca zaliczeniowa, w tym miejscu pojawiłaby się bibliografia, ale że jest to tylko post na moim blogu, przy jego pisaniu korzystałem ze źródeł, do których nie zawsze odnoszę się w tekście a były mi one pomocne, więc prezentuje je wszystkie jako blogografię ;)

Blogografia:

Antyweb po raz 1 i 2, Mashable, PimpMyBlox po raz 1 i 2, Lanooz, Socjologia Internetu, kottke, Experymenty Informatyczne.

Related Posts with Thumbnails
 
This entry was posted in idee, internet and tagged , , , . Bookmark the permalink.

14 Responses to Twitter czyli ewolucja blogowania

  1. FunkyCog says:

    no, piękny wpis
    co do blipa – hmm… poczekamy zobaczymy
    życzę Marcinowi jak najlepiej ale … jeszcze przecież nic a nic nie widać :)

  2. rybomar says:

    A mi się to nie podoba, o ile komunikatory służą do rozmów, a blogi do zabawy w „małego redaktora” to połączenie tego może być wstrętne. Oczywiście przyjąć się przyjmie, ale będzie to gadżet dla nastolatków i będzie takim nowym nałogiem dla trzynastolatków, którzy korzystają z Internetu tylko po to, by używać gadu-gadu i przeglądać jakieś zaniżone umysłowo strony.
    Wątpię by jakaś znaczna część osób, które przekroczyły próg 20 lat koncentrowała się na tworzeniu takiego „blogu”.
    Wszystko jest ciekawe w zarodku, tak jak przytoczone w artykule grono, kiedyś, jakieś 2 lata temu był to mój ulubiony serwis, mało użytkowników, nikogo przypadkowego, bo konieczne było zaproszenie, a teraz każdy wie co się dzieje.
    Takie moje zdanie.

  3. radoslaw says:

    @FunkyCog: dzięki, trochę nad nim siedziałem ;)

    @rybomar: jeszcze Cię namówię na twitterowanie więc się tak nie odgrażaj :P
    A tak zupełnie serio to myślę, że można do tego podejść na dwa sposoby – jako do blogu lub statusów gg. Dla mnie (jak zacznę korzystać np. z blipa) będą to pewnego rodzaju statusy, w których będę informował co robię zainteresowane osoby. Ot tyle. Jako bloga nie będę tego traktował bo wydaje mi się to śmieszne, jak może być tak ubogi treściowo blog. Jednak owe 13-latki… Dla nich to będzie aż za dużo miejsca do zapełnienia. I najważniejsze: nikt nie każe ci czytać wpisów trzynastolatków, możesz czytać tylko wpisy wartościowych według Ciebie osób.

    My tu gadu gadu a Hazan informuje, że powstał kolejny Polski klonik twittera:
    http://www.antyweb.pl/?p=211
    Robi się coraz bardziej interesująco.

    I jeszcze ciekawostka: w listopadzie informację o twitterze wykopały… 2 osoby :)
    http://wykop.pl/link/8464/twitter.html

  4. pwrzosin says:

    Wczoraj na Aula Polska pokazaliśmy nową wersję spinacz.pl z zaimplementowanym systemem ministatusów a’la twitter.
    Na serwerze produkcyjnym funkcjonalność pojawi się w przyszłym tygodniu, ale już teraz możecie zobaczyć screeny tutaj: http://blog.spinacz.pl/

    Warto zauważyć, że ten klon twittera jako jedyny z wymienionych wystartuje ze społecznością prawie 7 tysięcy użytkowników.
    Pozdr.
    Piotrek

  5. radoslaw says:

    Dzięki za informacje o kolejnych twittoprojektach. Swoją drogą to zadziwiające jak rozchodzi się informacja o tym wpisie, bo na popularnym blogu to ona zamieszczona nie jest.

  6. Wpadłem się przywitać.

    Świetnie piszesz.

    Powodzenia w pisaniu (jak będe na 100% czytał)

    adam

  7. radoslaw says:

    Witam również i dziękuję za tak miłe słowa. Wiele jeszcze memu pisaniu brakuje – tak w treści jak i formie – nie pozostaje mi jednak nic innego jak te chropowatości minimalizować.

    Pozdrawiam!

  8. Pingback: Intelektualne Zbieractwo

  9. Pingback: Intelektualne Zbieractwo

  10. Pingback: Wojciech Beling’ Log » Blog Archive » Twitter, o co chodzi?

  11. TH says:

    W ramach kolejnych klonów, zmienił się w ostatnim tygodniu mikrob na sms.orange.pl/max.

    Doszło chyba wysyłanie filmów przez komórkę i zupełnie nowy model subskrybcji.

  12. Pingback: Twitter – cały świat w twych rękach

  13. Pingback: iZbieractwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

More in idee, internet (105 of 111 articles)