Marta Klimowicz znalazła pierwszą z prezentowanych grafik, ja (gdzieś, kiedyś)
wyszperałem w sieci drugą. Dla każdego zaznajomionego z rynkiem web 2.0 na świecie, marki pojawiające się powyżej to nie nowość, ale znajdą się też nazwy nowe, lub nie do końca znane. To chyba największa wartość tych obrazków, zabawa w rozpoznanie nazw, marek i tego co za nimi stoi czyli co dany serwis oferuje – wiesz czy nie wiesz? Na web 2.0 można patrzeć również z przymrużeniem oka.
Pierwsza grafika to mapa świata (a’la Tolkien zrobiona) gdyby tworzyły go serwisy web 2.0 Ważne jest nie tylko umiejscowienie względem siebie, ale i powierzchnia jaką zajmują – oczywiście im większa na mapie tym większa w rzeczywistym świecie.
Drugi obrazek nie ma aż tak wielkich ambicji. Pokazuje po prostu kawałek miasta przybranego markami web 2.0 – tego zza oceanu oczywiście.
Update: trzecią grafikę znalazłem właśnie u Lanooz.



Pingback: Intelektualne Zbieractwo
Pingback: Polski Blog : Terra blogerra poloniae