Blair 2.0
Jak zauważył Ols, Tony Blair zamiast dzwonić nie tylko zadzwonił do Nikolasa Sarkozy’ego, ale również nagrał gratulacje po francusku i angielsku i wrzucił w YouTube:
Co więcej, istnieje oficjalny kanał brytyjskiego rządu na YouTube.
Przypomina mi to inny zabieg, podczas kampanii we Francji komitet wyborczy Sarkozego mieścił się również w… Second Life! Można? Można!

A nasi politycy?
Nie mówię tutaj celowo tylko o obecnym rządzie, ale o wszystkich Polskich politykach, bo w tej sprawie są jednakowo ślepi. Choć to groteskowe i przejaskrawione stwierdzenie, to mam wrażenie, że to nie zwykli Polacy stali się ofiarami cyfrowego wykluczenia, a właśnie politycy. Nie dostrzegają kompletnie, iż sprawa budowy społeczeństwa informacyjnego jest o niebo ważniejsza od lustracji i wielu błahych spraw jakimi się teraz zajmują. Jeśli dostrzegają internet, to tylko jako przedłużenie prasy i telewizji czyli kolejne miejsce gdzie można toczyć boje w ten sam bezproduktywny sposób – odmieniać słowo polityka na setki sposobów.
A dane o Polsce w tym kontekście są alarmujące. Idg.pl pisze (informacja via Antymatrix) o najnowszym rankingu konkurencyjności 55 gospodarek (IMD World Competitiveness Yearbook):
Ranking najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata objął 55 krajów. [USA zachowały pierwsze miejsce] Na drugim miejscu znalazł się Singapur (o jedną pozycję w górę wobec ubiegłego roku), na kolejnych Hong Kong, Luksemburg i Dania. Polska znalazła się na 52. miejscu, co oznacza spadek o dwie pozycje w porównaniu z 2006 r. Wyprzedzają nas m.in.: Estonia (22.), Litwa (31.), Czechy (32.), Słowacja (34.), Węgry (35.), Bułgaria (41), Rosja (43.) Rumunia (44.) i Ukraina (46.). Mniej konkurencyjne od gospodarki polskiej są jedynie gospodarki Chorwacji, Indonezji i Wenezueli. Wśród krajów objętych rankingiem aż 40 utrzymało lub polepszyło swoją konkurencyjność w ciągu ostatniego roku, jedynie 15 (w tym Polska) spadło na niższe miejsca.
Ranking został opracowany na podstawie danych o tym, w jaki sposób poszczególne kraje stwarzają i utrzymują warunki korzystne dla biznesu.
Idziemy dalej. W innym poście Edwin Bendyk opisuje wyniki tzw. Network Readines Index tworzonego przez Word Economic Forum. W tym roku zajęliśmy w nim 58 miejsce wśród 122 badanych krajów (spadliśmy z pozycji 53 w roku ubiegłym).
Rząd ma tyle ważnych spraw na głowie, jak choćby szycie mundurków dla uczniów, że w kategorii “priorytetyzacji technologii teleinformatycznych” zajął 115 miejsce [przypominam, na 122 kraje! - przyp. rg]. Nie starcza też rządowi czasu na promocję nowych technologii, miejsce 106. W kategorii dostępności telefonów komórkowych zajmujemy 114 miejsce, to świadectwo niedoskonałej ciągle regulacji rynku telekomunikacyjnego. W kategorii “czas potrzebny na egzekucję kontraktu” lądujemy na 107 miejscu.


Maj 12th, 2007 at 6:33 pm
Właściwie to ponoć zadzwonił, ale chyba szybko zorientował się, że trzeba czegoś innego, żeby ktokolwiek zwrócił uwagę ;-)
Maj 12th, 2007 at 6:43 pm
Spoko, to poprawimy to tak, aby było 100% prawdziwie :) Ale to nie ważne, bo i tak ma klasę, że coś takiego zrobił (albo ma dobrych doradców).
Maj 13th, 2007 at 7:26 pm
Ja zostawię, lepiej brzmi ;)
Czerwiec 1st, 2007 at 3:37 pm
tony blair w ogole jest smieszny: http://youtube.com/watch?v=OrmIxZrVH-w
ciekawe, czy to jest wyrazem poczucia humoru, czy wyczucia PR-u?
Co do innowacyjności gospodarki, informatyzacji itd., to może coś się poprawi, bo szykowany jest Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka wspolfinansowany z funduszy strukturalnych. Pożyjemy, zobaczymy. Aczkolwiek samym tylko jednym programem wszystkich problemów załatwić się nie da.
Czerwiec 2nd, 2007 at 4:47 pm
Żaden człowiek nie może (i nie musi) znać się na wszystkim, więc ja wątpię w to, że sam Tony Blair wymyślił aby ten wywiad umieścić na YouTube, ale najwyraźniej ma od tego ludzi – i o to chodzi! Nie można znać się na wszystkim ale wiedzieć, kto zna się na tym czy na tamtym można. Szczególnie jak się jest przywódcą jednej z dwóch największych partii w Wielkiej Brytanii, w takiej organizacji kompetentnych osób powinno być sporo i jak się okazuje w Labour Party tak jest. W przeciwieństwie do naszych koalicjantów.
Mimo wszystko wzrost gospodarczy w I kwartale 2007r. wyniósł w Polsce 7,4% Jak widać ekonomia to złożone sprawa – mimo mało kompetentnego rządu gospodarka potrafi sobie radzić.