Społeczeństwo B
Pisałem wczoraj, że Dania jest w czołówce najbardziej innowacyjnych krajów świata. W pierwszej chwili może to dziwić, ale mnie już nie – m.in. po przeczytaniu artykułu Tomasza Walata w Polityce. U nas inicjatywa taka jak Społeczeństwo B spotkałby się u większości z co najwyżej z uśmiechem politowania. W Dani brana jest na poważnie. O co chodzi?
Społeczeństwo B to ruch społeczny domagający się respektowania rytmu biologicznego ludzi, którzy nie są predysponowani do wczesnego wstawania do pracy.
Powołują się oni na badania naukowe, z których wynika, że 15-25% ludzi należy do kategorii nocnych marków – kładą się do łóżka grubo po północy, a jeśli zrobią to wcześniej, to i tak nie zasypiają od razu, co niekorzystnie odbija się na ich porannej kondycji. Porannych ptaszków jest natomiast mniej (10–15 proc.) i ci zamykają powieki najpóźniej przed 22.00, tracąc cenne godziny wieczoru. Pozostali stosunkowo łatwo reagują na wczesny dźwięk budzika, ale i tak większość z nich rozkręca się do życia dopiero przed południem. Badania wykazały także, że ekstremalnych przypadków jest trzykrotnie więcej w grupie nocnych marków niż wśród porannych ptaszków. Ci pierwsi, zmuszeni do wczesnego zaczynania pracy, przesypiają w niej na stojąco do kilku godzin lub odsypiają stracone w tygodniu godziny przez pół soboty i niedzieli.
Skoro tak, to
(…) kurczowe trzymanie się zwyczajów narzuconych we wczesnym okresie industrializmu oznacza marnotrawstwo zasobów ludzkich. (…) Rytm pracy narzucony przez taśmę produkcyjną nie pasuje do społeczeństwa innowacyjnego, w jakie wchodzimy. Dobre pomysły mogą się rodzić w każdej chwili, a mają często większą wartość niż fizyczne produkty. Coraz więcej pracy jest niewidoczne w procesie produkcyjnym. Sektor oparty na wykorzystywaniu zdobyczy wiedzy rozwija się w Danii dwukrotnie szybciej niż cała gospodarka (7 proc. wzrostu wobec 3,5 proc.). (…) Stosowną chwilą do rozpoczynania pracy w fabrykach, szkołach i urzędach powinna być dla wielu 10.00 rano. Można dzięki temu też lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę, zwłaszcza drogi i komunikację publiczną.
Żądania alternatywnego Społeczeństwa B przestają być utopijne, jeśli spojrzymy na poszczególne stanowiska pracy. Tam, gdzie potrzebna jest kreatywność, nie ma znaczenia, gdzie i kiedy wykonujemy zawodowe czynności.
Czy te argumenty podziałały? Owszem. Sprawą zainteresował się duński parlament – Folketing. Podobne organizacje powstały również w Finlandii, Holandii i Norwegii.
Mój komentarz będzie specyficzny:
Zadziwia mnie cały czas wzrost organizacji ludzkiego życia, filozofii (?) postępowania w taki sposób aby zwiększyć wydajność pracy. Jeszcze parę stuleci temu najważniejsze stanowiska zajmowały osoby, które urodziły się w odpowiednim rodzie, lub dany urząd sobie kupiły. Potem wpadliśmy na pomysł, że dane stanowiska powinny zajmować osoby najbardziej do tego kompetentne (merytokracja i biurokracja – w sensie opisywanym przez Maxa Webera). Masz odpowiednie umiejętności, odpowiednią wiedzę to cię zatrudnimy. Po jakimś czasie odkryliśmy jednak, że sama płaca nie wystarcza do bardzo wydajnej pracy nawet największego specjalisty w danej dziedzinie. Od tej pory w pracy nie tylko płaca jest ważna, równie ważne jest twoje samopoczucie i realizacja siebie poprzez pracę. Wszystko po to, abyś chciał pracować dużo i wydajnie nawet jak masz możliwość lenistwa.
Następny maleńki kroczek w wyśrubowywaniu rekordów wydajności to właśnie takie Społeczeństwo B – zwraca się uwagę na strasznie małe szczegóły ludzkiego funkcjonowania i dopieszcza się je niemal do przesady.


Maj 13th, 2007 at 8:48 pm
A co z komfortem pracy i życia? Idea wydaje mi się dość humanistyczna, nawet jeśli stoi za tym to, o czym piszesz – wyśrubowywanie wydajności. Wydaje mi się, że osoby, które są nocnymi markami, po prostu przeżywają katusze o 8 rano w pracy i o 23 gdy przewracają się z boku na bok próbując zasnąć, mimo, że ich organizm chce czegoś innego…
Maj 14th, 2007 at 1:33 am
Oprócz pierwszego zdania Twego komentarza wszystko jest dla mnie jasne. O co więc Ci chodzi z tym komfortem pracy i życia? :)
Czerwiec 12th, 2007 at 2:15 am
Witaj, trafiłam do ciebie przez blog „Polityki”.
Przeczytałam kilka tekstów, m.in. też o trzeciej fali.
Pomysł dostosowania pracy do rytmów biologicznych jest ciekawy, tyle że musiałoby to skutkować albo skróceniem czasu pracy, albo w ogóle nienormowanym. Bo zwłaszcza jak jest lato, to przychodzenie do pracy na 10 oznaczałoby wychodzenie najwcześniej o 18, gdy słońce już pomału zachodzi. Mogłoby to z kolei odbić się na zdrowiu ze względu na braki witaminy D, syntetyzowanej pod wpływem słońca.
Ale pomysł jest ciekawy, tyle że trzeba by na nowo zorganizować system pracy (może w pewnym zakresie pracę w domu), np. w pracy dyżury, a pozostały czas w domu. Jednak mimo wszystko nie da się tak zorganizować usług dla ludności, sklepy, no i przemysłu, gdy zorganizowana grupa ludzi musi coś wykonywać.
Zapraszam również do odwiedzenia mojego bloga, gdzie często tez snuje rozważania zainspirowane tekstami z „Polityki”.
Pozdrawiam