iZbieractwo

czytam i zbieram sobie

Archive for Lipiec, 2007


50 postów minęło jak jeden dzień…

Tak mógłby zaśpiewać Czterdziestolatek gdyby prowadził bloga ;) Owszem, 50 postów w ciągu 7 miesięcy minęło jak jeden dzień. Ten jest już 54 z kolei. Dlaczego nie ogłaszam tego dokładnie w 50 poście? Nie chciałem tylko informować o tym błahym wydarzeniu (dla autora ważnym jedynie), przygotowywałem więc kilka niespodzianek na tą okazję. Części pomysłów nie udało się jeszcze zrealizować, ale co się odwlecze to nie uciecze. Dziś będą więc dwie niespodzianki. Ale po kolei.

Przygoda z blogosferą

Moja przygoda z blogosferą rozpoczęła się w czerwcu 2006r. od lektury bloga Edwina Bendyka, potem potoczyło się już szybko. Surfując po blogrollach dotarłem do wielu ciekawych blogów. W sierpniu zabłysnął więc już szalony pomysł: założę własnego bloga! Nastąpiła wiec przygoda z testowaniem i poznawaniem różnych platform blogowych, z własną niekonsekwencją w aktualizacji pierwszego próbnego bloga i… Wreszcie start pod koniec stycznia z tym oto Intelektualnym Zbieractwem na WordPressie. I pomyśleć, że jeszcze rok temu nie miałem pojęcia co to web 2.0 :)

iZbieractwo

Pierwszą niespodzianką jest korekta nazwy bloga. Doszedłem do wniosku, że szczególnie w realu brzmi ona zbyt pretensjonalnie i jest za długa. Przez siedem miesięcy istnienia okazało się również, że o wiele mniej jest na tym blogu intelektualności a o wiele więcej tematyki internetowej. Zmieniam więc nazwę bloga na zgodną z domeną i bardziej trendi… Nie, bardziej iTrendi ;) A tak na poważnie to najlepsze w tym jest to, że nazwę iZbieractwo można interpretować jako – intelektualne lub internetowe (interdyscyplinarne ;) zbieractwo i to mi się w tym najbardziej podoba.

Best Of

Blogowanie to zbieractwo. Im dłużej piszę tym bardziej się w tym przekonaniu utwierdzam. Chodzę sobie po internecie, czytam książki i artykuły o różnych ideach i teoriach, znoszę to do siebie, wpakowuję w edytor tekstu na blogu, tnę, sklejam, domalowywuję – robię remix/mashup i publikuję jako świeżutki post. Chodzę i zbieram, zbieram, zbieram i co jakiś czas coś Wam pokażę. Nie publikuję wszystkiego co mnie zaciekawi, a jednak mimo tej selekcji są posty mniej lub bardziej ważne, wartościowe, ciekawe. Przez nieubłaganą chronologiczność bloga niestety wiele z nich niknie, jest zapominanych (nawet przez autora) a tymczasem…

Widzę w tym zbieractwie pewne regularności, ważne dla mnie tematy, które ciekawią mnie bardziej niż inne. Stąd strona Best Of. Tu zamieszczę pewnego rodzaju subiektywny katalog istotnych dla mnie tematów poruszanych na tym blogu. Może będzie to także impuls do poświęcenia większej uwagi tym ważniejszym tematom a opisywanie tych mniej, pozostawię reszcie blogosfery? W tej chwili można podejrzeć tematy dwóch postów które mam na warsztacie od jakiegoś czasu, i zostaną one do tej strony dopisane, ale skoro nie są jeszcze skończone to ich nie podlinkowałem.

Podziękowania

W tym miejscu chciałbym krótko podziękować czytelnikom za dodanie mojego feeda do waszych czytników, za przyłączenie się do wspólnoty iZ na MyBlogLog, często za miłe słowa o tym blogu i moi pisaniu. To banał, ale naprawdę ma się dzięki temu więcej energii do dalszego pisania, mimo że piszę i tak głównie dla siebie, aby to czym się interesuje zebrać i jakoś intelektualnie sobie przetworzyć.

Sokrates a web2.0

Cały czas powstają nowe serwisy web 2.0 To dobrze. Ale co ja tak naprawdę mogę o nich powiedzieć? Ratuje mnie tylko mądrość starożytnego filozofa – Wiem, że nic nie wiem.

Owszem, mogę na tych łamach opublikować informacje o ich powstaniu, mogę sam wziąć udział i przetestować serwis od środka, ale… Co ja tak naprawdę mogę napisać o tym serwisie? Jedynie tylko to, czy mi się podoba czy nie. A mój wzrok, słuch i smak jest specyficzny. Żeby nie powiedzieć spaczony. Wiele serwisów widziałem, z nie jednej społeczności internetowej chleb jadłem i… Nie patrzę na dany serwis tak jak jego przeciętny użytkownik. Mi się spodoba bo ma fajne ficzery a 99% innych użytkowników nie będzie o nich wiedziało lub nie będzie miało po co ich używać (oby wiedzieli do czego np. taki jabber służy). Przyciągnie ich za to coś zupełnie innego, czego może ja nie dostrzegę.

Taka sytuacja przypomina socjologiczne bagienko – strasznie ciężko coś uogólniać i wydawać jednoznaczne wnioski. Jeśli przeprowadzi się jakieś socjologiczne badanie to jedyny uprawniony wniosek jest taki, że w danym miejscu, w danym czasie, na danej populacji występuje to i tamto. Podobnie jest z oceną serwisów. Mogę powiedzieć, że obecnie dany serwis mi się podoba lub nie, ale czy on odniesie sukces, przyciągnie użytkowników to już nad tym muszę zamilknąć bo tego nie wiem. Często bowiem opinie na ten temat są śmieszne, by nie powiedzieć infantylne. Ktoś nie lubi danego typu serwisów i już wyrokuje, że ten nie odniesie sukcesu.

Z ostrą krytyką w blogosferze spotykają się kolejne serwisy otwierane przez gazeta.pl (np. plotek, limetka, popcorner, groszki) bo i owszem nie stoją na najwyższym intelektualnie poziomie, ale co z tego? Ich uruchomienie i prowadzenie jest tanie, a zysk jaki mogą wytworzyć w postaci liczby UU (unikalnych użytkowników) jest stosunkowo duży dzięki promocji na głównej stronie portalu. Psy szczekają karawana idzie dalej. Tylko właściciele przedsięwzięcia mają i statystyki odwiedzalności strony jak i znają koszt jej utrzymania. Strona może być z kolei bardzo dobrym serwisem technicznie i ze względu na funkcjonalności, ale mieć kiepski marketing i przegrać z tego powodu. Masz, kolejny, babo placek.

Poza tym co to oznacza sukces? Pewne projekty, tak jak opisywane powyżej, są tanie w utrzymaniu wiec duży i bogaty portal może sobie pozwolić na ich prowadzenie. Inne są cały czas dotowane w nadziei na późniejsze zyski (patrz wykop.pl). Dla jednych sukcesem będzie 10tyś. UU a dla innych setki tysięcy. Można powiedzieć, że na naszym polskim rynku sukcesy odniosły fotka.pl czy grono.net ale co do sukcesów np. pino można mieć wątpliwości.

Wiele serwisów web2.0 to sieci społeczne. Dużo więc w takim serwisie zależy od tego kogo masz wśród znajomych i czy są to aktywni znajomi. Z gronem jest bowiem tak, że sam serwis jest kiepski, ale wszyscy tam są dlatego warto lub trzeba z niego korzystać. A jaki jest np. sens blipowania jeśli nie ma się tam rozbudowanej i aktywnej sieci społecznej znajomych? Przy ocenie takich startupów trzeba i to wziąć pod uwagę. Kolejny nieprzewidywalny czynnik.

Może jednak moje doświadczenie (w pewnym sensie) da się przełożyć na lepszą, dogłębniejszą analizę? Może będę w stanie powiedzieć czy ten pomysł chwyci np. wśród 15-letnich nastolatek. Kiedy będę mógł tak wyrokować? Oj, nie będzie to łatwe…

Ostatnio przeczytałem (nie pamiętam gdzie) takie porównanie, że trzeba nauczyć się myśleć jak leworęczny! To prosta i klarowna metafora ilustrująca kiedy analityk odnosi sukces – kiedy wczuje się sytuację drugiej osoby, w tym przypadku jednego z przeciętnych użytkowników danego serwisu. W sumie banał, ale jak ciężko to osiągnąć i jak wiele czyha niebezpieczeństw na tej drodze. Podobno jakiś profesor socjologii prowadząc wykład cały czas podpierał się badaniami w których udowodniono, że a wynika z b. I cała sala studentów potakiwała, mówiąc „rzeczywiście tak jest”. Na koniec wykładu profesor z rozbrajającą miną przeprasza studentów, mówiąc „pomyliłem się, jest na odwrót, to b wynika z a„, a w duchu śmieje się, że udała mu się prowokacja. Jakże łatwo zaufać wiedzy potocznej lub zdrowemu rozsądkowi i wpaść w sidła błogiej pewności siebie.

Przez cały post starałem się dowieść sobie, że coś jednak mogę powiedzieć o tych startupach web2.0 ale dochodzę nadal do wniosku, że… Wiem, że nic nie wiem. A Wy coś wiecie?

Mój pomysł na spotkania

Na konferencji w Agorze rozmawiałem z Alkiem Tarkowskim o zaproponowanych przeze mnie nieśmiało spotkaniach internetowo-humanistycznych. Krótki opis tego o co mi chodzi wydawał mi się jasnym i oczywistym sam przez się, ale jak się okazuje nie do końca, więc prezentuję precyzyjniej mój pomysł na formułę takich spotkań.

Cele:

  1. Intelektualny ferment: wymiana poglądów, informacji o ciekawych książkach, feedach, projektach, ideach, pomysłach, inspiracja, dyskusja o socjologii, mediach i kulturze związanej z rozwojem internetu.
  2. Social networking: poznanie się osób zainteresowanych szeroko rozumianą kulturą 2.0 – zarówno profesjonalistów (naukowców) jak i blogerów, dziennikarzy czy też czytelników tych dwóch ostatnich kategorii; może to da początek jakiejś małej społeczności?

Forma spotkań:

  1. Prezentacje o tematyce związanej z szeroko rozumianą kulturą 2.0; osoby chętne do prezentacji zgłaszają się do organizatorów z jej tematem powiedzmy na tydzień przed terminem spotkania, aby można było wszystkich ludzi powiadomić (może wydrukować jakieś plakaty do rozwieszenia na uczelniach), i zarezerwować sobie na dany termin czas. Po każdej prezentacji czas na dyskusje.
  2. Nieformalne rozmowy.
  3. Pierwszy jak i drugi punkt jest tak samo ważny, ale z prezentacji nie można rezygnować, musi być oś wokół której druga część będzie się kształtować. Same luźne gadki to za mało.

Czym nie jest tego typu spotkanie?

  • Wykładem, z którego korzysta tylko bierna publika. Te prezentacje mają również dużo dać osobom je wygłaszającym, w postaci pytań, uwag i wymiany myśli.
  • Prezentacja może być luźnym zbiorem myśli lub nawet pytań, nie musi to być prezentacja kawałka usystematyzowanej wiedzy.

Przykładowe tematy prezentacji, rozmów:

  • Kult amatora Andrew Keena – sama książka jak i całe zamieszanie z nią związane, czyli o kulturze uczestnictwa.
  • Prawo autorskie, wolne licencje – Creative Commons.
  • Udział kobiet w spotkaniach i kulturze internetowej – propozycja Marty Klimowicz ;)
  • Serwisy społecznościowe i całe web 2.0 – kończy się czy się zaczyna; to nowa jakość w tradycyjnym społecznym świecie?
  • … <– tu wpisz swój pomysł i swoją prezentację ;)

Miejsce: idealny byłby lokal z możliwością podłączenia projektora i z dobrym piwem ;)

Wstęp: wolny.

Ilość osób: od 3 w górę. Chcę zaczynać skromnie i z niskiego pułapu, aby mocno się rozwijać. Były bowiem organizowane spotkania Cyberkultura i po jakimś czasie zamarły.

Kiedy takie spotkanie mogłoby dojść do skutku? Myślę, że najwcześniej we wrześniu, ale pewnie dopiero w październiku. Na pierwszym spotkaniu pomyślelibyśmy nad nazwą i wymienili uwagi nad formą spotkań. Może moją propozycję warto byłoby zmodyfikować? Na pewno nie jest ona jedyną słuszną :) Pytania, sugestie?

Społeczna fabryka

Kiedy znaczenia nabiera User Generated Content, czyli coś co internauci wytwarzają za darmo, w swoim czasie wolnym, jak również crowdsourcing (tu otrzymujemy zazwyczaj pewną gratyfikację za swój wkład) to oznacza to przecież, że od darmowej, niczym nie przymuszonej pracy wielu ludzi zależy coraz większy obszar gospodarki. Dziwnym trafem nie dostrzega i nie docenia się tego. Mirosław Filiciak na blogu Kultura 2.0 pisze o tym jako o społecznej fabryce:

Słyszeliście o niematerialnej pracy i społecznej fabryce? Skrajnie upraszczając: jeśli rozmawiacie ze znajomymi przy piwie, to wykonujecie nie mniej poważną pracę, niż robotnik w fabryce. Produkujecie informacje.

Pojęcie społecznej fabryki opiera się na spostrzeżeniu, że w postfordowskiej ekonomii produkcją coraz częściej zajmuje się społeczeństwo – kreując mody i trendy czy wymieniając opinie wszyscy manipulujemy symbolami, co ma dziś wartość większą, niż praca fizyczna, coraz częściej zarezerwowana dla słabo wykwalifikowanych robotników zatrudnionych w sweatshopach Trzeciego Świata. Niematerialna praca, często darmowa, staje się istotnym elementem współczesnej gospodarki. Socjolożka mediów Tiziana Terranova w swojej niezwykle interesującej książce Network Culture: Politics for the Information Age stwierdza m.in. że to nie ruch Open Source wprowadza nową jakość do środowiska produkcji, lecz listy mailingowe i fora internetowe. To one, a nie pisanie programów, mają być wizytówką ekonomii cyfrowej. Można się z tym zgadzać lub nie, jednak taka optyka sprzyja podkreśleniu zjawiska, o którym piszą niemal wszyscy teoretycy ponowoczesności – zacierania się granic pomiędzy pracą i kulturą oraz rozrywką a produkcją.

Niesamowita idea, nieprawdaż?


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)