Sokrates a web2.0

Cały czas powstają nowe serwisy web 2.0 To dobrze. Ale co ja tak naprawdę mogę o nich powiedzieć? Ratuje mnie tylko mądrość starożytnego filozofa – Wiem, że nic nie wiem.

Owszem, mogę na tych łamach opublikować informacje o ich powstaniu, mogę sam wziąć udział i przetestować serwis od środka, ale… Co ja tak naprawdę mogę napisać o tym serwisie? Jedynie tylko to, czy mi się podoba czy nie. A mój wzrok, słuch i smak jest specyficzny. Żeby nie powiedzieć spaczony. Wiele serwisów widziałem, z nie jednej społeczności internetowej chleb jadłem i… Nie patrzę na dany serwis tak jak jego przeciętny użytkownik. Mi się spodoba bo ma fajne ficzery a 99% innych użytkowników nie będzie o nich wiedziało lub nie będzie miało po co ich używać (oby wiedzieli do czego np. taki jabber służy). Przyciągnie ich za to coś zupełnie innego, czego może ja nie dostrzegę.

Taka sytuacja przypomina socjologiczne bagienko – strasznie ciężko coś uogólniać i wydawać jednoznaczne wnioski. Jeśli przeprowadzi się jakieś socjologiczne badanie to jedyny uprawniony wniosek jest taki, że w danym miejscu, w danym czasie, na danej populacji występuje to i tamto. Podobnie jest z oceną serwisów. Mogę powiedzieć, że obecnie dany serwis mi się podoba lub nie, ale czy on odniesie sukces, przyciągnie użytkowników to już nad tym muszę zamilknąć bo tego nie wiem. Często bowiem opinie na ten temat są śmieszne, by nie powiedzieć infantylne. Ktoś nie lubi danego typu serwisów i już wyrokuje, że ten nie odniesie sukcesu.

Z ostrą krytyką w blogosferze spotykają się kolejne serwisy otwierane przez gazeta.pl (np. plotek, limetka, popcorner, groszki) bo i owszem nie stoją na najwyższym intelektualnie poziomie, ale co z tego? Ich uruchomienie i prowadzenie jest tanie, a zysk jaki mogą wytworzyć w postaci liczby UU (unikalnych użytkowników) jest stosunkowo duży dzięki promocji na głównej stronie portalu. Psy szczekają karawana idzie dalej. Tylko właściciele przedsięwzięcia mają i statystyki odwiedzalności strony jak i znają koszt jej utrzymania. Strona może być z kolei bardzo dobrym serwisem technicznie i ze względu na funkcjonalności, ale mieć kiepski marketing i przegrać z tego powodu. Masz, kolejny, babo placek.

Poza tym co to oznacza sukces? Pewne projekty, tak jak opisywane powyżej, są tanie w utrzymaniu wiec duży i bogaty portal może sobie pozwolić na ich prowadzenie. Inne są cały czas dotowane w nadziei na późniejsze zyski (patrz wykop.pl). Dla jednych sukcesem będzie 10tyś. UU a dla innych setki tysięcy. Można powiedzieć, że na naszym polskim rynku sukcesy odniosły fotka.pl czy grono.net ale co do sukcesów np. pino można mieć wątpliwości.

Wiele serwisów web2.0 to sieci społeczne. Dużo więc w takim serwisie zależy od tego kogo masz wśród znajomych i czy są to aktywni znajomi. Z gronem jest bowiem tak, że sam serwis jest kiepski, ale wszyscy tam są dlatego warto lub trzeba z niego korzystać. A jaki jest np. sens blipowania jeśli nie ma się tam rozbudowanej i aktywnej sieci społecznej znajomych? Przy ocenie takich startupów trzeba i to wziąć pod uwagę. Kolejny nieprzewidywalny czynnik.

Może jednak moje doświadczenie (w pewnym sensie) da się przełożyć na lepszą, dogłębniejszą analizę? Może będę w stanie powiedzieć czy ten pomysł chwyci np. wśród 15-letnich nastolatek. Kiedy będę mógł tak wyrokować? Oj, nie będzie to łatwe…

Ostatnio przeczytałem (nie pamiętam gdzie) takie porównanie, że trzeba nauczyć się myśleć jak leworęczny! To prosta i klarowna metafora ilustrująca kiedy analityk odnosi sukces – kiedy wczuje się sytuację drugiej osoby, w tym przypadku jednego z przeciętnych użytkowników danego serwisu. W sumie banał, ale jak ciężko to osiągnąć i jak wiele czyha niebezpieczeństw na tej drodze. Podobno jakiś profesor socjologii prowadząc wykład cały czas podpierał się badaniami w których udowodniono, że a wynika z b. I cała sala studentów potakiwała, mówiąc „rzeczywiście tak jest”. Na koniec wykładu profesor z rozbrajającą miną przeprasza studentów, mówiąc „pomyliłem się, jest na odwrót, to b wynika z a„, a w duchu śmieje się, że udała mu się prowokacja. Jakże łatwo zaufać wiedzy potocznej lub zdrowemu rozsądkowi i wpaść w sidła błogiej pewności siebie.

Przez cały post starałem się dowieść sobie, że coś jednak mogę powiedzieć o tych startupach web2.0 ale dochodzę nadal do wniosku, że… Wiem, że nic nie wiem. A Wy coś wiecie?

Related Posts with Thumbnails
 
This entry was posted in internet and tagged , , , . Bookmark the permalink.

20 Responses to Sokrates a web2.0

  1. przemek says:

    Ja też wiem, że nic nie wiem ;)

    Jeżeli patrzysz na coś, to widzisz to zawsze z własnego punktu widzenia. Socjolog będzie widział co innego, psycholog co innego, programista jeszcze inne elementy. Wszyscy patrzymy przez pryzmat naszego doświadczenia.

    Co nie oznacza, że nie powinniśmy spróbować patrzeć na niektóre serwisy z punktu widzenia ich użytkowników – ale to łatwe nie jest.

    Być może pewnym rozwiązaniem będzie intersubiektywizm, innym: rozmowy z osobami, które korzystają z takich serwisów.

    W przypadku blogów pozostaje nam raczej intersubiektywizm (zakładając, że będzie to wiele głosów), ale drugi sposób (trudniejszy dla blogerów) będzie bardziej wartościowy.

  2. rybomar says:

    Muszę zmienić tok pracy z ludźmi w Internecie. Zamiast rozgryzać problemy nastolatek, które do mnie piszą na gadu-gadu będę rozgryzał ich powody dlaczego korzystają z danego serwisu. To się może w przyszłości przydać. ;)

    P.S. Nie myślcie że robię coś dziwnego, ale przez gadanie z tymi osobami można naprawdę poznać ciekawe problemy socjologiczne, a dodatkowo można przeprowadzić te osoby na dobrą drogę, bo same siedząc przed komputerem, jeżeli będą korzystały ze złych rzeczy w sieci, to w tym wieku się zagubią. A tak można zrobić dobry uczynek i się czegoś dowiedzieć ;). Trzeba tylko odblokować wiadomości od nieznajomych i mieć wiek, w którym ktoś do ciebie napisze.

  3. przemek says:

    @rybomar:
    co rozumiesz pod pojęciem dobre/złe serwisy internetowe?

  4. Fanatyk says:

    Radek widzę efekt naszej rozmowy o trudnościach „wczucia” sie w „przeciętnego użytkownika” przy projektowaniu czy to całego serwisu czy choćby własnego bloga, jeśli chcemy dotrzeć do większej grupy odbiorców. ;)

    Zgadzam się z Przemkiem: rozmawiać i obserwować zachowania tych „przeciętnych userów”… i wyciągać wnioski.

  5. radoslaw says:

    @ Fanatyk – nasza rozmowa to była jedna z licznych inspiracji ;) Tak jak rozmowa o wykorzystywaniu użytkowników przez web2.0 i Twój post na ten temat :)

    @ Przemek – jeśli mógłbyś podsumować swoje stanowisko i przetłumaczyć je z polskiego na nasze ;) to jesteś pesymistą czy optymistą w kwestii możliwości powiedzenia czegoś konkretnego o nowych serwisach web2.0?

  6. moim zdaniem wychodzisz z błędnego założenia – ja wcale nie oczekuję, by bloger/blogerka piszący o np. kolejnym startupie, WIEDZIAŁ. bo i tak nie wie, więc tylko udaje, że jest jakimś guru i że pisze prawdy obiektywne i niepodważalne. nie interesują mnie tego typu opinie, podobnie, jak i nie interesują mnie „obiektywne” recenzje książek czy filmów. lubię ludzi, którzy mają własny gust i nie wstydzą się go, ani nie usiłują udawać, że ich gust jest jedynym słusznym. każdy ma swoją rację, niektóre mnie przekonują, inne nie, ale żadna z nich nie jest prawdą ostateczną. nie szukam na blogach wczuwania się w przeciętnego internautę/przeciętną internautkę, bo to mogę znaleźć gdziekolwiek indziej. na blogach szukam ciekawych i wyrazistych głosów.

  7. przemek says:

    chodzi mi o to, że możemy mieć dwa podejścia:
    1 – mówię co myślę, wyrażam własne, subiektywne zdanie i ocenę serwisu
    2 – rozmawiam z ludźmi, „zwykłymi” użytkownikami takiego serwisu, staram się dowiedzieć co on im daje itp. a potem to opisuję

    w blogosferze panuje to 1 podejście, to są głównie opinie, no chyba, że ktoś wypisze wszystkie dostępne funkcje w serwisie

  8. Włodi says:

    Jeśli chodzi o polskie webdwazerowe sukcesy, to na usta ciśnie mi się, mimo woli, Blip – IMHO największy sukces ostatnich miesięcy. Dlaczego? Bo twórcy otrzymali za swoją pracę realne pieniądze zanim tak naprawdę serwis ruszył! Inni musieli na takie benefity pracować miesiącami a nawet latami.

    Oczywiście miara sukcesu dla każdego będzie inna, każdy stawia sobie inne cele. W wypadku Blipa, ten sukces można mierzyć czysto biznesowymi wskaźnikami, czego nie można powiedzieć o wielu innych, czasami znacznie ciekawszych, inicjatywach.

  9. przemek, więc mnie zdecydowanie bardziej ciekawi podejście nr 1. o opinie użytkowaniczek i użytkowaników zawsze mogę zapytać sama, poszukać ich na forach etc., za to z chęcią przeczytam, co myśli na ten temat ktoś, kogo zdanie sobie cenię, choćby diametralnie różniło się od mojego.

  10. rybomar says:

    >przemek: nie chodziło mi o dobre/złe serwisy tylko o to, że wiele osób w wieku nastoletnim korzysta z Internetu tylko za pomocą komunikatora i przeglądając serwis 2.0, do którego należą, poza tym nie robią wiele więcej, a ja czasem próbuję im pokazać, że są inne, ciekawsze i wartościowsze formy spędzania czasu przed komputerem.

  11. radoslaw says:

    @ Marta – Nie wiem, czy moje podejście jest błędne, bo ten post to właściwie takie głośne myślenie, nie mam do końca zdania na ten temat, ale na pewno nie dostrzegłem siły subiektywności jaka stoi za blogami. Ludzie czytają blogi i uważają je za bardziej wiarygodne, bo są bardziej ludzkie i subiektywne, nie są tak suche jak prasowe notki. Rzeczywiście o tym nie pomyślałem. Może dlatego, że gdzieś tam w środku czai się we mnie perfekcjonista, który chciałby wszystko dogłębnie, profesjonalnie przedstawić?

    Twoja wizja blogowania to blogowanie z charakterem, subiektywne, ostre i wyraziste. Mnie jakoś spycha ku ekspercko-obiektywnemu a takie jest mało możliwe, stąd to „Wiem, że nic nie wiem”, bo w takim modelu można tylko tyle powiedzieć.

    Tak czy siak dziękuję za cenny dla mnie komentarz i mam nadzieję, że kryzys wiary w komentarze masz przejściowy :)

  12. przemek says:

    @marta:
    ja tak samo wolę pierwsze podejście, drugie nabiera trochę charakteru badawczego

  13. @radosław: nie wierzę w obiektywność, dla mnie skończyła się wraz z XIX wiekiem i niech na zawsze tam pozostanie. wolę, gdy ktoś jasno pisze, że to jego/jej zdanie i nie próbuje udawać, że przedstawia Rzeczywistość i Prawdę. bo tych nie ma. lub inaczej – jest ich tyle, ile ludzi (a może nawet jeszcze więcej?).

    @przemek: może i charakter badawczy, ale badań ilościowych, w których ludzie wierzą, że jeśli 59% przebadanych odpowiedziało, że ten serwis/jogurt/program wyborczy jest fajny, to on rzeczywiście jest fajny. w naukach społecznych wolę badania jakościowe i z tym również kojarzą mi się najciekawsze blogi.

  14. przemek says:

    @marta:
    niejasno się wyraziłem, w przypadku drugiego sposobu, takich „pseudo badań” zakładam, że rozmowy z użytkownikami będą miały formę wywiadu i miały charakter jakościowy (ja podobnie jak Ty wolę badania jakościowe)

    osobiście wolę pierwszy sposób, bo każdy dzięki niemu może wyrazić własną opinię i nie potrzebuje „pośredników”

  15. Fanatyk says:

    A nie ciekawiej było by popytać jednak użytkowników, „zbadać” jakie są ich opinie a następnie pokusić się o próbę ich interpretacji? Zobaczyć na ile nasze pierwsze wrażeniai „gołe” opinie były zgodne z takimi pseudo-badaniami?
    Wydaje mi się, że taka mieszanka mogła by być dużo ciekawsza.

    Jedno należy tu zauważyć – jak zauważył Marcin w komentarzu u Filipa – mamy mało czasu. Takie „badanie” użytkowników jednak troszkę go pochłania. A opinia? Jest jak d**a – każdy ma swoją – pozostaje ją tylko przemienić we wpis na blogu.

  16. greg says:

    miło poczytać. też mam mieszane uczucia.

  17. Pingback: iZbieractwo

  18. Pingback: Wymiana zasobów w blogosferze - azWeb

  19. Pingback: iZbieractwo

  20. Pingback: iZbieractwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

More in internet (64 of 100 articles)