Mutacje i klonacje

Natknąłem się wczoraj na powstający dopiero serwis Tweetr. Co on oferuje? Wspomaga aktualizację zdjęcia w profilu Twittera za pomocą fotki z twojej kamery internetowej (jeśli dobrze zrozumiałem o co im chodzi). Zdjęcia wszystkich użytkowników można oglądać również grupowo na stronie głównej lub dla danego pojedynczego usera.

Kiedy słyszę o tego typu superpotrzebnych i ultrainnowacyjnych stronach to przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo – mutacje. Przypadkowe mutacje. Tak jak w biologii i genetyce. Jeśli jakaś mutacja genetyczna jest możliwa, to zapewne u jakiegoś osobnika w jakimś czasie ona zajdzie. Raz będzie ona dobra i pomocna, innym razem groźna dla jego zdrowia. Podobnie z serwisami internetowymi – jeśli jest możliwość dodania do siebie dwóch funkcjonalności to pewnie ktoś to w końcu zrobi. Ale nie zrozumcie mnie źle. Ja tego nie potępiam. Wręcz przeciwnie. Aby powstała jedna perełka potrzeba wielu prób – mutacji. Szkoda tylko, że entuzjaści web 2.0 skazani są na syzyfowe prace odsiewania ziaren od plew.

Gdy się już ziarenka znajdzie, to na poletku webdwazera się co robi? Klonuje! (Znów pojęcie z nowoczesnej biologii). Co jednak znamienne, nie wszystko co z tego procesu wyniknie, jest nazywane klonem. Ciekawie zauważa to autor tego posta na R/WW:

There are a lot of people on the Net who don’t know what Digg is. But for those who do, there’s a term just as popular as Digg: the Digg clone.

Has anyone ever heard Google being referred as an „Altavista clone”? What about Yahoo Mail or GMail being mentioned as a „Hotmail-like site”? I’ve never seen anyone talking about MySpace as a „Friendster clone”, and definitely WordPress.com would never be called a Blogger-like site. (…) During the portal craze a few years ago, everyone was talking about portals – but we never heard that Lycos was a Yahoo clone. Even today, you don’t often read that Metacafe is a YouTube clone, Google Reader a Bloglines clone, or Google Blog Search a Technorati clone.

Ja bym zrehabilitował serwisy nazywane klonami, skoro inne kopie nie są tym pejoratywnym mianem obdarzane, ale czy jest jakaś logika oprócz przypadku w tych mutacjach i klonacjach?

Related Posts with Thumbnails
 
This entry was posted in internet and tagged , , , . Bookmark the permalink.

3 Responses to Mutacje i klonacje

  1. rybomar says:

    Na pytanie w ostatnim akapicie nie potrafię odpowiedzieć. Bo choć logika nakazuje pomyśleć „żaden informatyk nie zrobi serwisu, który będzie bez sensu i będzie z góry skazany na porażkę” to widząc tego tweetra zaczynam tracić tą logikę.

  2. Logiki w tym chyba nie ma. To jest szukanie na oślep, a nuż coś wypali i przyniesie sławę i pieniądze. Nie takie głupoty już robiły karierę (i nie mam tu na myśli naszego rządu), choćby taka million dollar homepage – trudno wyobrazić sobie coś głupszego, a jednak zadziałało.

  3. Krzysiek says:

    Tak, mutacje i klony są w pewnym sensie potrzebne. jeżeli nawet one same nie są tą wyjątkową nową wartością, to stanowią taką jakby masę krytyczną z której taka perełka może wykluć się.

    Web 2.0 nie jest tutaj zbyt inny niż „normalne” życie.

    Co jest tylko nieudolnym powielaniem istniejącego czy dodawaniem nikomu potrzebnych funkcji pokaże najlepiej czas. To co użytkownicy z biegiem czasu zaakceptują jest dobre i dla nich w pożyteczne.

    Odradzam zdecydowanie oceniania wartości serwisów przez tak zwanych ekspertów. Widziałem to już na przykładzie SMS, którego eksperci jak jeden ocenili jako serwis bezwartościowy, a dzieciaki nie zważając na to z olbrzymim entuzjazmem wystukiwały teksty 10 przyciskami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

More in internet (59 of 100 articles)