Kiedy pierwszy raz usłyszałem o couchsurfingu… Z jednej strony nie mogłem uwierzyć, a z drugiej strony myślałem jakie to proste a skuteczne. O co chodzi? Rejestrujemy się na stronie, wypełniamy profil i szukamy miasta gdzie chcielibyśmy pojechać i… przysłowiowej kanapy na której moglibyśmy przenocować. Chodzi bowiem o to, że strona buduje światową sieć osób, które będą umożliwiały tanie lub bezpłatne noclegi w swoich domach w zamian za możliwość noclegu w innych osób uczestniczącej w tej sieci. Ktoś z Nowej Zelandii lub Peru chce przyjechać do twojego miasta, może przenocować u Ciebie, w zamian ty możesz skorzystać z gościny kogoś w Portugalii czy Kanadzie. Jako, że wyprawy do innych krajów a nawet na inne kontynenty mogą być niebezpieczne, a swoje bezpieczeństwo podczas noclegu powierzamy osobie kompletnie nieznajomej, ważne jest budowanie na stronie couchsurfingowej dobrej reputacji.
Dlaczego o tym piszę? Dla wielu (w tym dla mnie) taka informacja jest ciekawa sama w sobie. Ale jest też drugie dno. Znów świat i internet zadziwiły mnie. Znów okazało się, że można wymyślić coś niezwykle praktycznego a… Internet jest platformą, która to umożliwia.
Po drugie niesamowite jest jak daleko posuwa się nasze zaufanie do obcych i zupełnie nam nieznajomych osób dzięki internetowi, a konkretniej różnego rodzaju platformą zaufania. Nie jeden raz kupowałem coś na Allegro i wysyłałem w ciemno kilkaset zł gdzieś w Polskę i mimo obaw system działa sprawnie. Nie przysłano mi zamiast komórki ziemniaków. Couchsurfing idzie jeszcze dalej bo na szali kładę swoją głowę lub w najlepszym razie pieniądze na zwiedzanie i powrót. I znów działa.
Działa na tyle dobrze, że couchsurfing i aukcje internetowe to dobra wiadomość dla biznesu. Dzięki aukcjom utrzymuje się wiele mniejszych lub większych firm. Couchsurfing to z kolei dobra wiadomość dla sektora turystycznego. Owszem, nie dla hoteli, ale taki turysta musi do swej darmowej kanapy dojechać a na miejscu coś jeść, pić i zwiedzać więc jest okazja aby na nim zarobić. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że tego turysty dane miasto nie miałoby okazji gościć, bo na taką podróż nie byłoby go stać, gdyby nie darmowy nocleg. Można więc powiedzieć, że dzięki dwóm powyższym platformom, powstaje trzecia – platforma biznesowa.
Więcej na temat couchsurfingu w artykule z wiadomości24.pl
Update: powyższy artykuł, lub komentarz Bartka Raciborskiego jest obowiązkowy!
Jako pasjonat podróżowania pozwolę sobie dodać nieco informacji do Twojego postu. :)
Oprócz http://www.couchsurfing.com, jest jeszcze http://www.hospitalityclub.org – nieco starszy, choć technicznie trochę bardziej toporny, dlatego CouchSurfing zdobywa coraz więcej popularności.
W całym przedsięwzięciu nie do końca chodzi o nocleg, a raczej nie tylko o nocleg. Istotne jest też poznawanie ludzi i dzięki nim poznawanie odwiedzanych krajów w taki sposób, w jaki nigdy nie poznasz rozmawiając jedynie z obsługą hotelową czy w restauracji. Uczestnicy CouchSurfing czy Hospitality Club oprócz noclegu oferują też często swoje towarzystwo – pokazanie miasta (niekoniecznie tych miejsc, które znajdziesz w przewodniku), zabranie na imprezę ze znajomymi albo wspólne gotowanie lokalnych potraw. Wszystko po to, żeby lepiej poznać i zrozumieć lokalną kulturę.
Oczywiście dla wielu najbardziej interesujący jest darmowy nocleg, ale uważa się za nietakt traktowanie goszczących nas osób jak hotelarzy. Zazwyczaj gospodarz chce poświęcić nam trochę czasu i może poczuć się urażony, jeśli zobaczy Cię tylko przez chwilę rano i wieczorem. Oczywiście nie jest to regułą – czasami wręcz gospodarze zostawiają wolne mieszkanie i klucze u sąsiada, jeśli akurat sami gdzieś wyjeżdżają, czasami nie mają czasu bo pracują lub mają inne zajęcia – ale w większości oczekują jednak jakiegoś kontaktu i spędzenia choć trochę czasu razem. Oni też chcą się dowiedzieć o Twoim kraju, wymienić wzajemne doświadczenia z podróży lub po prostu opowiedzieć Ci o swoim mieście. Jakby nie było większość z nich to też zapaleni podróżnicy, osoby bardzo otwarte na innych ludzi i bardzo ciekawe świata.
Nie jest też tak, że to internet pozwolił na powstanie tego typu inicjatyw. Internet po prostu ułatwia komunikację i organizację całego systemu. Pozwala też znacznie zwiększyć bezpieczeństwo właśnie dzięki wymianie informacji i wzajemnym ocenom gości i gospodarzy. Ale pierwszy system tego typu – Servas – powstał tuż po drugiej wojnie światowej (i istnieje do dzisiaj). Nie jest to więc wynalazek ery internetu, choć na pewno internet pozwolił to spopularyzować, lepiej zorganizować oraz poprawić bezpieczeństwo. :)
Skoro piszesz o bezpieczeństwie, nie zapominaj, że jest to temat istotny zarówno dla gości jak i dla gospodarzy. Ci drudzy też potencjalnie są narażeni i zasady wszystkich wspomnianych systemów są tak skonstruowane, żeby dbać o bezpieczeństwo i gości i gospodarzy.
Przede wszystkim dziękuję za tak monumentalny komentarz! :) Jesteś właśnie pasjonatem podróżowania, ja nie i stąd moja wiedza w tym temacie jest ograniczona. Opisałem cauchsurfing bardzo skrótowo, gdyż podlinkowałem artykuł (nie najlepszy ale zawsze) w którym zainteresowani tym tematem mogą się więcej dowiedzieć (np. obie strony są podlinkowane i jest podkreślone, że tu nie tylko o noclegi chodzi), a skupiłem się na tym co mnie najbardziej interesuje w tym temacie czyli zaufaniu. W czasie pisania postu odkryłem myśl o platformach.
Co do bezpieczeństwa gospodarzy to, rzeczywiście nie wspomniałem nic o tym, bo gdzieś tam w domyśle traktuję gospodarza i gościa jako równe osoby. Ja kogoś nocuję ale i będę nocowany, itp. itd.
O Servas nie miałem pojęcia, wydawało mi się, że to pomysł ery internetu. W sumie to ciekawa sprawa jak zostało to zorganizowane bez netu?
Podsumowując – nie chciałem pisać znów za długiego postu, a okazuje się, że tym razem powinienem.
Ups, pardon za pokrzyżowanie szyków. Nie klikałem w ten linkowany artykuł – mea culpa – więc chciałem dopisać to, co wydawało mi się istotne. :)
„Nie każ mi myśleć” – stara złota zasada usability okazuje się, że nadal rządzi, w ewentualnie zmodyfikowanej wersji: „nie każ mi klikać” ;)
Teraz się zastanawiam czy pokazać ten artykuł mojemu tacie :)
On kocha podróżować, choć robi to bardzo rzadko ze względu na brak czasu, ale w podróżowaniu nie chodzi mu tylko o poznawanie np. architektury miasta, ale również na poznaniu kultury i reklamie miejsca, gdzie mieszkamy, aby ci, u których mieszkamy także nas odwiedzili.
Wszystko niby się zgadza, ale tata, jak to osoba w jego wieku nie do końca w Internet wierzy (choć szanuje i czasem używa), więc zanim cokolwiek mu przedstawię muszę się zapoznać z wszystkim, co ten projekt oferuję.
Dziękuję za podjęcie tematu.
@Radosław
Tak, to możliwe, Servas powstał bez internetu! :-)) A konkretnie, po drugiej wojnie światowej, w Danii, chociaż szybko się rozprzestrzenił, głównie w Europie i USA. Pewien młody Amerykanin unikał wojska i nocował u ludzi, którzy popierali jego pomysł. I tak od kamyka…
Więcej na temat można poczytać na
stronie polskiego servasu .
W duzym uproszczeniu wszystko opiera się na sieci osobistych znajomości i osobistych rekomendacjach. Węzłami tych sieci są koordynatorzy, lokalni i krajowi.
Zresztą ten sposób organizacji przypomina mi trochę mikropożyczki, o których ostatnio głośno. Osobiste poręczenie trzyma się mocno i nie zależy tak bardzo od infrastruktury.
Pingback: podróżowanie « Morhven’s Weblog
Oto zjawisko, obserwowane przez mnie od lat wielu: poza naszym ukochanym krajem, mieszkają ludzie, którzy UŚMIECHAJĄ sie do nieznajomych, są w naturalny sposób dla siebie życzliwi.
W naszym kochanym kraju, gdy idziesz parkową alejka a z naprzeciwka ktoś nadchodzi, odwracasz wzrok…
W windzie… Patrzysz w podłogę…
A tam gdzieś na świecie…
Zupełnie nieznajomi ludzie zostawiają ci klucze od ich mieszkania…
Hmmm…
Serdecznie pozdrawiam
Chciałem kiedyś zarejestrować się w hospitalityclub.org, ale jakoś nigdy nie znajdowałem czasu i zgadzam się z Bartkiem w 110%. Poznawanie miasta w towarzystwie tubylca to najlepsze co może przydarzyć się zagubionemu, lub też nie, turyście. Przechowałem w ten sposób kiedyś znajomych z Australii, którzy potem zaprosili nas do siebie do Edynburga. Oczywiście skorzystaliśmy i było genialnie. W ogóle uświadomiłem sobie, że młodzi ludzie z całego świata podróżują jak szaleni, w każdym kraju, hostelu jest ich pełno. U nas nie ma jeszcze tak silnej tradycji podróżowania z plecakiem przez pół świata ale to się szybko zmienia. Duża w tym zasługa UE i otwartych granic. No i coraz bardziej otwartych umysłów. Tak trzymać;)
Jasne, że podróżują jak szaleni – w końcu co lepszego można robić z życiem. ;-)
Kilka dni temu założyłem konto na „naszej klasie”. Od 12 lat (mam ich jak na razie 27) nie mieszkam w PL, więc ucieszyłem się na myśl że wkrótce skontaktuje się ponownie z częścią znajomych z „tamtych” czasów… i przez ten portal dostałem wiadomość od – do dziś mnie nie znanej osoby, która okazała się być córką chrzestną drugiego męża mojej babci, którzy mnie wychowali! Rodziny z dwóch zakątków PL jakoś nie były w kontakcie ze sobą a ja nagle dostałem taką miłą wiadomość-niespodziankę.
Dlaczego o tym tutaj piszę? Otóż jestem „couchsurferem” od dokładnie dwóch lat i jednego tygodnia. Couchsurfing (CS) zmienił moje życie w wyłącznie pozytywnym znaczeniu i szukając informacji po polsku na temat projektu trafiłem m.in. na ten artykuł i jego genialny komentarz Bartka (komentarz na piątkę!). Dorota która mnie (wciąż jeszcze do końca nie wiem w jaki sposób) odnalazła, część informacji o mnie ma z mojego profilu CS na który trafiła przez link wklejony przeze mnie na własnym profilu „naszej klasy”. Za chwilę będę odpisywał Dorocie drugi raz i chcąc przedstawić jej sens mojej stronki CS, postanowiłem właśnie w tym celu znaleźć odpowiednie informacje w języku polskim. Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku i równie miłych doświadczeń i niespodzianek w 2oo8!!
paweł
ps. Artykuł na temat couchsurfing na stronie wikipedii prosi się o aktualizację i rozszerzenie.