iZbieractwo

czytam i zbieram sobie

Archive for Sierpień, 2007


Delicje

Kolejną ikoną web2.0 jest serwis del.icio.us nazywany swojsko w kraju nad Wisłą delicjami. O co w nim chodzi? Świetnie pokazuje to ten filmik:

Z tej samej serii mogliśmy oglądać Jak działa RSS i Wiki.

Dla tych, którzy woleliby przeczytać o tym po polsku, polecam dwa ciekawe wpisy (na nieaktywnym jak na razie) blogu lifehacker.blox.pl:

Eskey opisał też możliwość wykorzystania delicji do stworzenia chmurki tagów. Jest to szczególnie przydatne dla serwisów, takich jak blox.pl, które same w sobie tego nie umożliwiają.

PS. Tak jak wcześniejszy post, ten również ląduje w Best Of.

Długi ogon

Jaguar-8
Creative Commons License photo credit: alistair_35

Czasami znajduję gdzieś w sieci bardzo trafne i proste opisanie jednego z podstawowych (lub bardziej zaawansowanych) aspektów webdwazera. Zbieram takie posty – definicje na stronie Best Of (w dziale Web2.0 dla bardzo początkujących ;) O efekcie długiego ogonu przeczytałem jednak nie w sieci a w książce Mirosława Filiciaka Wirtualny plac zabaw. Gry sieciowe i przemiany kultury współczesnej.

Długi ogon – termin ten – jego nazwa pochodzi od wykresu w układzie współrzędnych XY, na którym po początkowym gwałtownym spadku z wysokiego poziomu, w dalszej części następuje wydłużone, bardzo powolne zbliżanie się do zera – ukuł w 2004 roku Chris Anderson, redaktor naczelny magazynu Wired. Długi ogon odnosi się do modelu biznesu realizowanego w internecie, choć opisuje zjawisko od dawna znane w statystyce. Niektóre przedsiębiorstwa internetowe, jak choćby księgarnia Amazon.com, połowę swoich obrotów uzyskują za sprawą najpopularniejszych i intensywnie reklamowanych produktów (w wypadku książek jest to kilka tysięcy tytułów). Jednak druga, tysiąckroć bardziej zróżnicowana część rynku, opanowana przez produkty niszowe, jako całość generuje nie mniejsze wpływy. Długi ogon to miejsce dla relatywnie mało znanych produktów, które w globalnej gospodarce sieciowej mogą znaleźć jednak znaczną liczbę amatorów.

Co z tym Second Life?

Od kilku miesięcy myślałem o poście o Second Life, ale jakoś tak się nie mogłem zabrać, lub za duży post chciałem napisać. Ilość otagowanych magicznymi literkami SL feedów w GR i artykułów w delicjach cały czas rosła. Postanowiłem wiec nie pisać o tym wszystkim co możecie przeczytać gdzie indziej, a skupić się na swoich paru groszach, które do tego tematu chcę dodać. Zacznę więc tam gdzie inni kończą.

Zarys sytuacji z Drugim Życiem przedstawia się w tej chwili tak, że po fali nieustannie optymistycznych wiadomości związanych z grą, coraz częściej pojawiają się złe – a to, że korporacje zamykają swoje przedstawicielstwa z powodu braku zainteresowania; to znów, że gospodarka SL skurczyła się o 50% po wprowadzeniu zakazu gier hazardowych w grze. Co bowiem ważne, a nie wszyscy może zdają sobie z tego sprawę, wewnątrz gry kwitnie gospodarka z prawdziwymi pieniędzmi – prawdziwe dolary można wymienić na Linden Dolary, oficjalną walutę gry stworzonej przez firmę Linden Lab.

Skąd taka popularność?

Wielu zastanawia skąd się wziął ten cały hype wokół SL. Jedną z teorii mówi, że SL jest w takiej fazie rozwoju jak internet 15 lat temu – nie da się tam przeprowadzić jakiejś poważnej działalności (np. e-commerce) ale warto tam być i mieć w SL swoją wizytówkę, tak jak 15 lat temu warto było mieć swoją stronę domową lub stronę firmy, na której najważniejszymi informacjami były adres i numer telefonu. Można było potem szpanować adresem www na wizytówce lub w reklamach prasowych firmy.

SL to świecidełko, które przyciąga uwagę, taki internetowy serwis-celebrityjak zauważyłem kiedyś u Dominika. Na jaki temat łatwiej dziennikarzowi napisać artykuł – Facebook i jego platforma z otwartym API czy, że Kraków jest w SL? Pierwszy temat zainteresuje mało osób a drugi bardzo wiele, i do tego łatwo na ten temat napisać artykulik i wrzucić fotki. Zaskakujące, ale może SL żeruje na lenistwie dziennikarzy? A może raczej na całym systemie wytwarzania medialnej papki?

Zwiastuny przyszłości

Nie wiem co dalej z SL, czy skończy się radosny hype, czy nie i jak dalej będzie się serwis rozwijał. Dostrzegam za to zagęszczanie się trendu na wdrażanie do internetu elementów grafiki 3D zapoczątkowane przez trójwymiarowe awatary. Może Second Life to początek internetu 3D?

Na przyjście internetu 3D przygotowywują konsumentów masowe gry sieciowe typu EverQuest, Ultima Online czy World of Warcraft. Są to gry rozgrywane w klimacie fantasy, czyli nie są realistyczne zbyt mocno, ale przecierają szlak technologiczny – jak tworzyć wydajną grafikę dla szybkich i wolnych łącz internetowych oraz jak obsłużyć dużą liczbę graczy jednocześnie.

Powstają też realistyczne gry/platformy do przebywania online w środowisku 3D, mniej lub bardziej inspirowane SL. Mam tu na myśli przede wszystkim grę Home, dla posiadaczy konsoli PS3.

Inna nisza to nastolatki i przeróżowe Barbie Girls – opisywane szerzej na Antyweb.

Mało poważne? Twórcy Skype to raczej poważne persony. Założone przez nich Ambient Sound Investments dofinansowało serwis Frenzoo – trójwymiarowy serwis społecznościowy skoncentrowany na modzie i designie a skierowany do azjatyckich nastolatków (siedziba serwisu to Hong Kong). Tak na marginesie dofinansowali również Blip.tv :)

I na koniec killer app – Fix8. Co tu dużo pisać, najlepiej (skoro to trójwymiar) pokaże to obraz:

Nie wszystko złoto co się trójwymiarem świeci. Z kategorii 3D wywodzi sie bowiem jeden z dziwaczniejszych startupów tego roku – trójwymiarowa skrzynka pocztowa… Spamem możesz karmić rekiny pływające w basenie koło domu.

Co z tym Second Life?

Ta strzelba musi kiedyś wystrzelić! Dla Linden Lab zła wiadomość jest taka, że nie musi to być SL. To wszystko o czym pisałem powyżej, plus wzrastająca prędkość połączeń internetowych sprawią prędzej czy później, że funkcje 3D w aplikacjach internetowych będą hitem, a potem codziennością.

Mechwarrior

Dziś coś z zupełnie innej beczki. Wczoraj natrafiłem w Wired na artykuł o pierwszych robotach bojowych wysłanych do Iraku. Do tej pory rozbrajały miny lub służyły do obserwacji. Teraz po raz pierwszy mają walczyć. Sam artykuł nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, za to ten filmik owszem:

Ok, robocik jest dość prosty, tzn. nie jest to zupełnie nowa konstrukcja tylko modyfikacja już istniejących ale nie o to chodzi. Niedawno obchodziliśmy rocznicę początku siecipołożenie pierwszego kabla transatlantyckiego (27 lipca 1866r). Robot z powyższego filmu może być praprzodkiem tego:

[Jeśli komuś się spodobało polecam jeszcze ten filmik.]

Niemożliwe? Science fiction? MechWarrior to tylko głupia gra? Zobaczcie wiec filmik pokazujący robota z Boston Dynamics, w którego Pentagon zamierza właśnie zainwestować 10 mln $ i wykorzystywać jako transporter sprzętu dla piechoty.

Update: w tym moim poście znajdziecie jeszcze dwa inne filmiki z kroczącymi robotami.

Daleki jestem od utopijnego idealizmu i nie będę biadolił i psioczył na tych okropnych wojskowych. Przecież nawet nasz kochany internet powstał na ich zamówienie. Lajf is brutal i takie roboty to była w sumie kwestia czasu. W naszym humanistyczno-webdwazerowo-blogowo-software’owym światku nie doceniamy potęgi tego co inżynierowie mogą nam wymyślać już teraz. Może to oni bardziej zmienią ten świat niż my?

Dopóki nie zacząłem subskrybować feeda Wired Top Stories wydawało mi się, że Wired to magazyn tylko o, powiedzmy, szeroko pojętej cyberkulturze. Tymczasem zaskoczyło mnie, że dość sporo informacji jest jeszcze z dwóch dziedzin: podbój kosmosu i… militaria. Co oznacza ten myks? To tylko specyfika pokręconego Wired czy nowy trend jakiś, znak czasu? Zna ktoś filozofie tego magazynu?

Podsumowując, jak mówi chińskie przekleństwo – Obyś żył w ciekawych czasach!


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)