﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Zgrzyty w blogosferze</title>
	<atom:link href="http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/</link>
	<description>Internet, idee, iOS i inne</description>
	<lastBuildDate>Wed, 09 May 2012 11:13:53 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Fanatyk</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/comment-page-1/#comment-1351</link>
		<dc:creator>Fanatyk</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Sep 2007 19:45:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/#comment-1351</guid>
		<description>&lt;a href=&quot;http://polskiblogger.pl/jak-zostac-znanym-blogerem.html&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Ping, ping&lt;/a&gt; ;)
Taaak, pisałem o podobnym zjawisku. Poniekąd ten mój wpis pokrywa się częściowo z Twoim. 

Chyba uderzyłeś w sedno - jesteśmy poniekąd przewrażliwieni. Cóż, &quot;taki lajf&quot; ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://polskiblogger.pl/jak-zostac-znanym-blogerem.html" rel="nofollow">Ping, ping</a> ;)<br />
Taaak, pisałem o podobnym zjawisku. Poniekąd ten mój wpis pokrywa się częściowo z Twoim. </p>
<p>Chyba uderzyłeś w sedno &#8211; jesteśmy poniekąd przewrażliwieni. Cóż, &#8222;taki lajf&#8221; ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: clee</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/comment-page-1/#comment-1323</link>
		<dc:creator>clee</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Sep 2007 12:21:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/#comment-1323</guid>
		<description>1. co do anonimowości - to pojawiają się na wielu czytanych przeze mnie blogach trolle, ze stałym co prawda nickiem, ale ukrywające swoje ip i niepodające żadnych namiarów na siebie, za to znające się na wszystkim i wszystkich pouczające. szczęśliwie, większość już nie reaguje na tego typu zagrywki. 
2. zdarzyło mi się parę razy trafić na blogi, których autorzy pisali chyba głównie po to, by pisać, jak jakiś inny bloger jest beznadziejny oraz tworzyć klikę napadającą na tego beznadziejnego blogera, który często w odpowiedzi robił dokładnie to samo. na szczęście - nikt nas nie zmusza do brania udziału w tego typu rozgrywkach, widocznie niektórym to pomaga na kompleksy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>1. co do anonimowości &#8211; to pojawiają się na wielu czytanych przeze mnie blogach trolle, ze stałym co prawda nickiem, ale ukrywające swoje ip i niepodające żadnych namiarów na siebie, za to znające się na wszystkim i wszystkich pouczające. szczęśliwie, większość już nie reaguje na tego typu zagrywki.<br />
2. zdarzyło mi się parę razy trafić na blogi, których autorzy pisali chyba głównie po to, by pisać, jak jakiś inny bloger jest beznadziejny oraz tworzyć klikę napadającą na tego beznadziejnego blogera, który często w odpowiedzi robił dokładnie to samo. na szczęście &#8211; nikt nas nie zmusza do brania udziału w tego typu rozgrywkach, widocznie niektórym to pomaga na kompleksy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Olijanna</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/comment-page-1/#comment-1322</link>
		<dc:creator>Olijanna</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 20 Sep 2007 09:05:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/#comment-1322</guid>
		<description>Z jednej strony zgaddzam się z tym, że krytyka jest Polakom potrzebna. Po 2,5 roku studiów w Niemczech mogę się podpisać pod opinią pani Łęckiej obiema rękami. Polacy wszystko biorą do siebie, rzadko mówią (bo przecież trzeba wcześniej przeczytać te 100 stron, żeby coś wiedzieć) i nie mogą przebić się w agresywnych debtach niemieckich studentów. Ci ostatni rzeczywiście często nie mają pojęcia o czym mówią (brak wiedzy faktograficznej, zero cyfr w głowie, w końcu nikt się tutaj nie uczy na pamięć, za to wielka kreatywność), ale to ich nie zraża. Musi być twarda konfrontacja i to z profesorem (uff tutaj rzadko zajęcia prowadzą mgry). Inaczej 1,5 h zajęć to będzie czas stracony. Przy czym przestrzegane są zasady debaty publicznej. Niektórzy wygłaszają swoje poglądy czysto prowokacyjnie, to trochę taka gra.
W PL natomiast w każdym trzeba obchodzić się jak z przysłowiowym jajkiem. To polskie obrażalstwo tłumaczę znajomym jako przejaw dumy (tratatata). 
Z drugiej strony zdolność polskiej blogsfery do krytyki nie zawsze jest dla mnie przejawem zmiany mentalności. Problem w tym, że jest to często zwyczajnie krytykanctwo (typowe dla bardzo mlodych ludzi)bez grama krytyki pozytywnej, bez przedstawienia alternatyw. Z tego nie można się nauczyć dystansu do siebie.Pozdr</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z jednej strony zgaddzam się z tym, że krytyka jest Polakom potrzebna. Po 2,5 roku studiów w Niemczech mogę się podpisać pod opinią pani Łęckiej obiema rękami. Polacy wszystko biorą do siebie, rzadko mówią (bo przecież trzeba wcześniej przeczytać te 100 stron, żeby coś wiedzieć) i nie mogą przebić się w agresywnych debtach niemieckich studentów. Ci ostatni rzeczywiście często nie mają pojęcia o czym mówią (brak wiedzy faktograficznej, zero cyfr w głowie, w końcu nikt się tutaj nie uczy na pamięć, za to wielka kreatywność), ale to ich nie zraża. Musi być twarda konfrontacja i to z profesorem (uff tutaj rzadko zajęcia prowadzą mgry). Inaczej 1,5 h zajęć to będzie czas stracony. Przy czym przestrzegane są zasady debaty publicznej. Niektórzy wygłaszają swoje poglądy czysto prowokacyjnie, to trochę taka gra.<br />
W PL natomiast w każdym trzeba obchodzić się jak z przysłowiowym jajkiem. To polskie obrażalstwo tłumaczę znajomym jako przejaw dumy (tratatata).<br />
Z drugiej strony zdolność polskiej blogsfery do krytyki nie zawsze jest dla mnie przejawem zmiany mentalności. Problem w tym, że jest to często zwyczajnie krytykanctwo (typowe dla bardzo mlodych ludzi)bez grama krytyki pozytywnej, bez przedstawienia alternatyw. Z tego nie można się nauczyć dystansu do siebie.Pozdr</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kmb</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/comment-page-1/#comment-1321</link>
		<dc:creator>kmb</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Sep 2007 16:22:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/#comment-1321</guid>
		<description>Myślę, ze wyrażanie emocji w internecie najlepiej przedstawia ten obrazek: http://us.st11.yimg.com/us.st.yimg.com/I/yhst-34640480252896_1963_117522 :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę, ze wyrażanie emocji w internecie najlepiej przedstawia ten obrazek: <a href="http://us.st11.yimg.com/us.st.yimg.com/I/yhst-34640480252896_1963_117522" rel="nofollow">http://us.st11.yimg.com/us.st.yimg.com/I/yhst-34640480252896_1963_117522</a> :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: radek</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/comment-page-1/#comment-1320</link>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Sep 2007 16:44:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/#comment-1320</guid>
		<description>Rozumiem o co chodzi w błędzie atrybucji, ale &quot;przypisywania wewnętrznych motywacji czynnościom wywołanym sytuacją&quot;... Nie wiem czy to więcej wyjaśnia, czy więcej zaciemnia. A sam nie czuję się na siłach aby lepiej pojęcie wyjaśnić ;)

Pisząc o zgrzytach na blogach miałem na myśli raczej blogi, których autorzy podpisują się imieniem i nazwiskiem (tak jak ty czy ja). Tu nie ma mowy przesadzie związanej z poczuciem anonimowości. 

A błędy w komunikacji były od zawsze, podczas rozmowy też następują, nawet gdy dwie osoby dobrze się znają (mąż i żona ;) Dawno przestano wierzyć, że autor komunikatu daje odbiorcy &quot;paczkę&quot;, którą on sobie odpakowuje i dostaje na talerzu wszystko co &quot;autor miał na myśli&quot;. Autor komunikatu to czytelnik i odbiorca komunikatu to czytelnik, stąd zawsze będą jakieś nieporozumienia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rozumiem o co chodzi w błędzie atrybucji, ale &#8222;przypisywania wewnętrznych motywacji czynnościom wywołanym sytuacją&#8221;&#8230; Nie wiem czy to więcej wyjaśnia, czy więcej zaciemnia. A sam nie czuję się na siłach aby lepiej pojęcie wyjaśnić ;)</p>
<p>Pisząc o zgrzytach na blogach miałem na myśli raczej blogi, których autorzy podpisują się imieniem i nazwiskiem (tak jak ty czy ja). Tu nie ma mowy przesadzie związanej z poczuciem anonimowości. </p>
<p>A błędy w komunikacji były od zawsze, podczas rozmowy też następują, nawet gdy dwie osoby dobrze się znają (mąż i żona ;) Dawno przestano wierzyć, że autor komunikatu daje odbiorcy &#8222;paczkę&#8221;, którą on sobie odpakowuje i dostaje na talerzu wszystko co &#8222;autor miał na myśli&#8221;. Autor komunikatu to czytelnik i odbiorca komunikatu to czytelnik, stąd zawsze będą jakieś nieporozumienia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: pwrzosin</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/comment-page-1/#comment-1319</link>
		<dc:creator>pwrzosin</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Sep 2007 14:22:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/17/zgrzyty-w-blogosferze/#comment-1319</guid>
		<description>Łżąca opozycja i złośliwa pani w pracy to przykłady podstawowego błędu atrybucji - tzn przypisywania wewnętrznych motywacji czynnościom wywołanym sytuacją. (czy atrybucja zasługuje na tytuł słowa dnia?).

Na blogach wchodzi w grę coś innego, co kiedyś próbowałem bez powodzenia zbadać. 
Po pierwsze część z nas ulega zjawisku anonimizacji opisywanemu przez Zimbardo (czyli pisząc czujemy się bezpiecznie schowani jak bojownicy z Ku Klux Klanu w kapturach, albo schowani za okularami i mundurem amerykańscy policjanci). 

Po drugie komunikacja przez komputer w ogóle wydaje się wychylać niektóre z cech osobowościowych ku ekstremom. Wychylają się m.in. poczucie pewności siebie, agresja, ekstrawertyzm - introwertyzm. 

Po trzecie komunikacja tekstowa przez komputer jest wyjątkowo osobista (czujemy się jak w relacji twarzą w twarz z autorem bloga), ale też wyjątkowo ograniczona (nie widzimy jego miny, gestów, nie słyszymy głosu).

W rezultacie reagujemy emocjonalnie jak w rozmowie we dwoje, ale mamy bardzo zafałszowany obraz tego co chce przekazać interlokutor (tzn ten drugi rozmówca). 
Nie mamy podstaw do właściwej reakcji, wiec sobie domyślamy własne emocje - wychylone ku ekstremom, na podstawie ostrzejszej niż w zwykłej konwersacji wypowiedzi zanonimizowanego autora. 

Nic dziwnego, że taka sytuacja często kończy się prywatną wojną :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Łżąca opozycja i złośliwa pani w pracy to przykłady podstawowego błędu atrybucji &#8211; tzn przypisywania wewnętrznych motywacji czynnościom wywołanym sytuacją. (czy atrybucja zasługuje na tytuł słowa dnia?).</p>
<p>Na blogach wchodzi w grę coś innego, co kiedyś próbowałem bez powodzenia zbadać.<br />
Po pierwsze część z nas ulega zjawisku anonimizacji opisywanemu przez Zimbardo (czyli pisząc czujemy się bezpiecznie schowani jak bojownicy z Ku Klux Klanu w kapturach, albo schowani za okularami i mundurem amerykańscy policjanci). </p>
<p>Po drugie komunikacja przez komputer w ogóle wydaje się wychylać niektóre z cech osobowościowych ku ekstremom. Wychylają się m.in. poczucie pewności siebie, agresja, ekstrawertyzm &#8211; introwertyzm. </p>
<p>Po trzecie komunikacja tekstowa przez komputer jest wyjątkowo osobista (czujemy się jak w relacji twarzą w twarz z autorem bloga), ale też wyjątkowo ograniczona (nie widzimy jego miny, gestów, nie słyszymy głosu).</p>
<p>W rezultacie reagujemy emocjonalnie jak w rozmowie we dwoje, ale mamy bardzo zafałszowany obraz tego co chce przekazać interlokutor (tzn ten drugi rozmówca).<br />
Nie mamy podstaw do właściwej reakcji, wiec sobie domyślamy własne emocje &#8211; wychylone ku ekstremom, na podstawie ostrzejszej niż w zwykłej konwersacji wypowiedzi zanonimizowanego autora. </p>
<p>Nic dziwnego, że taka sytuacja często kończy się prywatną wojną :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

