Multitasking

Czy obecny sposób intensywnego korzystania z komputerów i internetu przenosi się na inny sposób wykonywania zadań w pracy? Wiele osób potrzebuje absolutnej ciszy i spokoju do pracy lub nauki, inni natomiast jednocześnie słuchają muzyki, rozmawiają przez komunikator, piszą referat i szukają czegoś w wyszukiwarce. Czy nie następuję właśnie zmiana jakościowa oraz kolejny podział na przystosowanych i resztę?

Do czasu, kiedy nie zacząłem pracować w Agorze, takie teksty Edwina Bendyka jak ten z ostatniego Niezbędnika Inteligenta mogłem traktować jako opis odległej rzeczywistości:

[Prowadzone były] badania nad wykorzystaniem komunikatorów wśród amerykańskich studentów. Większość z nich żaliła się, że jest tak obciążona zajęciami, iż nie starcza im czasu na rozrywkę, a nawet brakuje na sen. Mimo to 90 proc. studentów deklarowała, że spędza przed komunikatorem średnio 11 godz. tygodniowo. Odpowiedzią na ten paradoks jest zdolność młodych ludzi do multitaskingu, czyli wielozadaniowości. W jednej chwili potrafią prowadzić kilka konwersacji (średnia to 2,7 równoczesnych rozmów, rekordzista potrafił prowadzić 12), pisać esej zaliczeniowy, podglądać informacje z WWW, zerkać okiem na telewizor i trzymać w uszach słuchawki od iPoda.

John C. Beck i Mitchell Wade, amerykańscy badacze cyfrowej rzeczywistości, w książce „The Kids Are Alright. How Gamer Generation Is Changing the Workplace” (Dzieci są w porządku. Jak pokolenie graczy zmienia miejsce pracy.) wyjaśniają pracodawcom, wapniakom sprzed epoki komunikatorów, na czym polega multitasking: „Wielu z nas, którzy zaczęli korzystać z komputerów w dojrzałym wieku, traktuje ekran i klawiaturę jak przestrzeń prywatną – miejsce, gdzie się pracuje, a nie odbywa spotkania lub bawi. To pokolenie [młodzieży] widzi cyfrowe otoczenie jako dodatkowe elementy zwykłego świata. Gdy wasz starszy pracownik otrzyma sygnał z komunikatora, że nadeszła wiadomość, potraktuje to jako brutalną i przeszkadzającą w pracy przerwę. Gracz, który wyrósł dojrzewając wraz z komputerem, traktuje komunikator nie tylko jako dobrą metodę komunikacji, ale jako wielką pomoc dla zwiększenia własnej produktywności. Nie skorzystać z niej? Bez sensu, to wręcz zbrodnia”.

Osobiście jestem jeszcze okazem ukształtowanym w starych czasach i moim środowiskiem naturalnym jest cisza i spokój. Nie lubię np. słuchać muzyki podczas czytania czy pisania, ale cóż było począć? Trzeba było ewoluować. W pracy mam więc otwarty jednocześnie komunikator, co najmniej jedną przeglądarkę, klienta poczty, komórkę, i siedmioro osób na przestrzeni kilku metrów kwadratowych nadających swoje komunikaty w tradycyjny sposób (sąsiedzi mają często włączone dwa różne komputery w dodatku). Do tego praca nie polegająca na jednym konkretnym zadaniu a na kilkunastu o różnym stopniu złożoności i ważności, wykonywanych równolegle w pewnym okresie czasu. Multitasking? Jak najbardziej!

Jak przetrwać? Podzielność uwagi lub umiejętne jej porcjowanie trzeba mieć od urodzenia lub wyćwiczyć nastolatkiem będąc. Potrzeba nam jeszcze jednego – hartu ducha, by samego siebie potrafić kontrolować. Nie ma przecież tak, aby do powierzonego ci zadania dodawano stałego nadzorcę. Pracujesz z dużą swobodą własną, a rozliczany jesteś z efektów. I ostatni kiler – nieograniczony niemal dostęp do internetu. Z nieumiejętnego korzystania z tegoż biorą się później idiotyczne blokady dostępu np. do Facebooka dla całej firmy. Problem nie leży w danej stronie, on leży w nas. Czas pracy można w bardzo prosty i niepozorny sposób straszliwie trwonić.

A to, że do takiej pracy/życia szkoła czy studia zupełnie nie przygotowują… To już banał i szkoda o tym gadać. Ciekawe jedynie jest to, czy wzięcie miałaby szkoła (ewentualnie kilku nauczycieli) przygotowująca, a może kształtująca w młodym człowieku tego typu umiejętności?

Ostatnia myśl. Czy wyznacznikiem tej nowej ery pracy i komunikacji nie jest twitter, a w naszych warunkach blip? Zamieszczamy tam informacje o tym jak się czujemy, o polityce, pogodzie, rozrywce i pracy. Poprzez www, api, komunikatory, smsy i mmsy. Są to i komunikatorowe statusy i czat jednocześnie. Jednocześnie o wszystkim, gdziekolwiek jesteś, w jakikolwiek możesz sposób. Multieverything, multieverywhere, multi…

Related Posts with Thumbnails
 
This entry was posted in internet and tagged , , , . Bookmark the permalink.

7 Responses to Multitasking

  1. justi says:

    My, stare pokolenie, czyli sprzed 1990 mamy problemy z multitaskingiem, gdyż za naszych czasów tego po prostu nie wymagano. Urodziliśmy się w „epoce”, w której praca polegała na tych samych czynnościach i zadaniach wykonywanych w pracy. Aczkolwiek podzielność uwagi rzeczywiście ułatwia życie codzienne. A przede wszystkim czas! można więc stwierdzić, że multitasking jest.. dobry. Ale jakieś „ale” jest niest zawsze. Szkoda, że zamiast wykorzystywać ten czas na aktywny wypoczynek, czy chociażby takie rzeczy, jak składanie modeli;) poświęca się go na.. to samo, tylko w większych ilościach. A ponieważ zbyt często ostatnio większość czasu pochłania nam niektórym komputer, internet i takie tam… rodzi się… nałóg.

  2. MPP says:

    Czołem, myślę, że dobrym uzupełnieniem będzie to, co sam pisałem jakiś czas temu. Wybacz, ale zamiast powtarzać (się), zaproszę do siebie: Multitasking, upływ czasu, tu i teraz oraz, ważniejsze, Wiele na raz, niekoniecznie dobrze

  3. Walker says:

    Dobry artykuł, zgadzam się z Tobą i codziennie z tego korzystam, a to naprawdę duużo pomaga.

  4. radek says:

    @ Justi – „za naszych czasów tego po prostu nie wymagano” – teraz też tego nie wymagają, a przynajmniej nie wszędzie. Natomiast jedni sami z siebie tak postępują a inni nie. Dla mnie to jest interesujące. Czy ci multitaskerzy są/będą np. lepszymi pracownikami?

    Na to pytanie udzielają odpowiedzi posty podlinkowane przez MPP (dzięki Michale!). Otóż nie zawsze wykonywanie wielu czynności na raz przekłada się na wydajniejszą pracę jak pokazują to cytowane tam badania naukowe.

    @ Walker – dobry jest mój post czy artykuł Bendyka? ;)

  5. Eri says:

    Dla mnie multitasking oznacza przede wszystkim bieżące reagowanie na przychodzące informacje – odpowiadanie na maile, na wiadomości z gg, ostatnio z blipa, na telefony. A że jest tego dużo, to siłą rzeczy robię kilka rzeczy na raz. Oczywiście, mogłabym sobie postanowić, że najpierw robię to, potem to, potem oddzwaniam, potem odpisuję na maile. Ale to jest tak naprawdę dużo mniej efektywne (bo części ludzi może już nie być na gg albo pod telefonem i znowu trzeba ileś czasu czekać na wiadomość zwrotną).

    Podsumowując – robienie kilku rzeczy naraz oszczędza czas :)

  6. eskey says:

    Multitasking w rozumieniu pracy w pewnej dużej jednostce czasu nad kilkoma równoległymi zadaniami o różnym stopniu złożoności i ważności jest normą współczesnego życia zawodowego i z tym każdy musi sobie radzić.
    Jednak multitasking w odniesieniu do krótkiego okresu czasu, moim zdaniem znacząco obniża wydajność pracy. Nie wierzę w EFEKTYWNE łączenie równolegle zadań ważnych (np. czytanie dokumentacji, kodowanie programu, przygotowywanie prezentacji, jakaś analiza) i przeszkadzaczy (czyli rozmowa komunikatorowa, przeglądanie internetu, odpowiadanie na SMSy, …). Pierwsze angażują umysł mocno, drugie nie. Oczywiście da się w ten sposób pracować, ale jakość efektów takiej pracy jest już dyskusyjna. Niezależnie od czasów „ukształtowywania się” człowieka.
    Stąd przecież mnóstwo teorii zwiększania produktywności, organizowania czasu pracy, nadawania priorytetów, itp.

    PS.
    Zwróć uwagę, że w tych cytowanych badaniach nad „wielozadaniowością” studentów tylko jedno zadanie było poważne: pisanie eseju. Ale już nie ma mowy o tym, czy to było zadanie „na teraz” czy „na zaliczenie za pół roku”.
    PS2
    Polecam ciekawy link: http://www.lifehack.org/tag/multitask/

  7. Krzysztof says:

    Multitasking oznacza, że danym tematom możemy poświęcić naszą uwagę tylko częściowo. Zajmujemy się – czy może raczej chcemy albo musimy zajmować się – coraz większą ilością tematów, a do tego liczba czynników zakłócających – komórka, SMS, Email. .. też wzrasta. Pisał o tym ostatnio Alex iskold: http://www.readwriteweb.com/archives/continuous_partial_attention.php

    Ja uważam, że są czynności które można wykonywać jednocześnie. Jednak nad pewnymi tematami trzeba nieco pomyśleć i do tego potrzeba czasu i spokoju.
    Niekoniecznie jednak trzeba je rozwiązać na raz. Taka praca etapami, iteracyjna jak o niej pisze Iskold, to dobra rzecz. W pewnej nieco dłuższej jednostce czasu zajmujemy się kilkoma tematami, ale w danym momencie tylko jednym.

    Robienie kilku rzeczy na raz jest możliwe, jeżeli są to jakieś banały. Chociaż przed laty bardzo wielu sam uwielbiałem prowadzić dwie rozmowy telefoniczne i jedną na żywo równocześnie. Ale to naprawdę dawne czasy. ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

More in internet (53 of 100 articles)