Nudna blogosfera?
Marta Klimowicz wsadziła kij w mrowisko. Zakotłowało się w komentarzach, a potem we wpisach na innych blogach. Ja patrzę na to z dystansem, nuda to pojęcia subiektywne i w polskiej blogosferze jej nie doświadczam. Znam też blogowy, kąśliwy charakterek autorki całego zamieszania więc dorzucam swoje pięć groszy i śpię spokojnie.
Czy polska blogosfera jest nudna? Marta Klimowicz zasugerowała, że owszem. To był zarzut wielowątkowy, ja skomentuję tylko wybrane.
Jestem tego typu człowiekiem, który zawsze potrafi znaleźć sobie zajęcie, zawsze mam więcej feedów i książek do przeczytania niż na to czasu. Od kiedy (niedawna) zawodowo zajmuję się blogami z bloxa poznałem ich mnóstwo i to na tak różne tematy, że… Jedno powiedzieć mogę – jest co czytać i o nudzie nie może być mowy. Choć to moje subiektywne zdanie związane właśnie z moich charakterem. Nie jest jednak tak, że całe multum nowopoznanych blogów wskoczyło do mego czytnika RSS. Wprost przeciwnie, ograniczam ilość feedów, a żadnego z odkrytych dzięki pracy bloxa nie dodałem do czytnika. Nie świadczy to jednak o mizerii bloxa ale o moim dobrym spenetrowaniu bloxów w tematyce, która mnie interesuje. Podsumowując – mi nuda nie grozi i nie groziła ze względu na osobliwy charakter. A innym?
Nuda to pojęcie subiektywne, a to stwierdzenie banalne, ale tak jest. Dla mnie nie ma nic interesującego w dyskusji, która przeradza się w pyskówkę, a tak się stało w komentarzach do wpisów o nudzie traktujących. Mnie tego typu „nie nudna” blogosfera jakoś nie pociąga.
Przykład 1: Trochę wstyd, że taka mądra kobieta pisze takie głupoty, że jej horyzonty myślowe są takie ograniczone. Cóż począć… wybory się zbliżają, każdy chce zwrócić na siebie uwagę ;)
Przykład 2: Idę zająć się czymś ciekawszym niż generowanie piany na głupoty wypisywane przez jakąś znudzoną panią socjolog…
Za taką blogosferę i pyskusję dziękuję, bo mam wrażenie, że czasami niektórzy sądzą, że ciekawie jest tylko wtedy jak blogerzy się wyzywają i obrażają na siebie.
Warto też na przyszłe prowokacje Marty zapamiętać słowa z jej komentarza na tym blogu akurat złożone:
lubię ludzi, którzy mają własny gust i nie wstydzą się go, ani nie usiłują udawać, że ich gust jest jedynym słusznym. każdy ma swoją rację, niektóre mnie przekonują, inne nie, ale żadna z nich nie jest prawdą ostateczną. (…) na blogach szukam ciekawych i wyrazistych głosów
Oto klucz do zrozumienia stylu blogowania Marty i jej prowokacji. Szuka wyrazistych głosów i sama taka jest. Jak pisze kontrowersyjnie to trochę specjalnie (a trochę podświadomie) prowokuje wyrazistymi poglądami do dyskusji. Podobnie prowokuje Marcin Jagodziński czy Artur Kurasiński. Nie robią oni tego specjalnie przeciwko komuś, to tylko taki styl dyskusji – jak wspominani przeze mnie młodzi Niemcy.
To jednak historia z happy endem bo Marta dała się przekonać komentującym i w kolejnym wpisie stwierdziła, że:
macie rację. zajmowanie się jednym tematem zbyt długo może zaowocować znudzeniem tematem i frustracją. wystarczy jednak zrobić sobie przerwę i pomalować w tym czasie mieszkanie, a potem przeczytać wiele głosów krytycznych i pełnych pasji oraz racji, by stwierdzić, że nie, blogosfera w polsce nie jest nudna. jest ciekawa i zajmująca, choć niekoniecznie wygląda tak, jak bym sobie życzyła.


Październik 23rd, 2007 at 10:18 am
happy end? charakterek? :)
nuda jest pojęciem bardzo subiektywnym przecież, to tak, jak z filmami, to, że któryś mnie nudzi, nie znaczy, że innych też będzie. ale oberwało mi się, ta pyskówka mnie zaskoczyła, nie sądziłam, że tyle osób nielubiących mojego pisania czyta mojego bloga (bo po co?). i choć dalej uważam, że polska blogosfera nie jest super zajmująca, choć większość feedów mam z blogów anglojęzycznych (tak z 10 razy więcej), to jakoś ogólna frustracja mi przeszła ;).
pozdrawiam.
Październik 23rd, 2007 at 12:08 pm
Blogonuda…
Czyli komentarz obrazkowy…
Październik 24th, 2007 at 12:04 am
nie wiem skad ost ten ‘rozglos’ wokol tego wpisu…
kogo obchodzi co jakas ‘pani socjolog’ pisze na swoim blogasku? ma swoje zdanie fajnie – who cares!?
Październik 24th, 2007 at 8:35 am
@chlitto: moim zdaniem całe to zamieszanie jest spowodowane tym, że jednak ten problem blogerzy potraktowali bardzo osobiście, np. Grzesiek Marczak na łamach polskiego blogera. Skoro nasza blogosfera jest nudna, to kto jak nie blogerzy są za to odpowiedzialni?
Październik 24th, 2007 at 11:38 am
e, nudna jest, bo ja jestem nudna, zostało to już ustalone tu i ówdzie ;).
Październik 28th, 2007 at 12:52 pm
To duża sztuka ustawić się w pozycji oceniającego, krytyka. Skrytykować można praktycznie wszystko bez zbytniego wysiłku. Zrobić to samo samemu nie jest już tak łatwo.
Może więc Marta zamiast krytykować wszystkich innych stworzy sama taki blog że dech zapiera.
Zgadzam się z tobą w pełni, że każdy jednak ma prawo do własnego zdania i jego wyrażania. Nie jest to powód aby go za to obrażać.
Październik 29th, 2007 at 10:58 pm
Trafiłem tu przez przypadek i zobaczyłem swoje własne słowa. A ponieważ nie zamierzałem nimi prowokować „pyskusji” ani obrażać autorki, pozwolę sobie na małe sprostowanie.
Równie dobrze, zamiast jednego zdania o „generowaniu piany” mogłem napisać dłuższy wpis na własnym blogu. Z doświadczenia wiem, że takie wpisy działają czasami jak Wykop, więc podbudowałbym sobie statystyki. Odezwałyby się na pewno kolejne głosy będące echem lub krytyką mojego tekstu. Mogłem, ale tego nie zrobiłem – całą swoją opinię zamknąłem w tym jednym, niezbyt wyszukanym treściowo i stylistycznie zdaniu.
Do czego zmierzam? Ano do tego, że takie dyskusje w moim odczuciu do niczego nie prowadzą – może oprócz tego, że gdzie nie wejdę, tam czytam właśnie o Marcie Klimowicz i jej znudzeniu. Wszędzie te same słowa, tylko w nieco innym opakowaniu. Taka blogosfera rzeczywiście jest nudna, zaś dla osób „spoza kręgu” wręcz odpychająca.
Zgadzam się z opinią chlitto z komentarza powyżej – również nie rozumiem całego tego wzburzenia.
Pozdrawiam.
Październik 30th, 2007 at 3:54 pm
@lukem i chlitto – sama również nie rozumiem, jak to się stało, że ten mój post taki odzew wywołał, nie spodziewałam się. pomarudziłam sobie, ale widzocznie rzeczywiście ludzi to obraziło, a tego nie chciałam.
@krzysztof to nie do końca tak. narzekam na literaturę polską czy polskie kino, ale sama nie byłabym w stanie nakręcić/napisać nic lepszego, bo brak zdolności np. podobnie jest z blogiem – piszę na tyle, na ile starcza mi czasu i możliwości, a narzekam, że nie ma więcej miejsc, które byłyby warte mojego czasu, które byłyby dla mnie bodźcem intelektualnym.
Październik 30th, 2007 at 9:06 pm
@Krzysztof – na blogach są bardzo subiektywne opinie prezentowane więc z tego powodu blogi są bardzo konflikto/pyskusjogenne. Dlatego trzeba być odpornym na krytykę. Pisałem o tym tutaj: Zgrzyty w blogosferze
@Lukem – wysłałem Fanatykowi 2 trackbaki i jakoś żaden nie doszedł. Chyba zrobię to ręcznie ;) Co do istoty rzeczy… Rozumiem, że można być znudzonym (sic!) tą całą dyskusją o nudzie na blogach, ale Ty jako doświadczony bloger powinieneś imho wyrazić swoje zdanie precyzyjniej. Ale ani ja, ani tym bardziej Marta, urazy do Ciebie za to, nie mamy.
@clee/Marta – rozumiem brak czasu i inne przyczyny obiektywne, ale… Dość często narzekasz na różne rzeczy. To chyba wina charakteru ;) Czasami, ale to serio rzadko, nie mam ochoty czytać Socjologii Internetu przez ten negatywny nastrój. Czytam jednak, bo piszesz o ciekawych rzeczach, bo czytasz wiele angielskojęzycznych blogów na które ja nie mam czasu i masz wyraziste poglądy, lub głośno się zastanawiasz co ma sens a co nie. Tak więc czytam i polecam mimo narzekań :)
Październik 31st, 2007 at 10:20 am
Może najpierw małe sprostowanie. Mój komentarz miał raczej ogólny charakter. Osobiście wcale nie poczułem się dotknięty tym stwierdzeniem. Tak jak nasze blogi są subiektywne, tak i opinie o nich są właśnie zdaniem oceniającego.
@Clee/Marta, pewnie, że masz rację. Można sporo rzeczy ocenić bez umiejętności zrobienia ich. Ostatecznie jednym z najważniejszych kryteriów jest tutaj nasza opinia – czy nam się coś podoba czy nie – a do tego niekoniecznie trzeba być wybitnym specjalistą w tej materii.
Z drugiej strony istnieje pewne napięcie pomiędzy krytykującym, a krytykowanym (i znowu nie mam tu ma myśli siebie). Przypadkiem przedwczoraj słuchałem wywiadu i Jerzym Stuhrem, w którym to on ustosunkował się zdecydowanie negatywnie do krytyków. On akceptuje krytykę tylko od innych, i do tego wybitnych, aktorów. Jak więc widać jest to pewien problem nie tylko w blogosferze.
@Radek, osobiście jestem pozytywnie zaskoczony wysokim poziomem komentarzy i dyskusji blogowych. Większość z nich jest przychylnych autorowi i w swym tonie pozytywnych. Naprawdę sporadycznie obserwuje te jak to nazywasz zgrzyty.
Październik 31st, 2007 at 12:29 pm
@krzysztof: nie czytałam tego wywiadu ze stuhrem, ale z tego, co napisałeś, wynikać może, że w zasadzie filmy powinni oglądać tylko aktorzy/reżyserzy etc. bo cała reszta zdania mieć nie może. oczywiście, rozumiem ten punkt widzenia, sama nie przejmuję się uwagami na temat np. błędów merytorycznych w moich artykułach od osób, które nie znają się na tematyce, którą poruszam. ale gdy ktoś mi napisze, że coś tam jest niezrozumiałe, nie podoba mu się coś u mnie (tak, jak np. radek napisał o moim narzekaniu), to wtedy co innego. bo to trochę tak, jakbym miała auto – nie interesowałaby mnie opinia o stanie jego silnika od kogoś, kto nie ma o tym pojęcia (choć wiem, że w polsce wszyscy na samochodach się znają, podobnie, jak i na medycynie). za to rozumiałabym, że komuś może nie podobać się jego kształt czy kolor.
ale metaforę wymyśliłam, nie ma co.
@radek, masz rację, narzekam, co – jak sobie samej tłumaczę – wynika z dążenia do perfekcjonizmu, u siebie i w świecie ;). a tak serio: krytykowanie jest łatwiejsze (dla mnie), ale coś spróbuję z tym zrobić, dzięki za uwagę.
Październik 31st, 2007 at 11:11 pm
@Clee, No chyba nie aż tak daleko chciał pójść Stuhr.Bez widzów nie znających się na rzeczy to raczej kasy nie będzie, a to rzecz niezmiernie istotna. ;-)
Z drugiej strony temat sztuki elitarnej, wyłącznie dla znawców, przewija się od czasu do czasu w kręgach twórczych. To jednak temat rzeka i sądzę, że czas opuścić gościnne progi radkowego bloga – trochę rozgadaliśmy w tych komentarzach, nieprawdaż? ;o)
PS. Ten wywiad (naprawdę dobry) był w jedynce i możesz go tutaj posłuchać: http://www.polskieradio.pl/_jedynkafiles/20070604142652/2007102903493517.mp3
Listopad 3rd, 2007 at 4:49 pm
Czy jest coś, oprócz gigantycznej popularności, co cieszy blogera bardziej jak dyskusja w komentarzach do wpisu, który ma już prawie dwa tygodnie? :) Tak więc gadajmy/gadajcie do woli!
Kto może krytykować, fachowiec czy każdy szary użytkownik to kwestia ciekawa również ze względu na web2.0 – mówi się przy okazji tego trendu wiele o mądrości tłumu, który potrafi stworzyć wikipedię czy wspaniały user generated content, ale wiele osób nadal uważa, że to śmieci i nic nie dorówna tworom specjalistów, fachowców i profesjonalistów. Identyczna kwestia jak w wypowiedzi Stuhra.
Imho to są dwa światy, dwa paradygmaty i albo się wyznaje jeden albo drugi… Plus każda skrajność w poglądach, w ta czy tamtą stronę jest zła. W wielu wypadkach to wytwory profesjonalistów są najlepsze, ale coraz częściej amatorzy wytwarzają również dobre produkty/treści.
Ważne jest też to, aby nie łączyć autorytetu w jednej dziedzinie, np. autorytetu laureata literackiego nobla, z autorytetem w innej dziedzinie, np. polityce. Trzeba i warto (nawet jeśli się nie zgadzamy) słuchać Stuhra kiedy wypowiada się o sztuce, filmie, kulturze, ale np. w sprawach politycznych (zaznaczam, że nie słyszałem takowych jego wypowiedzi) może być idiotą.
Listopad 6th, 2007 at 3:44 pm
@Krzysztof – oto owe moje zgrzyty: http://blog.kurasinski.com/?p=134#comments
Choć owszem, patrząc na całość i nie chodząc po jakiś ekstremalnych blogach to jest całkiem wysoki poziom komentarzy.
Listopad 6th, 2007 at 11:39 pm
Radek, nie lubisz mnie czy co? Zadałeś mi poważną pokutę przeczytania całkiem niezłego posta i 26 (!) nieco (ha, ha) obraźliwych komentarzy (w tym również kilku od samego autora)!
Mówiąc po staropolsku panowie dali sobie nieźle po ryju ;-). Mam nadzieje, ze przynajmniej dla nich była to interesująca dyskusja. Bo dla reszty czytelników chyba tylko żenująca.
Radek, czy nie sadzisz jednak, ze blogosfera potrafi się sama z takich ekscesów oczyścić. Po kilku takich wybrykach tych blogów chyba nikt już nie będzie czytał. Chłopaki będą mogli naparzać się do woli na absolutnym marginesie poważnych i rzeczowych dyskusji.
A może wręcz odwrotnie? Może ta naparzanka przyciągnie inna publikę? Publikę która lubi wolnoamerykankę i przygląda się im w zachwycie, robiąc przy tym zakłady kto komu mocniej dokopie.
Ale to z pewnością nic dla mnie.
Listopad 7th, 2007 at 3:45 pm
Ha ha :) No cóż, to było niechcący ;) Napisałeś, że sporadycznie zauważasz zgrzyty więc podałem pierwszy lepszy przykład tego jak takie sytuacje wyglądają. Długo nie musieliśmy na to czekać. W tych „technicznych” blogach o webdwazerze dosyć często dostrzegam, jeśli nie zgrzyty to uszczypliwości. Czasami są one zasadne, czasami nie… Ale ogólnie mam wrażenie, że nie potrafimy sobie z tym radzić. Za mało w nas asertywności a i sami szczypiemy drugich zbyt pochopnie.
Ja jednak tą dyskusję/pyskusję/wymianę myśli (niepotrzebne skreślić) czytałem z zainteresowaniem. Mimo wszystko, panowie nie boksowali poniżej pasa, choć ostro było.
Listopad 8th, 2007 at 1:59 pm
Trochę poniżej pasa też było. Uważam, że dyskusja jest pożyteczna dopóki następuje w niej wymiana argumentów. Dopóki replika dotyczy argumentów, a nie osoby.
To znany, ale nieelegancki chwyt w dyskusjach, aby w pewnym momencie zaatakować osobę. Jak nie można wygrać na argumenty rzeczowe, to może da się zdyskredytować osobę.
Argumenty „nikt Ciebie nie lubi” i parę podobnych są dla mnie z tego gatunku.