iZbieractwo

czytam i zbieram sobie

Archive for Marzec, 2008


Niezauważony rok MyBlogLog

Przy okazji wszelkiego rodzaju podsumowań (mniejszych lub większych) tego co w sieci działo się w roku 2007 pominięto MyBlogLog… Dlaczego? Przecież awatary MBL pokazały oblicza pewnej części blogosfery… Dosłownie.

Poka awatara

Choć MyBlogLog zaczął działać w 2006 roku to popularność zdobył w 2007. Dla mnie ubiegły rok w dużej mierze upłynął właśnie pod znakiem MBL. Do pierwszego spotkania w realu z innymi blogerami używałem anonimowego awatara. Niezręczna konieczność tłumaczenia kim jestem na MBL sprawiła, że zmieniłem awatar na zdjęcie mojej twarzy. Wtedy to też rozmawialiśmy o tym, jak spora to była zmiana w naszym podejściu do serfowania w sieci. Do tej pory istnieje mit, tudzież nieświadome poczucie anonimowości w korzystaniu z internetu. Ok – możemy przyznać – ta zupełna anonimowość w sieci to ułuda, ale samemu pokazywać na jakie strony się wchodzi? Pełna ekshiba.

Na tym polega jednak wartość ekshibicjonizmu web 2.0 – pokazujemy wiele o sobie, odkrywamy różnego rodzaju strumienie danych o naszych poczynaniach i gustach, aby w zamian spotkać inne osoby o podobnych zainteresowaniach oraz zareklamować siebie samego i nasze aktywności – w tym przypadku głównie blogowe. Banalne? Niby tak. Ale wtedy z niedowierzaniem podchodziliśmy do potencjalnych zalet MBL i dziwnym nam się wydawał pomysł zostawiania okruszków myblologowych ciasteczek na innych blogach.

Teraz nie wyobrażam sobie swojego bloga bez widgetu MBL. Jedynie Eskey zauważył MBL w 2007 roku, pisząc, że wydaje się on podstawowym narzędziem do nawiązywania blogowych kontaktów. Oczywiście nie sięga całej blogosfery, mnóstwo osób o nim albo nie wie albo celowo ignoruje, ale wielu świadomych blogerów doceniło oferowane przez niego możliwości. Uważam je za najlepsze narzędzie łączące różne platformy blogowe i świetny sposób na pokazanie własnej obecności. [wytłuszczenia moje - rg] (więcej…)

Przesłanie do nieblogokumających

Co byście powiedzieli osobom, które nie wiedzą co to jest blog lub myślą, że to taki papierowy pamiętnik przeniesiony tylko do internetu?

Każdy bloger ma ten problem, ale narasta on, jeśli blogerzy chcą nagrać audycję radiową dla osób, które o blogach mogą nie mieć pojęcia.

W tej części blogosfery w której ja się poruszam, a zapewne i czytelnicy tego bloga, jest tendencja aby gloryfikować blogi pisane na temat. A już zarabianie na blogach dla wielu serc blogerzych jest po prostu Świętym Graalem – zawsze będą go szukać. Tymczasem blogów tematycznych, w porównaniu do reszty, jest mało. Tych zarabiających – garstka. Niemniej miraż zarabiania na blogach powrócił również w dyskusji nad tematyką audycji w radiobloxie. Orzeźwiającą myśl przynosi dopiero w komentarzu debergerac:

Osobiście uważam że blogosfera cierpi raczej na niedostatek czytelników niż blogerów. Dlatego promocję CZYTANIA stawiałbym wyżej niż promowanie pisania.

Kto zapłaci blogerowi za reklamę, jeśli nie będzie on miał czytelników? Promujmy się więc pokazując, że blog może być o każdej interesującej rzeczy, czynności czy emocji. Nie interesują cię poważne tematy? Są i rozrywkowe. Nie interesuje cię polityka? Są blogi osobiste, o zwyczajnym niezwyczajnym życiu, itp itd. Niech zaczną czytać, a potem może jeden na dziesięciu spróbuje blogować. Niech zaczną czytać, to blogi w świadomości ogółu przestaną być kojarzone tylko z pamiętnikiem.

Co o tym sądzicie?

Jak wielkim celebrytą jesteś?

Mikrocelebryci – ostatnimi czasu zrobiło się o nich głośno w pewnej części blogosfery głównie dzięki serwisom blip i flaker. Kim są mikrocelebryci?

Słowo pochodzi od celebrytów czyli po ang. celebrities. Tych wszystkich Dod i Frytek, na Paris Hilton skończywszy, za którymi ganiają paparazzi aby ich skandaliczne zdjęcia umieścić w prasie brukowej lub internetowych kundelkach. Mikrocelebryci mieliby być takimi celebrytami w skali mikro – mniejsza sława, wśród mniejszej ilości osób. Takie osoby nie istnieją w tradycyjnych mediach ale dzięki internetowi staliby się sławni w mikro skali.

Samo pojęcie nie jest nowe, termin pojawił się - jak pisze Kuba Filipowskijuż 2 lata temu na gigaom, zjawisko opisał też Clive Thompson w Wired i Marta Klimowicz na blogu. Dopiero jednak powstanie flakera spopularyzowało pojęcie mikrocelebryty. Dlaczego? Twórcy serwisu (w tym wspomniany Kuba) lansują go twierdzeniem, że właśnie dzięki flakerowi możemy stać się mikrocelebytami. Na stronie głównej serwisu jest zakładka mikrocelebryci, która pokazuje osoby na flakerze obserwowane przez jak największą ilość osób.

Sam znajduję się na tej liście na 13 pozycji, będąc obserwowanym przez 19 osób… Czy czuję się sławny – a właściwie mikrosławny? W żadnym wypadku! Ta lista właśnie, i moja na niej obecność, skłoniła mnie do napisania tego postu. Czego się czepiam? Przecież ja w żaden sposób nie jestem mikrosławny czy mikroznany! To właśnie w tej skali sławy jest pies pogrzebany.

(więcej…)


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)