Koniec domenowego horroru?

photo credit: Funky64 (www.lucarossato.com)
Wyobraźmy sobie taką sytuację – mozołem kombinowania i kalkulacji lub genialnym olśnieniem dochodzisz do pomysłu na bardziej lub mniej oryginalny biznes internetowy. Wymyślasz kilka fajnych nazw i… Tu zaczynają się schody. Wszystkie fajne domeny są zajęte! Cóż robić?
Można uciec się do różnego rodzaju sztuczek:
- domena będzie zaczynać się od magicznego nasza-cośtamcośtam.pl
- kończyć na er (flaker, miejscer, kolumber)
- kończyć na eo (grapeo)
- czy być np. przedmiotem zastawy stołowej (widelec, garnek), itp. itd.
Im bardziej jednak kombinujesz ze swoją nazwą tym większej nabierasz pewność, że netto zje cię razem z butami.
Ech – myślisz sobie – Jak ci angole mają dobrze. Giętki angielski przyjmie nawet nazwy z błędami – np. digg (powinno być dig).
Nadzieja na wiosnę przychodzi z Japonii. Wykorzystując to – o czym pisze Kuba Filipowski – że ogromna część internautów nie pamięta pełnego adresu nawet najprostszych do zapamiętania i często używanych stron, tylko wpisuje je do wyszukiwarki, reklamy w Japonii podają hasło, po którego wpisaniu strona firmy wyskakuje jako pierwsza w wynikach wyszukiwania.
Uff… Wydech… Jesteśmy uratowani.


Kwiecień 8th, 2008 at 1:56 am
…i potem są takie kwiatki jak „wyszukaj w google powtórzoną pięć razy literę q”
Kwiecień 8th, 2008 at 8:51 am
:> Ostrzegam ciekawskich, że to o czym pisze Ols, jest niecenzuralne i obrzydliwe więc wchodzicie na własną odpowiedzialność. Ja tylko lojalnie ostrzegam.
I zapraszam do bardziej rzeczowego komentowania ;)
Kwiecień 8th, 2008 at 9:58 am
Podziwiam. To duża sztuka napisać wpis o niczym, do tego tak naszpikowany linkami ;)
Kwiecień 8th, 2008 at 10:57 am
to znaczy, że jak ostatnio sprzedałem domenę talerzyk.pl to było za tanio? :P
Kwiecień 8th, 2008 at 11:45 am
@ iskanna – Wpis tak na prawdę linkuje tylko do 3 źródeł – polskiego bloggera, netto i yashke, reszta to podlinkowane osobliwości domenowe :) Ale rzeczywiście wygląda to dość… imponująco ;)
A to, że zgrabna domena w przyszłości nie będzie taka ważna nie jest wcale taką błahą informacją, choć oczywiście wpis ma charakter humorystyczny :)
@ Wiktor – Zależy za ile sprzedałeś ;)
Kwiecień 8th, 2008 at 12:51 pm
Rozumiem, że autor bloga tłumaczy się w tym wpisie z jego domeny?..