W czwartek nastąpiła premiera Ubuntu 8.04 Hardy Heron. Informacja o tym dostała się na pierwszą stronę Wykopu i… od razu padł zarzut, że po pierwsze jest to zbyt błaha informacja (co roku są co najmniej dwa kolejne wydania tego systemu operacyjnego) a po drugie, że jest to
Ataku kliki ubuntowskiej na wykop ciag dalszy…
Momencik… Czy to, że jest kolejna odsłona coraz bardziej popularnego systemu operacyjnego łamiącego monopol Windowsa, to nie jest po pierwsze istotna informacja? Powiedzą o tym w głównym wydaniu Faktów lub Wiadomości? Druga kwestia. Czy to ważne, który system z linuxowej rodziny zdobył taką popularność? Ważne jest, że to oprogramowanie wolne, open source, legalne i darmowe oraz stanowi bardzo dobrą alternatywę dla zamkniętego i drogiego Windowsa, więc warto je wspierać w każdej postaci. A tu figa.
Może aby coś się stało popularne, bardziej powszechne, musi być na to pewnego rodzaju moda i owczy pęd? Padło na Ubuntu. Może mogło być gorzej a może mogło być lepiej.

Identycznie ma się sprawa z wojnami wyznawców (inaczej tych fanatyków nie da się określić) przeglądarek – fajerfoxiarze vs operowcy… Po co? Ważne, że używamy dobrej przeglądarki, szanującej standardy sieciowe, bezpiecznej. A czy to będzie Opera czy Firefox…
Tylko to pewnie ja jestem dziwny bo nie zależy mi na zaznaczeniu swojego terytorium, czy na pokazaniu wyższości mojego zdania nad innym gdy nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi. Jak się jednak okazuje w takich sytuacjach fajnie jest sobie wybrać z puli prawidłowych odpowiedzi jedną. Postawić na nią jak na konia na wyścigach i chełpić się jej wyższością ile się da. Z wyścigami sprawa jednak jest prosta. Któryś koń na pewno przebiegnie metę jako pierwszy. O wyższości Firefoxa nad Operą czy Ubuntu nad Mandrivą nie zadecyduje żadna meta bo takowej po prostu nie ma. Może to jednak ja jestem nudziarzem i ślepcem, bo takie zapasy w kisielu przyciągają uwagę i zainteresowanie tych, którzy w inny sposób o danej rzeczy by się nie dowiedzieli a przez to ją promują?
Ubuntu dorobiło się już sterowników do karty wifi z macbooka, czy nadal trzeba je sobie ściągać z internetu? (którego nie ma, bo wifi nie działa ;-)
Żaden ze mnie znawca Ubuntu więc nie wiem czy dorobił się on nawet sterowników do zwykłych lapów pc… A co dopiero mówić o macbookach ;) Nie mówiąc już o tym, kto by chciał zamienić cudownego OSXa na jakiegoś tam pingwina? ;>
Flame: środowisko Ubuntu/Kubuntu/Slackware/Debian/X/Y/Z jest śmieszne – toczą wojenki sami ze sobą, na dokładkę tłuką z windziarzami. Slackware jest bardziej 1337 niż Debian, bo można sobie skompilować itd. Efekt? Środowisko gromadzące się wokół potencjalnie atrakcyjnego softu działa na jego szkodę. Nudne strasznie.
Wojny „religijne” w otoczeniu IT są chyba tak stare jak sama IT. Ciekawe, że właśnie wśród ludzi tworzących i zajmujących się zaawansowanymi technologiami tak silna jest tendencja do „ureligiania” ich ulubionej technologii i zwalczania każdej innej.
Przeżyłem już sporo takich wojen i znam tych wyznawców jedynej prawdy technologicznej aż zbyt dobrze! To fanatycy, ludzie niezdolni do obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość, albo siebie niepewni pseudo-fachowcy, którzy szukają schronienia pod płaszczykiem technologicznego autorytetu.
Pamiętam jeszcze te dawne wojny: wszyscy (DEC, Tandem,..) przeciwko IBM), a potem przeciwko Microsoft. Znam tych niedostępnych wyznawców sekty zwanej „Apple”. Miałem sam przyjemność (raczej wątpliwą) kierować grupą ludzi nie znających nic innego jak AS/400 – ale za to przekonanych o jej doskonałości.
Jak wiele decyzji w firmach jest podejmowane na bazie tych emocji i przekonań! Obiektywne, rzetelne argumenty są bez znaczenia. Często wyznawcy jakieś tam technologii praktycznie nic nie wiedzą o tych innych przez nich zwalczanych. To jest przecież dla nich poniżające zajmować się czymś, co niejako z zasady jest gorsze.
Ach, pomimo olbrzymich zmian, jak mało zmienia się naprawdę. A już natura ludzka chyba najmniej!
@ Filip Tepper – Właśnie te wojenki tak bardzo mnie dziwią. A najbardziej to religijne zaślepienie uczestników. Nie wiem czy więcej szkody przynoszą czy jednak zwiększają popularność, ale nudne są strasznie.
@ Krzysztof – Może jest tak, że kompetencja w jednej dziedzinie (wiedza o systemach operacyjnych) nie przekłada się na kompetencję w innej? Np. znam kilku informatyków, których poglądy polityczną są co najmniej dziwne. Spec od linuxa nie musi mieć rozwiniętej inteligencji emocjonalnej – czegoś co powiedziałoby mu: wyluzuj, takie wojenki nie mają sensu, ktoś może mieć inne zdanie i to nie jest koniec świata.
Bo to wszystko temat zastępczy jest! ;-]
A mówiąc serio – nie ma większej różnicy, czy się tłuką po głowach wirtualnie, o systemy operacyjne, czy na serio, pod stadionem. Mentalność przecież ta sama.
Kurczowe trzymanie się czegokolwiek, byle udowodnić swoją wyższość. Temat jałowy jak jasna cholera, ale bezustannie grzejący społeczeństwo.