Eko torbo lanso lawina
O tym, że reklamówki, plastikowe torebki, siatki czy jak je tam zwał są problemem, wiedziano nie od dziś. Mam przynajmniej takie wrażenie. Ja wiedziałem i pakowałem zakupy w torebki foliowe tylko wtedy gdy nie było innej możliwości. Produkty lądowały po prostu w plecaku.
Wydawało się, że Polacy kochają siateczki, które są tak tanie i w które można sobie wszystko osobno zapakować. Och, ach. Aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, modne stały się torby wielokrotnego użytku, a jeśli torebki foliowe to tylko biodegradowalne… Czy ja przegapiłem sprawę, czy stało się to raptem w przeciągu kilku miesięcy? Nic nic nic, a tu raptem lawina? Silny to mem.
Ekologia torebkowa stała się już tak bardzo cool & dżezi, że mainstreamowe media zechciały popłynąć na tej fali. Nie zliczę zapewne czasopism kobiecych, ale z tych poważnych gazet torbę wielokrotnego użytku dodawał już Dziennik, a dziś otrzymujemy ją z Gazetą Wyborczą. Nie jestem tutaj w żaden sposób obiektywny (bo i nie chcę) sądząc, że rzadko się chyba zdarza, aby moda promowała coś rozsądnego. Warto więc skorzystać z jedynej okazji. Torbę nabyć, dostać lub samemu uszyć i lansować się ekologicznie.
