Szósty stycznia to nadal dobra data dla slowblogera, aby podzielić się wspomnieniami o 2009 roku. Szczególnie jeśli można zrobić to szybko wklejając filmik ;) Jego autorem jest Rob Cottingham.
Co z powyższych dziewięciu minut jest ważne? A co z podsumowaniem dla .pl?
Co ciekawego wydarzyło się w 2009? Premierę miał software 3.0 dla iPhone z takimi rewulucyjnymi funkcjami jak kopiuj i wklej czy MMS-y. Nie przestaje mnie zadziwiać fakt, że nawet najgłupsza rzecz, ale zrobiona z iPhonem w tle znajdzie swoje 5 min sławy, jakiś redaktor się nad nią pochyli. Zrób coś takiego z Nokią, BlackBerry lub Windows Mobile… Phiii. Nuda.
Co dalej? Oprah założyła konto na Twitterze a serwis trafił pod strzechy mainstreamu. Również dzięki polityce i #iranelection.
Google zapowiedział Google OS, czyli kolejny krok ku rebrandingu korporacji w kierunku Skynet.
Microsoft powiedział w tym roku tylko jedno: Bing!
Apple odrzucił aplikację Google Voice. Skończył się pakt o nieagresji z wielkim G.
Pojawiły się pierwsze aplikacje wykorzystujące Augmented Reality (rzeczywistość rozszerzoną), a sam temat pojawił się w chmurach tagów branżowych blogów.
Google rozczarowuje swoją falą. W końcu łatwiej jest zrozumieć kobiety niż Google Wave.
A teraz Polska. Nic ciekawego się nie działo. Ziew. Kurtyna.
Ok, było kilka ciekawych rzeczy: Codility, ekspansja facebooka, demotywatory, śledzik i likwidujące go kody.
W moim życiu okołowebowym zmieniło się wiele. Zmieniłem pracę. Dwa razy. Odszedłem z jednej pracy do drugiej, by niespodziewanie wylądować na koniec roku za granicą w trzeciej. Dużo działo się w realu. Blog więc trochę podupadł. Oby właśnie rozpoczęty tag <2010> zakończył się większą moją aktywnością na tych łamach. Czego stałym i wiernym czytelnikom życzę </amen>
Jakoś niezauważenie przestałem śledzić nowinki i informacje w takim stopniu, w jakim zdarzało mi się to robić wcześniej. Z blogowaniem też jest podobnie, koniec z zasadą 1 wpis dziennie, powrót do pracy i parę zmian w życiu osobistym pochłonęły mnie na tyle, że zwyczajnie czasu na pisanie brak. After all, to jest hobby, a nie obowiązek ;)