Facebook i co dalej?

Facebook. Kula śnieżna, która zaczęła się toczyć coraz szybciej po zboczach internetu w 2007 roku, osiągnęła masę krytyczną w 2009 roku. Facebook przejął palmę pierwszeństwa od MySpace jako największe dziecko światowego web 2.o. A teraz rośnie, rośnie i rośnie. Oznacza to nie mniej i nie więcej, że przyłącza się do niego coraz więcej osób. Sami to obserwujecie dostając coraz więcej zaproszeń od znajomych na Facebooku, a nie na przykład na Naszej Klasie. Co będzie dalej? Facebook przestanie być kiedyś modnym klubem tak jak dzieje się to teraz z MySpace, Gronem czy Epulsem. W jakie miejsce przeniesie się ta cała hałastra?
Facebooku to już mainstream
Na Facebooku zarejestrowałem się w maju lub czerwcu 2007 na fali hype’u, jaki był spowodowany odpaleniem przez Facebooka platformy z aplikacjami. Musiałem sprawdzić co to. Sprawdziłem i koniec. Pierwszy friend request na Facebooku od osoby, którą znam z reala przyjąłem ze zdziwieniem. Potem się to już potoczyło, i teraz zaproszenia do znajomych dostaję tylko od rodziny, znajomych ze studiów i pracy. Znajomi z sieci są tam bowiem od dawna.W sumie to nie podoba mi się coraz bardziej masowa migracja z NK na FB
Blipnęła swego czasu ^socin. Lan podsumowuje 2009 rok jako czas, kiedy:
W tym roku przestano się pytać o Grono, tylko o profil na Facebooku. Można powiedzieć, że stado się zaczęło przemieszczać, chociaż niektórzy przewidują dalsze wędrówki.
Skoro Facebook trafił już nawet pod polskie strzechy, to gdzie teraz są lub gdzie powinni być early adopters? Dwa lata temu zakładali konta na Facebooku i Twitterze, gdzie zakładają konta teraz? AnyIdea?
Gdzie są early adopters?
Jest kilka tropów, w którym kierunku mogli się oni udać:
- Google Wave – szaleństwo związane z żebraniem o zaproszenie do Google Wave długo pamiętać będą ci, którzy obserwowali tag #google na blipie. Zaproszenie swoje otrzymałem, zajrzałem, potestowałem, wrażenia spisałem. I na razie nie mam potrzeby tam wracać. Jak na razie zawiedzione oczekiwania. Ale sam w sobie temat Google Wave to ciekawy case na temat early adopterstwa.
- Threadsy, Mozilla Raindrop, … – programy do zarządzania strumieniem wiadomości jakie do nas docierają (maile, wiadomości na facebooku i twitterze).
- Aplikacje augmented reality (rzeczywistość rozszerzona) takie jak Layar. Na razie technologia AR wykorzystywana jest głównie jako efektowny rodzaj reklamy. Tak zapewne pozostanie na długi czas, mimo rozwoju tej technologii. Coraz większa dostępność smartfonów z cyfrowym kompasem daje nadzieję, że aplikacje takie jak Layar i różnego rodzaju gry staną się codziennością.
- Location awarenes – aplikacje i serwisy łączące znajomych z serwisów społecznościowych z ich fizyczną lokalizacją. Mam tu na myśli serwisy takie jak Gowalla i Foursquare.
Kandydaci ze znakiem zapytania:
- Tablety – hype Apple robi swoje. Czekamy co pokaże gigant z Coupertino. Hardware będzie raczej na pewno drogi, tak jak reszta sprzętu Apple. Ciekawe, czy to urządzenie zmieni choć troszkę obraz sieci, tak jak zrobił to iPhone przybliżając ją w pełnym wymiarze na komórki. Michael Arrington doznał spektakularnej porażki, a jego nieślubne dziecko umysłu, JooJoo, świata nie zawojuje.
- Czytniki eBookow. W tym segmencie zrobiło się ciasno i gorąco: Amazon Kindle, Nook i polska inkarnacja e-readera Eclicto oraz wielu wielu innych. Nie zawsze możemy na tych urządzeniach przeglądać internet, ale tu gra rozchodzi się o Święty Graal koncernów prasowych i wydawniczych: zastąpienie papieru i książek. Jest o co walczyć i jest co testować.
W tej liście kandydatów pomieszałem wiele różnych kategorii. Są tam bowiem konkretne serwisy, grupy serwisów, technologie internetowe oraz platformy hardware’owo-software’owe. Wpis na blogu jest jednak bliższy głośnemu myśleniu, niż metodologicznej kategoryzacji, pozwolę więc sobie zachować twórczy chaos tej listy.
Czego brakuje?
Kto będzie następnym facebookiem? Gdzie przeniosą się nasi znajomi? Oczywiście “drugim facebookiem” będzie coś, co jest odpowiednie dla masowej widowni. Early adopterzy mogą gnieździć się przyjemnie w wielu różnych niszach. Nie muszą odkrywać nowego Facebooka.
Mój typ na nowego Facebooka to połączenie sieci społecznościowej z dużym naciskiem na korzystanie z niej w komórkach, plus geolokalizacja i zabawy z tym związane, tak jak mamy to w Gowalla i Foursqare.
Najbardziej nudny typ to… Nowym Facebookiem będzie Facebook. Szczególnie jeśli zawrą w sobie cały Internet.
Wędrówki internetowych ludów
Life 2.0 is brutal. Po skolonizowaniu jednego klubu, czas na poszukiwanie nowego electro. I tak bez końca? Trochę to okrutne. Ale co zrobić? To dokąd idziemy? Na wschód? Tam musi być jakaś cywilizacja…


Styczeń 18th, 2010 at 12:50 pm
A propos czytników, osobiście jestem ciekaw, czy na szerszą skalę będą w stanie zmienić coś po stronie wydawców. Wyobrażam sobie coś pomiędzy śmietniskiem blogosfery, a procesem publikacji papierowej książki. Czytniki mogłyby być miejscem, gdzie naprawdę wartościowy content da się sprzedać na równi z ebookiem zakupionym w amazon. Ale to taka trochę futurologia przy obecnym stanie nasycenia rynku czytnikami. To chyba jeszcze nie ten rok?
Styczeń 18th, 2010 at 1:55 pm
@ eof – Wyobrażam sobie coś pomiędzy śmietniskiem blogosfery, a procesem publikacji papierowej książki.
Coś jak “rynek” publikacji ebooków teraz? Jeśli coś takiego powstanie to wymaga to przekroczenia pewnej masy krytycznej. W tym wypadku posiadania przez odpowiednio liczną grupę czytników…
Styczeń 18th, 2010 at 1:58 pm
@ radek – no niestety, te kilkanaście czytników na rynku nie wystarczy ;)
Potrzebna masa userów i platforma umożliwiająca publikację i pobieranie opłat za content. To drugie udostępnia chociażby amazon.