Nie chcę zgody, czyli miraże kampanii wyborczej

Bronisław Komorowski zgoda buduje

Rzadko na tym blogu goszczą tematy polityczne. Może to i dobrze. A może i nie. Polityka kojarzy się w Polsce z czymś tak brudnym, że lepiej jej unikać, aby nie utytłać się w tym błocie. Ale z drugiej strony polityka dotyka kwestii bardzo istotnych i warto mieć na nie wpływ. Choćby poprzez wyrażenie swojej opinii.

Wojna polsko-polska

Do zabrania głosu skłoniły mnie słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w Zakopanem:

…aby zrealizować to marzenie musimy „skończyć raz na zawsze z polsko-polską wojną”. – Ona nie przyniosła Polsce niczego dobrego, przyniosła bardzo wiele zła, bardzo wiele nieszczęścia. Polsce potrzebny jest wzajemny szacunek uczestników życia publicznego, rozmowa o polskich sprawach – w wielu miejscach potrzebny jest kompromis. To wezwanie kieruję do wszystkich uczestników życia publicznego – zakończmy polsko-polską wojnę – apelował prezes PiS.

Zgadzam się, że potrzebny jest wzajemny szacunek, rozmowa o polskich sprawach i kompromis. Ale to jest potrzebne zawsze – wczoraj, dziś i w przyszłości. Politycy, dziennikarze i my obywatele ulegamy jednak pewnemu wielkiemu złudzeniu.

Nie chcę zgody, chcę realizacji moich poglądów

Wydaje się nam, że wszelki konflikt i brak zgody co do pewnych kwestii politycznych są złe same w sobie. Dlatego Jarosław Kaczyński przekonuje o potrzebie zakończenia wojny polsko-polskiej, a Bronisław Komorowski hasłem kampanii uczynił słowa „zgoda buduje”. Dziennikarze relacjonując obrady sejmu często nazywają je kłótnią, które to słowo neutralnym nie jest. Zawsze w domyśle rozbieżność zdań kojarzona jest z czymś złym. Podczas kampanii każdy kandydat, chcąc zebrać jak najwięcej głosów, zaczyna głosić hasła, które mają przysporzyć mu popularności. Jak widać w tej kampanii najważniejsza jest zgoda.

Ja nie chcę zgody. Chcę dyskusji, argumentów i w miarę merytorycznego sporu. W każdym wolnym i demokratycznym kraju jest ciągła niezgoda co do wielu kwestii między partiami politycznymi. Polska nie jest tu wyjątkiem. Nie lamentujmy więc nad naszą sceną polityczną, nie płaczmy, jakie te spory są złe. Dlaczego?

Polityka jest dziedziną życia, gdzie różnice są czymś naturalnym. Wśród moich bliskich przyjaciół i znajomych znajdę wielu, z których poglądami się nie zgadzam. Ale to nie znaczy, że nie możemy zachować dobrych relacji. W prawdziwej zaś polityce chcę, aby realizowane były bliskie mi poglądy. W obecnej rzeczywistości oznacza to, że nie zawsze sprzyjam tej samej partii, bo nie ma jednego ugrupowania, która dobrze wyrażałby moje poglądy.

W społeczeństwie sieciowym zgoda jest niemożliwa

Tu dochodzimy do sedna sprawy, a mianowicie diagnozy dzisiejszego społeczeństwa i cywilizacji. Uważam, że żyjemy teraz w społeczeństwie sieciowym. Oznacza to tak głęboką różnorodność poglądów społeczno-politycznych, że cztery główne partie nie są w stanie jej odzwierciedlić. Co więcej, jeśli potrafimy zgodzić się z pewnymi osobami co do jednej kwestii, to będziemy się spierać co do innych spraw, itd.

Dawno zapomnieliśmy o społeczeństwie masowym i masowych partiach (na przykład robotniczych, chłopskich), gdzie duże grupy ludzi zgadzały się co do większości swych poglądów. Obecnie na początku XXI wieku partie polityczne nadal tkwią w XIX i XX wieku. O dziwo, nasze umysły również, skoro tak bardzo podświadomie pragniemy zgody.

Owszem, maluję rzeczywistość grubą kreską, ale to tylko po to, aby uwypuklić pewne kwestie. Muszę podkreślić, że również nie chcę wojny polsko-polskiej, ale dyskusję polsko-polską owszem. Codziennie. Nie oczekuję jednak, że dojdziemy do jednego sielankowego rozwiązania, bo jest ono niemożliwe. Ba, nawet nie uda nam się zdobyć większości 50 proc., a któraś opcja musi przeważyć. Która i dlaczego ta? Nad tym musimy toczyć spór.

Related Posts with Thumbnails
 
This entry was posted in polityka and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

5 Responses to Nie chcę zgody, czyli miraże kampanii wyborczej

  1. Ja to się boję, że po wyborach nic się nie zmieni. „Stare mordy” zostaną i w naszym kraju nie będzie zmian. Ja cholera zagłosowałbym chętnie na JKM, bo jego kontrowersyjne poglądy i chęć zmian mogą sprawić, że wreszcie coś się ruszy w którymkolwiek kierunku – albo Polska upadnie z łoskotem na glebę, albo zaczniemy podnosić się z tego, w czym leżymy od dobrych dwudziestu lat.

  2. Pawel says:

    Moje poglądy Radku znasz, ale tu się z Tobą zgadzam. Zwłaszcza „Ja nie chcę zgody. Chcę dyskusji, argumentów i w miarę merytorycznego sporu.”. Pomijam kwestię że prezydent w Polsce tak naprawdę mało może (pomimo tego co się nam wmawia) więc nie bardzo jest co realnie obiecywać i nad czym debatować.

  3. radek says:

    @Paweł Orzech – zmiany dla samych zmian nie są dobre.
    Dlaczego leżymy do 20 lat?

    @Paweł – zgadzam się, że prezydent nie wiele może, ma jednak na tyle władzy, że może dużo utrudniać premierowi lub wiele ułatwiać. To też jest ważne.

  4. Krzysztof says:

    Radek, masz absolutnie rację. Takie sztuczne wołanie o zgodę, to zakłamywanie rzeczywistości. Bo różnice w pojmowaniu rzeczywistości, w rozwiązaniach na przyszłość są i zawsze będą. Naród polski jest podzielony nieco mocniej niż inne narody europejskie, ale podziały religijne, ideologiczne, ekonomiczne, itd. są wszędzie. Trzeba o nich mówić, aby znaleźć najlepsze rozwiązanie, a nie udawać, że wszyscy są tacy sami. Hasło polskiej zgody ponad wszelkie religijne i polityczne podziały, to manipulacja polityczna. Mówmy o różnicach w sposób kulturalny tak jak o tym piszesz!

  5. rybomar says:

    Jest dużo racji w tym co piszesz, ale będąc za granicą niestety nie mogłeś widzieć ostatnich wydarzeń (głównie katastrofy pod Smoleńskiem) tak, jak widzi się to w Polsce (głównie przez media, które według mnie dobrze sobie poradziły z tą sytuacją i w dobry sposób przedstawiały te wydarzenia).
    Otóż zaczęto na każdym kroku mówić o przemianie, zgodzie, itp. Później trochę to ucichło, żeby przypomnieć się w kampanii prezydenckiej. Używanie sloganów dotyczących zgody czy końca wojny jest po prostu trafnym użyciem sytuacji społeczno-politycznej do kampanii.
    A zgoda w polityce faktycznie dobra nie jest, tylko że u nas się trochę przesadzało – brak było konstruktywnej i rozsądnej walki. Jeśli zgodą w polityce miałoby się okazać używanie konkretnych argumentów zamiast obrzucania błotem przeciwników pomimo tego, co robią, to chcę takiej zgody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

More in polityka (1 of 8 articles)