Twitter a sprawa polska
Serce roście patrząc na te czasy kiedy twitter do mainstreamu w USA, a powoli i na świecie, wchodzi. W 2007 roku pisałem o twitterze jako o ciekawostce, najciekawszym nowym pomyśle z poletka Web 2.0 a teraz poważne media piszą twitter to, twitter tamto. A kiedy już Oprah namaściła swym gustem… Czapki z głów! Nastał czas twitteromanii.
Co z Twitterem dalej? Tylko jedno ważne pytanie pozostaje bez odpowiedzi: kiedy zacznie zarabiać?
Temat twittera zawsze prowadzi na własne podwórko i pytanie o polskie odpowiedniki. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają*. Język swój mają, więc amerykańskie serwisy na swą modłę przekładają. W Polsce jest tylko jeden serwis, który idei mikrobloga nie rozpuścił “ulepszając ją” do minibloga (pinger), to oczywiście blip.
W kontekście szału na twittera pojawia się jedno proste pytanie: Czy blip będzie polskim twitterem z medialnym i celebryckim szaleństwem jak za oceanem?
Jest kilka (mikro)powodów aby wierzyć w powodzenie rodzimej inkarnacji idei mikrobloga:
- Profile mniej lub bardziej znanych osób, które poinformują szerszą rzeszę internautów o serwisie i część z nich zachęcą do używania:
- Paweł Urbański – niewidomy polarnik
- Kominek – wzbudzający kontrowersje, bardzo popularny bloger
- Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski – nasz najlepszy tenisowy debel [aktualizacja]
- Kampania polityczna
- Bartosz Rydliński – kandydat do PE z ramienia SLD.
- Konkursy i inne wydarzenia “medialne”.
- iPhone za 3000 obserwujących Jacka Gadzinowskiego w ciągu miesiąca. Konkurs zrobił sporo szumu na blipie (pod tagiem #3000).

