Ryzyko wg Ulricha Becka
Czytając kiedyś Społeczeństwo ryzyka Ulricha Becka zanotowałem sobie również taki cytat:
Społeczeństwo ryzyka jest społeczeństwem katastrof. Zagraża mu to, iż stany wyjątkowe stają się normalnymi.
Czy w pojęciu ryzyka nie chodzi o zjawisko od zawsze towarzyszące ludzkiemu działaniu? Czy ryzyko nie jest właśnie cechą epoki społeczeństwa industrialnego, od którego teraz próbuje się je ograniczyć? Ryzyko z całą pewnością nie zostało wynalezione w czasach nowożytnych. Kto tak jak Kolumb wyruszał w podróż, aby odkrywać nowe kraje i lądy, ten musiał również pogodzić się z ryzykiem. Było to jednak ryzyko osobiste, a nie globalne zagrożenie, które powstaje przy rozczepieniu jądra atomowego lub przy magazynowaniu odpadów radioaktywnych i dotyka całej ludzkości. Słowo „ryzyko” miało w kontekście tamtej epoki posmak odwagi i przygody, nie zaś możliwości zniszczenia życia na ziemi.
Nie da się ukryć, że pisząc te słowa w latach 80′ XX wieku, Ulricha Beck żył w atmosferze zimnej wojny z widmem atomowej zagłady, stąd jako przykład ryzyka, podaje rozszczepianie jądra atomowego. Teraz się tego już tak nie obawiamy. Niezależnie od tego, najważniejsza jest tu uniwersalna diagnoza – kiedyś ryzyko dotyczyło pojedynczych jednostek a nie całej ludzkości!
Potrafimy ryzykiem zarządzać, szacować je, ograniczać i minimalizować. Nigdy jednak takiego globalnego ryzyka nie zlikwidujemy. Oto przykładowe artykuły z ostatniego czasu: wzrasta zagrożenie globalną epidemią, bo każdego roku podróżuje po świecie ponad 2 miliardy ludzi (a jest nas ponad 6mld); przebudza się wirus ebola; zmiany klimatyczne dosięgają nawet Polski; dinozaury wymarły nie dzięki jednemu, a kilku meteorytom [jeśli interesują was te artykuły przeczytajcie je teraz, zanim spadną do płatnego archiwum].
Wiele z tych katastroficznych scenariuszy przerobiły nudne filmy science fiction od klasy B w dół. Przejadło nam się to. Takie filmy też. Gdy czytamy więc kolejne ostrzeżenie wydaje się ono nam głupie, wysilone i odległe od naszego życia. Nie pomaga naszej czujności rozdmuchane zagrożenia ptasią grypą, epidemią SARS, czy pluskwą milenijną (kto o ty jeszcze pamięta? ;) itp. Zawsze. Zawsze jednak warto dmuchać na zimne.
Co ludzkości zapewni bezpieczeństwo? Jakkolwiek brzmiałoby to fantastycznie i nieprawdopodobnie – zamieszkanie gdzieś poza Ziemią. Jedna planeta to za mało. Kosmos to nasze przeznaczenie. Sądzi tak również sam Stephen Hawking, a jak mawiał pionier naszego podboju kosmosu Konstanty Ciołkowski:
Ziemia jest kolebką ludzkości, ale nikt nie zostaje w kołysce na wieki.
