﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iZbieractwo &#187; socjologia</title>
	<atom:link href="http://izbieractwo.pl/category/socjologia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://izbieractwo.pl</link>
	<description>czytam i zbieram sobie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 10:00:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<atom:link rel='hub' href='http://izbieractwo.pl/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Ryzyko wg Ulricha Becka</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/09/22/ryzyko-wg-ulricha-becka/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/09/22/ryzyko-wg-ulricha-becka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Sep 2007 20:32:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[nieoczywistości]]></category>
		<category><![CDATA[Ulrich Beck]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/09/22/ryzyko-wg-ulricha-becka/</guid>
		<description><![CDATA[Czytając kiedyś Społeczeństwo ryzyka Ulricha Becka zanotowałem sobie również taki cytat: Społeczeństwo ryzyka jest społeczeństwem katastrof. Zagraża mu to, iż stany wyjątkowe stają się normalnymi. Czy w pojęciu ryzyka nie chodzi o zjawisko od zawsze towarzyszące ludzkiemu działaniu? Czy ryzyko nie jest właśnie cechą epoki społeczeństwa industrialnego, od którego teraz próbuje się je ograniczyć? Ryzyko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://izbieractwo.pl/2007/04/24/tako-rzecze-ulrich-beck/" target="_blank">Czytając kiedyś</a> Społeczeństwo ryzyka Ulricha Becka zanotowałem sobie również taki cytat:</p>
<blockquote><p>Społeczeństwo ryzyka jest społeczeństwem katastrof. Zagraża mu to, iż stany wyjątkowe stają się normalnymi.</p>
<p>Czy w pojęciu ryzyka nie chodzi o zjawisko od zawsze towarzyszące ludzkiemu działaniu? Czy ryzyko nie jest właśnie cechą epoki społeczeństwa industrialnego, od którego teraz próbuje się je ograniczyć? Ryzyko z całą pewnością nie zostało wynalezione w czasach nowożytnych. Kto tak jak Kolumb wyruszał w podróż, aby odkrywać nowe kraje i lądy, ten musiał również pogodzić się z ryzykiem. <strong>Było to jednak ryzyko osobiste, a nie globalne zagrożenie</strong>, które powstaje przy rozczepieniu jądra atomowego lub przy magazynowaniu odpadów radioaktywnych i dotyka całej ludzkości. <strong>Słowo &#8222;ryzyko&#8221; miało w kontekście tamtej epoki posmak odwagi i przygody, nie zaś możliwości zniszczenia życia na ziemi.</strong></p></blockquote>
<p>Nie da się ukryć, że pisząc te słowa w latach 80&#8242; XX wieku, Ulricha Beck żył w atmosferze zimnej wojny z widmem atomowej zagłady, stąd jako przykład ryzyka, podaje rozszczepianie jądra atomowego. Teraz się tego już tak nie obawiamy. Niezależnie od tego, najważniejsza jest tu uniwersalna diagnoza &#8211; kiedyś ryzyko dotyczyło pojedynczych jednostek a nie całej ludzkości!</p>
<p>Potrafimy ryzykiem zarządzać, szacować je, ograniczać i minimalizować. Nigdy jednak takiego globalnego ryzyka nie zlikwidujemy. Oto przykładowe artykuły z ostatniego czasu: <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4428884.html" target="_blank">wzrasta zagrożenie globalną epidemią</a>, bo każdego roku podróżuje po świecie ponad 2 miliardy ludzi (a jest nas ponad 6mld); <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75476,4482706.html" target="_blank">przebudza się wirus ebola</a>; <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4469684.html" target="_blank">zmiany klimatyczne dosięgają nawet Polski</a>; <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4462634.html" target="_blank">dinozaury wymarły nie dzięki jednemu, a kilku meteorytom</a> [jeśli interesują was te artykuły przeczytajcie je teraz, zanim spadną do płatnego archiwum].</p>
<p>Wiele z tych katastroficznych scenariuszy przerobiły nudne filmy science fiction od klasy B w dół. Przejadło nam się to. Takie filmy też. Gdy czytamy więc kolejne ostrzeżenie wydaje się ono nam głupie, wysilone i odległe od naszego życia. Nie pomaga naszej czujności rozdmuchane zagrożenia ptasią grypą, epidemią SARS, czy pluskwą milenijną (kto o ty jeszcze pamięta? ;) itp. Zawsze. Zawsze jednak warto dmuchać na zimne.</p>
<p>Co ludzkości zapewni bezpieczeństwo? Jakkolwiek brzmiałoby to fantastycznie i nieprawdopodobnie &#8211; zamieszkanie gdzieś poza Ziemią. Jedna planeta to za mało. Kosmos to nasze przeznaczenie. Sądzi tak również sam <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4457607.html" target="_blank">Stephen Hawking</a>, a jak mawiał pionier naszego podboju kosmosu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstantin_Cio%C5%82kowski" target="_blank">Konstanty Ciołkowski</a>:</p>
<blockquote><p><strong>Ziemia jest kolebką ludzkości, ale nikt nie zostaje w kołysce na wieki. </strong></p></blockquote>
<p><script><PERMALINK="http://feeds.feedburner.com/~r/izbieractwo/~3/159986477/"</script><br />
<script src="http://blogfrog.pl/index.php/wpisy/glosowanie"></script></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/09/22/ryzyko-wg-ulricha-becka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Crowdsourcing</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/07/23/crowdsourcing/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/07/23/crowdsourcing/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jul 2007 12:17:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[crowdsourcing]]></category>
		<category><![CDATA[innowacyjność]]></category>
		<category><![CDATA[nieoczywistości]]></category>
		<category><![CDATA[web2.0]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/07/23/crowdsourcing/</guid>
		<description><![CDATA[Firmy cały czas zapewniają nas, że &#8222;klient nasz pan&#8221;. Ile razy jednak przekonaliśmy się, że nasze uwagi są im potrzebne jak przysłowiowy wrzód na&#8230; Do historii przeszły słowa Henry&#8217;ego Forda, który stwierdził, że może wyprodukować samochód dowolnego koloru pod warunkiem, że będzie to kolor czarny. Esencja arogancji. Świat sie jednak naprawdę zmienia. Producenci bowiem coraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Firmy cały czas zapewniają nas, że &#8222;klient nasz pan&#8221;. Ile razy jednak przekonaliśmy się, że nasze uwagi są im potrzebne jak przysłowiowy wrzód na&#8230; Do historii przeszły słowa Henry&#8217;ego Forda, który stwierdził, że może wyprodukować samochód dowolnego koloru pod warunkiem, że będzie to kolor czarny. Esencja arogancji. Świat sie jednak naprawdę zmienia. Producenci bowiem coraz bardziej zaczynają doceniać mądrości i pomysły konsumentów. Ten fenomen opisuje <a href="http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&amp;news_cat_id=936&amp;news_id=224200&amp;layout=18&amp;forum_id=10993&amp;fpage=Threads&amp;page=text" target="_blank">Edwin Bendyk w ostatniej Polityce</a>.</p>
<blockquote><p>Popularny „Wired” nadał nowemu zjawisku nazwę <strong><em>crowdsourcingu</em>, </strong>co oznacza wykorzystywanie do rozwiązywania problemów mądrości tłumu ukrytego w sieci. Bardziej powściągliwi badacze procesów innowacyjnych, jak Eric von Hippel i Henry Chesbrough, wolą mówić o<strong> otwartym modelu innowacyjności</strong>.</p></blockquote>
<p>Okazuje sie, ze gdy laboratoria badawcze pracują pełną parą, patentują też sporo nowych rzeczy, ale nie przekłada się to na zyski firmy, lub nawet gdy ta jest w kryzysie, opłaca się zmienić strategię i zaryzykować &#8211; <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Outsourcing" target="_blank">outsourcing</a> <em>zlecić </em>tłumowi klientów otaczających firmę. W pierwszej chwili u każdego menedżera musi się pojawić w takim przypadku ból głowy na myśl o tysiącach klientów radośnie narzekających na wszystko, spodziewać się on musi głupoty tłumu, a nie jego mądrości. Trzeba bowiem tłumem odpowiednio pokierować aby miało to sens i&#8230; Zmienić paradygmat myślenia o mądrości tłumu na pozytywny. Przypominam, w świecie web 2.0 uważa się tłum za dobrą i mądrą w swej całości istotę.</p>
<p>To jest ta zmiana która mnie tak fascynuje. Z jednej strony tłum jest głupi, z drugiej mądry. Jedni uważają demokrację za dobry system, drudzy strasznie ją krytykują. Mówi się w pozytywnym sensie o modelach wiedzy rozproszonej. Co jest faktycznie tu <em>dobrem </em>a co <em>złem</em>? Odpowiedź najbliższa prawdzie jest pewnie taka, że w pewnych warunkach tłum może być mądry, a w pewnych nie. Trzeba tylko znaleźć te pierwsze, wdrożyć i <em>trzaskać kasę</em>.</p>
<blockquote><p>Coraz więcej firm przekonuje się, że zamiast odgadywać oczekiwania klienta – lepiej umożliwić mu samodzielne spełnienie swoich zachcianek. (&#8230;) <strong>Prosumpcja</strong>, bo tak fachowcy nazywają nowe zjawisko, kiedy konsument jest jednocześnie producentem usługi lub produktu, upowszechnia się.</p>
<p>Producenci gier komputerowych umożliwiają tworzenie własnych poziomów gier czy wręcz zapewniają tylko platformy do zabawy (jak w grze Sims lub wirtualnym świecie SecondLife), które należy następnie zapełnić własnymi wytworami. Zjawiska prosumpcji i otwartej innowacyjności, uznawane jeszcze kilka lat temu za marginalne, ewentualnie za przejaw kontrkulturowej aktywności hakerów, skupionych w takich środowiskach jak twórcy wolnego systemu operacyjnego GNU/Linux, zmieniają dziś świat biznesu, administracji publicznej, edukacji, nauki. Żyjemy w świecie, w którym m.in. za sprawą Internetu niezadowolony, a innowacyjny i przedsiębiorczy konsument, (&#8230;) dysponuje siłą, której nie można zlekceważyć.</p></blockquote>
<p>Co do ostatniego zdania, to ja bym powiedział, że to jest niemal darmowy zasób, którego szkoda byłoby nie wykorzystać. Trzeba tylko zmienić swoje nastawienie, zmienić paradygmat myślenia.</p>
<p>Słowa o platformie od razu skojarzyły mi się z platformą <a href="http://www.facebook.com/" target="_blank">Facebooka</a> &#8211; czy wszystkie otwarte <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/API_%28informatyka%29" target="_blank">API</a> to nie przykłady prosumcji? Firma nie jest w stanie domyślić się wszystkich ciekawych funkcjonalności jakie tkwią w trzewiach jej baz danych (nie mówiąc już o fizycznej ilości czasu jakie na to musiałaby poświęcić), więc daje możliwość wymyślenia ich przez tłumy programistów. Znów tylko/aż trzeba zmienić sposób myślenia, że taki zabieg przyniesie firmie więcej korzyści niż kłopotów.</p>
<p>Zachęcam gorąco do przeczytania <a href="http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&amp;news_cat_id=936&amp;news_id=224200&amp;layout=18&amp;forum_id=10993&amp;fpage=Threads&amp;page=text" target="_blank">całego artykułu</a> &#8211; naprawdę warto.</p>
<p><a href="http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&amp;news_cat_id=936&amp;news_id=224200&amp;layout=18&amp;forum_id=10993&amp;fpage=Threads&amp;page=text" target="_blank"> </a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/07/23/crowdsourcing/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cztery socjologie</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/07/16/cztery-socjologie/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/07/16/cztery-socjologie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jul 2007 20:54:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/07/16/cztery-socjologie/</guid>
		<description><![CDATA[Jakoś tak niepostrzeżenie ten blog stał się zbyt technologiczny. Aby w pełni zasługiwał na swój opis, powracam dziś (miejmy nadzieję na dłużej) do socjologii. Dzięki Socjoszpiegowi (pseudonim trafny, choć trochę mylący bo kryje się za nim kobieta) dowiedziałem się o bardzo ciekawym podziale na cztery subsocjologie (powiedzmy, na cztery sposoby uprawnia socjologii, zajmowania się tą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakoś tak niepostrzeżenie ten blog stał się zbyt <em>technologiczny</em>. Aby w pełni zasługiwał na swój opis, powracam dziś (miejmy nadzieję na dłużej) do socjologii.</p>
<p>Dzięki <a href="http://socjoszpieg.blox.pl">Socjoszpiegowi</a> (pseudonim trafny, choć trochę mylący bo kryje się za nim kobieta) dowiedziałem się o bardzo ciekawym podziale na cztery<em> subsocjologie </em>(powiedzmy, na cztery sposoby uprawnia socjologii, zajmowania się tą dziedziną wiedzy), który to wymyślił Michael Burawoy. W sam raz jako wprowadzenie do socjologii dla baardzo początkujących.  Prezentuję krótko tylko sam podział, zapraszając do lektury <a href="http://socjoszpieg.blox.pl/2007/07/Quo-vadis-socjologio-O-public-sociology-Michaela.html" target="_blank">znakomitego, oryginalnego postu</a>.</p>
<p><span style="font-family: Georgia"></span><span style="font-family: Georgia"></span><span style="font-family: Georgia"></span><span style="font-family: Georgia"></span><span style="font-family: Georgia"></span><span style="font-family: Georgia"> </span></p>
<p><em><span style="font-family: Georgia"></span></em><em><span style="font-family: Georgia"></span></em><em><span style="font-family: Georgia"></span></em><span style="font-family: Georgia"></span></p>
<ol>
<li><strong><em>Professional sociology</em></strong>, czyli socjologia uprawiana w ramach uniwersyteckich murów, skierowana do pracowników naukowych i studentów. To przede wszystkim realizacja rozmaitych projektów badawczych, których celem jest sprawdzenia założeń, teorii, koncepcji, najróżniejszych pytań badawczych.</li>
<li><strong><em>Critical sociology</em></strong> &#8211; to socjologia zainteresowana wiedzą nie instrumentalną, ale refleksją naukową. To krytyczna debata o samej socjologii prowadzona w jej ramach, pomiędzy rozmaitymi stanowiskami i orientacjami teoretycznymi.</li>
<li><strong><em>Policy sociology</em></strong>, czyli socjologia nastawiona na wiedzę bardzo konkretną, pragmatyczną, efektywną. To socjologia ośrodków badań społecznych, agencji reklamowych i marketingowych, działów public relation i human research w przedsiębiorstwach. To socjologia, z której rezultatami działań najczęściej ma do czynienia zwykły przeciętny obywatel.</li>
<li><strong><em>Public sociology</em></strong>, czyli socjologia prezentująca własne dokonania w przystępny i zrozumiały sposób, ucząca podstawowych socjologicznych pojęć i koncepcji. To sposób na ‘odczarowanie’ socjologii, by przestała być nauką uniwersyteckich mędrców i speców od marketingu.</li>
</ol>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/07/16/cztery-socjologie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trzecia fala</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/06/02/trzecia-fala/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/06/02/trzecia-fala/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Jun 2007 10:55:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[ponowoczesność]]></category>
		<category><![CDATA[Toffler]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/06/02/trzecia-fala/</guid>
		<description><![CDATA[W 1980r. Alvin Toffler w książce pt. Trzecia fala wyróżnił w dziejach naszej cywilizacji trzy fale: I fala &#8211; pojawiła się, kiedy nastąpiło przejście od zbieractwa, łowiectwa do rolnictwa i osiadłego trybu życia. Nastąpiło to około 10tys. lat temu. Odtąd najważniejszym zasobem stała się ziemia. Typ rodziny: wielopokoleniowa mieszkająca razem. II fala &#8211; pojawia się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W 1980r. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Alvin_Toffler" target="_blank">Alvin Toffler</a> w książce pt. <em>Trzecia fala </em>wyróżnił w dziejach naszej cywilizacji trzy fale:</p>
<p><strong>I fala</strong> &#8211;  pojawiła się, kiedy nastąpiło przejście od zbieractwa, łowiectwa do rolnictwa i osiadłego trybu życia. Nastąpiło to około 10tys. lat temu. Odtąd najważniejszym zasobem stała się ziemia. Typ rodziny: wielopokoleniowa mieszkająca razem.</p>
<p><strong>II fala</strong> &#8211; pojawia się wraz z rewolucją przemysłową około 300 lat temu. Symbolami drugiej fali są fabryki, taśma produkcyjna &#8211; masowa produkcja, masowa konsumpcja, społeczeństwo masowe i masowa komunikacja. Najważniejszym sektorem gospodarki jest przemysł. Typ rodziny: nuklearna &#8211; mężczyzna i kobieta oraz ich dzieci.</p>
<p><strong>III fala</strong> &#8211; pierwsze jej objawy, mogliśmy zaobserwować w 1955r. w USA, wtedy po raz pierwszy liczba pracowników administracyjnych, umysłowych przekroczyła liczbę robotników przemysłowych. W cywilizacjach trzeciej fali największą wartość ma wiedza i informacja. Dominującym, zdecydowanie, sektorem gospodarki są usługi.</p>
<p>Oczywiście jest to niesamowicie skrótowy opis zjawisk, które Toffler klaruje na prawie 500 stronach (w Polskim nieocenzurowanym wydaniu), ale znajdę na pewno, jeszcze nie raz, czas i miejsce na tym blogu, aby sprawę trzech fal opisywać dokładniej i wnikliwiej, a do tej notki będę wielokrotnie linkował.</p>
<p>Muszę szczerze przyznać, że jestem gorącym zwolennikiem powyższej klasyfikacji. Zachwyciła mnie i powaliła. Z trudem cały czas wstaję ;) Jest genialna w swej prostocie. Na tyle ta idea mi się spodobała, że nie dostrzegam w niej wad, a to niedobrze. Może Wy mi pomożecie? Na świecie bowiem zdania o Tofflerze są bardzo podzielone. Wielu jest entuzjastów jego myśli, jak i wielu&#8230; Nie wiem czy krytyków, bo jak na razie z takową się nie spotkałem, ale wiele osób go ignoruje bądź traktuje z politowaniem, ponieważ nie jest on profesorem jakiejś akademickiej dziedziny, pisze za bardzo <em>popularnonaukowo </em>i zajmuje się jakąś <em>szemraną </em>futurologią.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/06/02/trzecia-fala/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Społeczeństwo B</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/05/13/spoleczenstwo-b/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/05/13/spoleczenstwo-b/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 May 2007 10:44:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inne]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[HR]]></category>
		<category><![CDATA[innowacyjność]]></category>
		<category><![CDATA[ponowoczesność]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/05/13/spoleczenstwo-b/</guid>
		<description><![CDATA[Pisałem wczoraj, że Dania jest w czołówce najbardziej innowacyjnych krajów świata. W pierwszej chwili może to dziwić, ale mnie już nie &#8211; m.in. po przeczytaniu artykułu Tomasza Walata w Polityce. U nas inicjatywa taka jak Społeczeństwo B spotkałby się u większości z co najwyżej z uśmiechem politowania. W Dani brana jest na poważnie. O co [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pisałem <a href="http://izbieractwo.wordpress.com/2007/05/12/uboczne-skutki-europejskiej-integracji/" target="_blank">wczoraj</a>, że Dania jest w czołówce najbardziej innowacyjnych krajów świata. W pierwszej chwili może to dziwić, ale mnie już nie &#8211; m.in. po przeczytaniu <a href="http://www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3354465" target="_blank">artykułu Tomasza Walata w Polityce</a>. U nas inicjatywa taka jak Społeczeństwo B spotkałby się u większości z co najwyżej z uśmiechem politowania. W Dani brana jest na poważnie. O co chodzi?</p>
<p>Społeczeństwo B to ruch społeczny domagający się respektowania rytmu biologicznego ludzi, którzy nie są predysponowani do wczesnego wstawania do pracy.</p>
<blockquote><p>Powołują się oni na badania naukowe, z których wynika, że 15-25% ludzi należy do kategorii nocnych marków &#8211; kładą się do łóżka grubo po północy, a jeśli zrobią to wcześniej, to i tak nie zasypiają od razu, co niekorzystnie odbija się na ich porannej kondycji. Porannych ptaszków jest natomiast mniej (10–15 proc.) i ci zamykają powieki najpóźniej przed 22.00, tracąc cenne godziny wieczoru. Pozostali stosunkowo łatwo reagują na wczesny dźwięk budzika, ale i tak większość z nich rozkręca się do życia dopiero przed południem. Badania wykazały także, że ekstremalnych przypadków jest trzykrotnie więcej w grupie nocnych marków niż wśród porannych ptaszków. Ci pierwsi, zmuszeni do wczesnego zaczynania pracy, przesypiają w niej na stojąco do kilku godzin lub odsypiają stracone w tygodniu godziny przez pół soboty i niedzieli.</p></blockquote>
<p>Skoro tak, to</p>
<blockquote><p>(&#8230;) kurczowe trzymanie się zwyczajów narzuconych we wczesnym okresie industrializmu oznacza marnotrawstwo zasobów ludzkich. (&#8230;) Rytm pracy narzucony przez taśmę produkcyjną nie pasuje do społeczeństwa innowacyjnego, w jakie wchodzimy. Dobre pomysły mogą się rodzić w każdej chwili, a mają często większą wartość niż fizyczne produkty. Coraz więcej pracy jest niewidoczne w procesie produkcyjnym. Sektor oparty na wykorzystywaniu zdobyczy wiedzy rozwija się w Danii dwukrotnie szybciej niż cała gospodarka (7 proc. wzrostu wobec 3,5 proc.). (&#8230;) Stosowną chwilą do rozpoczynania pracy w fabrykach, szkołach i urzędach powinna być dla wielu 10.00 rano. Można dzięki temu też lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę, zwłaszcza drogi i komunikację publiczną.</p></blockquote>
<blockquote><p>Żądania alternatywnego Społeczeństwa B przestają być utopijne, jeśli spojrzymy na poszczególne stanowiska pracy. Tam, gdzie potrzebna jest kreatywność, nie ma znaczenia, gdzie i kiedy wykonujemy zawodowe czynności.</p></blockquote>
<p>Czy te argumenty podziałały? Owszem. Sprawą zainteresował się duński parlament &#8211; Folketing. Podobne organizacje powstały również w Finlandii, Holandii i Norwegii.</p>
<p>Mój komentarz będzie specyficzny:</p>
<p>Zadziwia mnie cały czas wzrost organizacji ludzkiego życia, filozofii (?) postępowania w taki sposób aby zwiększyć wydajność pracy. Jeszcze parę stuleci temu najważniejsze stanowiska zajmowały osoby, które urodziły się w odpowiednim rodzie, lub dany urząd sobie kupiły. Potem wpadliśmy na pomysł, że dane stanowiska powinny zajmować osoby najbardziej do tego kompetentne (merytokracja i <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Biurokracja" target="_blank">biurokracja &#8211; w sensie opisywanym przez Maxa Webera</a>). Masz odpowiednie umiejętności, odpowiednią wiedzę to cię zatrudnimy. Po jakimś czasie odkryliśmy jednak, że sama płaca nie wystarcza do bardzo wydajnej pracy nawet największego specjalisty w danej dziedzinie. Od tej pory w pracy nie tylko płaca jest ważna, równie ważne jest twoje samopoczucie i realizacja siebie poprzez pracę. Wszystko po to, abyś chciał pracować dużo i wydajnie nawet jak masz możliwość lenistwa.</p>
<p>Następny maleńki kroczek w wyśrubowywaniu rekordów wydajności to właśnie takie <em>Społeczeństwo B</em> &#8211; zwraca się uwagę na strasznie małe szczegóły ludzkiego funkcjonowania i dopieszcza się je niemal do przesady.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/05/13/spoleczenstwo-b/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tako rzecze Ulrich Beck</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/04/24/tako-rzecze-ulrich-beck/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/04/24/tako-rzecze-ulrich-beck/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Apr 2007 17:42:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[Ulrich Beck]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/04/24/tako-rzecze-ulrich-beck/</guid>
		<description><![CDATA[Ulrich Beck w Społeczeństwie ryzyka pisze na temat: &#8222;Post&#8221; &#8211; słowo klucz Tematem tej książki jest przedrostek post. Jest to słowo-klucz naszych czasów. Wszystko jest post. Do postindustrializmu przyzwyczailiśmy się już od pewnego czasu i wiążemy z tym jeszcze pewne treści. Przy terminie postmodernizm wszystko zaczyna się zamazywać. (&#8230;) Przeszłość plus post &#8211; to jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ulrich Beck w <a href="http://www.scholar.com.pl/cgi-bin/scholar/zamow_1366?MuCjG3Dc;;27" target="_blank"><em>Społeczeństwie ryzyka</em></a> pisze na temat:</p>
<p align="left"><strong>&#8222;Post&#8221; &#8211; słowo klucz<br />
</strong></p>
<blockquote><p><img src="http://izbieractwo.files.wordpress.com/2007/04/beck-lite.jpg" alt="" align="right" />Tematem tej książki jest przedrostek <strong><em>post</em></strong>. Jest to słowo-klucz naszych czasów. Wszystko jest <em>post</em>. Do <em>post</em>industrializmu przyzwyczailiśmy się już od pewnego czasu i wiążemy z tym jeszcze pewne treści. Przy terminie <em>post</em>modernizm wszystko zaczyna się zamazywać. (&#8230;) Przeszłość plus post &#8211; to jest ta zasadnicza recepta, z którą, (&#8230;) stajemy wobec rzeczywistości, nie rozumiejąc jej. <em>&lt;z przedmowy&gt;</em></p></blockquote>
<p>Trudno wyrokować np. o dekadzie, która właśnie minęła. Łatwiej o tym co było 50 lat wcześniej. Czas oddzielił ziarno od plew. Pokazał, które z trendów wtedy obserwowanych były ważne, a które nie. Patrząc na współczesność trudno takiego wyboru dokonać. Stąd nazywanie wszystkiego post-cośtam, czyli coś co następuje po czymś. Mimo przewrotnego absurdu ma to swój sens.</p>
<p align="left"><strong>Jak uzasadniać niedowiarkom nasze wizje</strong></p>
<blockquote><p>Wywody moje nie są, jak tego wymagają reguły empirycznych badań społecznych, reprezentatywne.<a id="file-link-65" class="file-link image" title="Ulrich Beck" href="http://izbieractwo.wordpress.com/wp-admin/upload.php?style=inline&amp;tab=browse-all&amp;action=view&amp;ID=65&amp;post_id=61&amp;paged"> </a> (&#8230;) W czasach przemian strukturalnych reprezentatywność powiązana jest z przeszłością i zniekształca nasze postrzeganie zwiastunów przyszłości, zewsząd wciskających się w nasz ciasny horyzont. <em>&lt;z przedmowy&gt;</em></p></blockquote>
<p>Wreszcie jakiś praktyczny cytat!! Do wykorzystania we wszelkich moich wizjonerskich ;) pracach naukowych.</p>
<p align="left"><strong>Małżeństwo</strong></p>
<blockquote><p>Powstaje typ <em>rodziny umowy terminowej</em>, w której usamodzielniające się jednostki nawiązują, do odwołania, pełen sprzeczności związek w celu uregulowania <strong>wymiany emocji</strong>. <em>&lt; s.114&gt;</em></p></blockquote>
<p>Jakże celne i zwięzłe podsumowanie kondycji współczesnych związków. Spotkałem się gdzieś ze sformułowaniem (mam nadzieję, że nie przekręcam bo cytuję z pamięci) &#8211; cykliczna monogamia &#8211; jesteśmy w ciągu życia z kilkoma partnerami, ale na raz tylko z jednym. Czy tak nie zachowują się kosmopolityczne gwiazdy Hollywoodu? Potrzebujemy emocji, potrzebujemy być z kimś na stałe, potrzebujemy stabilizacji, ale jak się dana osoba znudzi, lub nie będzie nam się chciało zainwestować czasu i wysiłku w utrzymanie związku to łatwo taki związek przerwać bo&#8230; Nie jest on już dożywotnim kontraktem lecz dobrowolną umową. Może nie jest przypadkiem że mówimy o drugiej osobie &#8211; partner &#8211; niczym w biznesie, gdzie mamy partnerów, z którymi&#8230; handlujemy, współpracujemy i wymieniamy. W związku wymieniamy emocje.</p>
<p>Świat rodziny trzeszczy nam i pęka, zmienia się. W Polsce zahibernowanej komunizmem doświadczamy tego właściwie teraz i w ostatnich latach wolności. Można być więc tymi zmianami zszokowanym i tradycyjnie wieszczyć upadek społeczeństwa i całego świata. To jednak nie nastąpi. Świat nie byl wcześniej lepszy czy gorszy ze swoją konstrukcją rodziny i modelu związku. Był po prostu inny. W przyszłości też będzie inny. Nie lepszy ani gorszy tylko inny. Właśnie widzimy jak się zmienia. Cieszy mnie strasznie, że mogę obserwować te kluczowe zmiany.</p>
<p align="right"><em>Ulrich Beck &#8211; Społeczeństwo ryzyka</em></p>
<p align="right"><em>Wydawnictwo Scholar, Warszawa 2002 </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/04/24/tako-rzecze-ulrich-beck/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Twitter czyli ewolucja blogowania</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/04/05/twitter-czyli-ewolucja-blogowania/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/04/05/twitter-czyli-ewolucja-blogowania/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Apr 2007 12:49:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[blip]]></category>
		<category><![CDATA[blogowanie]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/04/05/twitter-czyli-ewolucja-blogowania/</guid>
		<description><![CDATA[Nie było w marcu tego roku poważnego bloga o internecie, który nie napisałby czegoś o twitterze. Skąd to zamieszanie? Nie do końca wiadomo. To fenomen &#8211; jak inaczej wytłumaczyć niesamowitą popularność serwisu za oceanem, który oferuje skrzyżowanie opisów z komunikatora z bardzo zwięzłym blogowaniem. Może jednak w tej ponadprzeciętnej prostocie tkwi właśnie geniusz? Komentatorzy pomysł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie było w marcu tego roku poważnego bloga o internecie, który nie napisałby czegoś o <a href="http://twitter.com" target="_blank">twitterze</a>. Skąd to zamieszanie? Nie do końca wiadomo. To fenomen &#8211; jak inaczej wytłumaczyć niesamowitą popularność serwisu za oceanem, który oferuje skrzyżowanie opisów z komunikatora z bardzo zwięzłym blogowaniem. Może jednak w tej ponadprzeciętnej prostocie tkwi właśnie geniusz? Komentatorzy pomysł albo bardzo chwalą, albo mocno ironizują na temat jego funkcjonalności. Pete Cashmore z wpływowego blogu o serwisach społecznościowych &#8211; <a href="http://mashable.com" target="_blank">Mashable</a>, <a href="http://mashable.com/2007/03/11/twitter/" target="_blank">podsumował twittera i zilustrował ewolucję blogowania</a> taką grafiką:</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://www.mashable.com/images/cathistory.PNG" alt="" width="396" height="303" /></p>
<p>Reakcja na twittera przypomina reakcje na kolejne media wchodzące na rynek medialny (radio miało zniszczyć czytanie, telewizja zniszczyć radio, itd.)  a potem na serwisy internetowe (jak te na obrazku powyżej), które to miały internet zupełnie zniszczyć, zaśmiecić i sprowadzić do najniższego wspólnego mianownika (zhomogenizować). Padają te same argumenty co w przypadku blogów &#8211; &#8222;kogo obchodzi, co jadłeś na obiad&#8221; &#8211; <a href="http://klimowicz.blox.pl/2007/03/twitter-czyli-blogowanie-na-miare-poczatkow-XXI.html" target="_blank">czytamy na blogu Marty Klimowicz</a>. Dla twórców twittera to najlepsza z możliwych sytuacja &#8211; nikt nie pozostaje obojętny. Nigdy wszyscy nie wpadliby w zachwyt i  zaczęli namiętnie go używać, a tak nawet przeciwnicy używania twittera powodują szum medialny popularyzujący go jeszcze bardziej. Dyskusja w blogosferze rozreklamowała go natychmiast.</p>
<p><em><strong>No dobrze, ale czym konkretnie </strong><strong>jest </strong><strong>twitter?</strong></em></p>
<p>Tak jak już pisałem, twitter to skrzyżowanie opisów znanych z komunikatorów z mini blogiem. Opisy, które dodajemy do twittera są bowiem dodawane do poprzednich, tworząc chronologicznego bloga. Jednakże każdy z tych wpisów może mieć maksymalnie tylko 140 znaków &#8211; stąd to mini. Co ważne, twitter bardzo ułatwia aktualizowanie treści wpisów.  Można to zrobić przez:</p>
<ul>
<li> www (bezpośrednio przez stronę lub np. moduł w <a href="http://www.netvibes.com/" target="_blank">netvibes</a>)</li>
<li>sms (wysyłamy na numer w UK)</li>
<li>komunikator (AIM, GTalk, .Mac, LiveJournal lub Jabber)</li>
</ul>
<p>Możemy również dodawać znajomych, którzy korzystają z serwisu, dzięki czemu na oddzielnej liście pojawiają się ich ostanie wpisy ułożone chronologicznie, czyli w bardzo łatwy sposób możemy się dowiedzieć co w danej chwili robią nasi znajomi. Istnieje również możliwość dodania specjalnego widgetu do swojej strony, bloga dzięki któremu czytelnicy lub przyjaciele będą wiedzieć co robisz teraz lub parę godzin temu.</p>
<p>Według ekspertów z Doliny Krzemowej &#8211; czytamy w <a href="http://www.kottke.org/07/03/twitter" target="_blank">kottke.org</a> &#8211; ten nowy serwis miniblogowy dla komórek i PDA odniesie taki sukces jak <a href="http://www.youtube.com/" target="_blank">YouTube </a>czy <a href="http://myspace.com/" target="_blank">MySpace</a>. <em>The Wall Street Journal </em>szacuje jak ogromny jest wzrost serwisu &#8211; ma on sięgać 20% tygodniowo. (!)</p>
<p><em><strong>Co można z tym robić? Do czego używać? Co twitter może mi dać?<br />
</strong></em></p>
<ul>
<li>używać jak statusy Gadu Gadu</li>
<li>tworząc swoisty miniblog</li>
<li>można wiedzieć co znajomi robią, i mieć to zapisane w formie listy, do której można wrócić po jakimś czasie aby sobie coś przypomnieć lub zobaczyć czym się nasz znajomy najczęściej zajmuje; opisy gg są tymczasowe, trwają w chwili wyświetlania, potem giną, w twitterze są zawsze zapisane</li>
<li>łatwo podzielić się ze znajomymi ciekawym linkiem, podać nowy numer telefonu</li>
<li>&#8222;skojarzenia story&#8221; &#8211; każdy wpis nawiązuje skojarzeniem do kolejnego i&#8230; zobaczymy co po miesiącu wyjdzie ;) Głupie? Nie zaprzeczę, ale może komuś chciałoby się w coś takiego pobawić. Po prostu głośno myślę w tej chwili.</li>
<li>jako miniblog na głównym blogu, poprzez widgeta</li>
<li>ogromnym motorem napędowym za oceanem są tzw. celebrities &#8211; ludzie chcą wiedzieć co w tej chwili robi ich ulubieniec/ulubienica. W Polsce trudno o autorytet związany aktywnie z siecią (pomijając ruchy marketingowe typu polityczne blogi etc). &#8211; pisze <a href="http://www.antyweb.pl/?p=188#comments" target="_blank">w komentarzu</a> Wojciech Zając. Może więc, gdyby ktoś baaardzo znany u nas zaczął pisać to byłby to hit? Boże, proszę, tylko nie Michał Wiśniewski! ;)</li>
<li>twitter działa jednak głównie jako notifier (przypominacz), wystarczy porównać u osób bardziej popularnych liczbę friends do followers. &#8211; WZ. Czyli swego rodzaju rss &#8211; to już moja myśl</li>
<li>można korzystać z Twittera jako narzędzie do samokontroli (było bodaj na lifehackerze) &#8211; WZ</li>
</ul>
<p>Nieprzekonany? A jednak ludzi to kręci i rozwija ich kreatywność, albowiem&#8230;</p>
<p><em><strong>Powstały już pierwsze </strong><strong><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mashup_%28web_application_hybrid%29" target="_blank">mashupy</a></strong></em><em><strong> </strong></em></p>
<p>&#8222;Ludzie już zrobili <a href="http://twitterholic.com/">Twitterholic</a> &#8211; ranking Top 100 użytkowników Twittera. Można ich posortować po liczbie przyjaciół, wpisów, ulubionych i &#8222;podążaczy&#8221; (czyli ludzi, którzy zarazili się Twitterem od Ciebie). Jest <a href="http://twittermap.com/">Twittermap</a> &#8211; mapa google&#8217;a z zaznaczonymi punktami, w których przebywają &#8222;twitterowicze&#8221;. Wreszcie w wersji testowej <a href="http://twittermap.com/twittervision">Twittervision</a> &#8211; kolejna google mapa, tym razem &#8222;dymki&#8221; pojawiają się po każdym (?) zaktualizowaniu twittera przez kogoś.&#8221; &#8211; czytamy na <a href="http://pimpmyblox.blox.pl/2007/03/Twitter-mania.html" target="_blank">PimpMyBlox</a>.</p>
<p><em><strong>Twitter PL ?</strong></em></p>
<ul>
<li>Polskie klony:
<ul>
<li><a href="http://blip.pl/">blip</a></li>
</ul>
</li>
<li>i kloniki:
<ul>
<li><a href="http://thoro.pl/co.robisz/">co robisz?</a></li>
<li><a href="http://ibogg.pl/">ibogg</a></li>
</ul>
</li>
</ul>
<p>Wyścig o stworzenie polskiego odpowiednika amerykańskiego twittera już się rozpoczął.  Już działają <em>co robisz</em> oraz <em>ibogg </em>ale <em>blip </em>- najpoważniejszy, w mojej ocenie, gracz  &#8211; jeszcze nie wszedł w fazę beta testów. Blip zapowiada, że rozwinie twórczo pomysł na twitterowanie. <em>Co robisz</em> i <em>ibogg</em> klonują dosłownie, dodając jedynie, oczywistą w naszym kraju, możliwość dodawania wpisów przez bota gg. Wystartowały jako pierwsze, ale w tym przypadku nie gwarantuje to im sukcesu. <em>Ibogg </em><a href="http://www.wykop.pl/link/13333/ibogg-pl-czesc-co-robisz.html">na wykopie</a> został przyjęty dość letnio. Brak tym serwisom reklamy, szczególnie takiej, która pokazała by rzeszom internautów, że warto w coś takiego się bawić. Myślę, że <em>blip </em>ma jednak największe szanse na sukces. Największym kapitałem jaki posiada w tej chwili ten serwis to doświadczenie i know how w branży głównego założyciela strony, <a href="http://marcin.jagodzinski.waw.pl/">Marcina Jagodzińskiego</a>.</p>
<p>Czy <em>blip </em>odniesie sukces? Oczywiście nie jest to pewne, ale wystarczy, że autorzy mu w tym nie przeszkodzą.  Blogosfera polska rozniesie wirus, to pewne, ale jest bardzo mała &#8211; na <a href="http://www.mybloglog.com/buzz/community/poland/" target="_blank">Polska wspólnota MyBlogLog</a> liczy zaledwie 400 osób (może jednak są to mocni liderzy opinii?). Do tego przydadzą się reklamy na <a href="http://www.fotka.pl/index.php" target="_blank">fotce</a>, <a href="http://grono.net/" target="_blank">gronie </a>czy <a href="http://www.epuls.pl/frameset.php?/index.php" target="_blank">epulsie</a> plus jakieś popularne forum, może np. gry <a href="http://board.ogame.pl/" target="_blank">ogame</a>. Takie reklamy sporo by kosztowały, ale od czego jest <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Marketing_wirusowy" target="_blank">marketing wirusowy</a>, <a href="http://www.komputerwfirmie.pl/itbiznes/1,54785,3014046.html" target="_blank">szeptany</a>, parę <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Userbar" target="_blank">userbarów</a> do wklejania w sygnaturki na forach i&#8230; Czas. Oczywiście upraszczam, a może po prostu uważam, że tak jak w przypadku grona, które jest źle zrobione, ale było pierwszym najpoważniejszym graczem, zdobyło zasięg i teraz dyktuje warunki. Ważne też jest, że to nie kolejny Digg, czy MySpace ale klon zupełnie nowego społecznościowego szaleństwa &#8211; to jest główny atut tego przedsięwzięcia. Pomysł wydaje się błahy, ale skoro za oceanem chwyciły takie pomysły jak YouTube czy Digg, a potem polskie klony również, to dobry polski twitter pójdzie ich śladem, na przekór wszystkim krótkowzrocznym sceptykom. Potrzebuje tylko trochę więcej czasu niż w ameryce na przyjęcie i rozpowszechnienie się.</p>
<p><em><strong>Mój komentarz</strong></em></p>
<p>Zgadzam się z <a href="http://www.lanooz.net/189" target="_blank">Lanooz</a>, że &#8222;gdyby Internet funkcjonował na zasadzie <em>dostarczane usługi/produkty muszą być użyteczne</em> to nie byłoby połowy sieci.&#8221; Wielu komentatorów narzeka, że to jak opisy z gg. Tak, ale opisy z komunikatorów są tymczasowe, a dzięki twitterowi tworzą takiego bardzo prostego bloga. Pisanie porządnych postów na bloga nie jest łatwe, a do tego jeszcze jest czasochłonne. Blog-twitter jest genialny właśnie przez to, że daje masom możliwość prowadzenia &#8222;bloga&#8221; na miarę ich możliwości czasowych (a czasami i umysłowych) &#8211; szybko, łatwo, przyjemnie. Na <a href="http://www.kottke.org/">kottke.org</a> czytamy m.in. że &#8222;skoro jedna rzecz (w tym przypadku twitter) robi coś prościej (tutaj chodzi o blogowanie) i oferuje te same korzyści to ludzie będą tego używać&#8221; [w moim wolnym tłum.] Tym bardziej teraz, kiedy słyszy się, że liczba blogów globalnie na świecie zaczyna się zmniejszać, bo ludzie się nimi rozczarowali lub zmęczyli ich pisaniem&#8230; Nadchodzi blog &#8222;instant&#8221; &#8211; ograniczenie liczby znaków we wpisie i dodawanie ich przez komunikator i sms. Zamiast piekarnika mikrofala, zamiast zupy gorący kubek, zamiast bloga twitter!</p>
<p>Bardzo ważne dla twittera jest jego elastyczność w możliwościach dodawania wpisów. To, że można dodać wpis smsem lub przez komunikator mocno podnosi funkcjonalność serwisu. Do tego widget do wstawienia na stronkę&#8230; Twitter obrasta w &#8222;piórka&#8221;: zabawki, gadżety, funkcjonalności &#8211; to dobrze dla niego.</p>
<p>Tak jak pisałem wyżej: to przykład nowego mixu zza oceanu, skoro tam sie przyjął tak jak YouTube i MySpace to i u nas sie przyjmie.</p>
<p>Bardziej ogólne wnioski &#8211; wiele osób zastanawia się po co komu coś takiego jak twitter.  Po co mi wiedzieć, co się dzieje z czyimś kotem (jak w grafice Cashmora na początku tego postu). Powstawanie tego typu krzyżówek, hybryd, <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mashup_%28web_application_hybrid%29" target="_blank">mashupów</a> moim zdaniem zachodzi na zasadzie &#8211; skoro można to zrobić, to coś takiego powstanie. I takich dziwolągów powstaje tak wiele, że w końcu jednemu uda się wynaleźć odpowiednie proporcje nowości i dziwności łączonej z funkcjonalnością (plus zaprawione sosem odpowiedniego czasu powstania i szczypta marketingu), że odnosi to coś sukces.</p>
<p>_ _ _ _ _</p>
<p>Gdyby była to praca zaliczeniowa, w tym miejscu pojawiłaby się bibliografia, ale że jest to tylko post na moim blogu, przy jego pisaniu korzystałem ze źródeł, do których nie zawsze odnoszę się w tekście a były mi one pomocne, więc prezentuje je wszystkie jako blogografię ;)</p>
<p><strong>Blogografia</strong>:</p>
<p>Antyweb po raz <a href="http://www.antyweb.pl/?p=176" target="_blank">1</a> i <a href="http://www.antyweb.pl/?p=188#comments" target="_blank">2</a>, <a href="http://mashable.com/2007/03/11/twitter/" target="_blank">Mashable</a>, PimpMyBlox po raz <a href="http://pimpmyblox.blox.pl/2007/03/Twitter-mania.html" target="_blank">1</a> i <a href="http://pimpmyblox.blox.pl/2007/01/Twitter.html" target="_blank">2</a>, <a href="http://www.lanooz.net/189" target="_blank">Lanooz</a>, <a href="http://klimowicz.blox.pl/2007/03/twitter-czyli-blogowanie-na-miare-poczatkow-XXI.html" target="_blank">Socjologia Internetu</a>, <a href="http://www.kottke.org/07/03/twitter" target="_blank">kottke</a>, <a href="http://sgk74exp.blox.pl/2007/03/twitter-na-ile-starczy-zapalu.html" target="_blank">Experymenty Informatyczne</a>.</p>
<p align="justify">
<p align="justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/04/05/twitter-czyli-ewolucja-blogowania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Analitycy i koncesjonowani uzdrowiciele</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/03/27/analitycy-i-koncesjonowani-uzdrowiciele/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/03/27/analitycy-i-koncesjonowani-uzdrowiciele/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 Mar 2007 22:06:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[Bauman]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[przyszłość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/03/27/analitycy-i-koncesjonowani-uzdrowiciele/</guid>
		<description><![CDATA[Analitycy i koncesjonowani uzdrowiciele, ulegają właściwej nam wszystkim naturalnej skłonności, odwołując się do diagnoz, które znają najlepiej, i do sposobów leczenia, które praktykowano powszechnie w czasach, gdy oni sami diagnozowania i leczenia się uczyli. Zygmunt Bauman &#8222;Życie na przemiał&#8221; tłum. Tomasz Kunz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004 Strach pomyśleć co by się z nami stało gdyby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Analitycy i koncesjonowani uzdrowiciele, ulegają właściwej nam wszystkim naturalnej skłonności, odwołując się do diagnoz, które znają najlepiej, i do sposobów leczenia, które praktykowano powszechnie w czasach, gdy oni sami diagnozowania i leczenia się uczyli.</p></blockquote>
<p><em>Zygmunt Bauman &#8222;Życie na przemiał&#8221; tłum. Tomasz Kunz, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004</em></p>
<ul>
<li>Strach pomyśleć co by się z nami stało gdyby leczył nas lekarz bez aktualnej wiedzy medycznej. Ale zapyziały filozof, socjolog,  publicysta czy reżyser może wiarygodnie wypowiadać się zawsze. Taka jest natura nauk społecznych i kultury. Ciężko coś zweryfikować. W medycynie łatwiej: pacjent jest dalej chory lub nie. Trzeba o tym pamiętać i zdawać sobie z tego sprawę cały czas.</li>
<li>Słowa Bauman są chyba szczególnie aktualne teraz przy tak szybko zmieniającej się rzeczywistości, związanej najbardziej z rozwojem informatyki. Chcesz się na temat internetu wypowiadać to nie możesz się opierać tylko na <a href="http://www.merlin.com.pl/frontend/browse/product/1,315496.html" target="_blank">Galaktyce Internetu</a> Castellsa napisanej w 2001 roku. Trzeba być straszliwie na bieżąco.</li>
<li> Druga strona medalu jest jednak taka, że bardzo ciężko w związku z tym powiedzieć coś dobitnie i ze 100%-ową pewnością. I co można z tym zrobić? Moim zdaniem tylko/aż tyle: mieć tego świadomość, nie dać sie zwariować i <strong>być otwartym na krytykę</strong>. Po to mam disclaimer.</li>
<li>Bauman jednak nas pociesza, poklepuje po ramieniu &#8211; to nasza naturalna skłonność, każdy tak ma, że w te naturalne pułapki wpada &#8211; głowa i umysł do góry.</li>
</ul>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/03/27/analitycy-i-koncesjonowani-uzdrowiciele/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Content</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/03/21/content/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/03/21/content/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Mar 2007 21:02:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[tv]]></category>
		<category><![CDATA[UGC]]></category>
		<category><![CDATA[web2.0]]></category>
		<category><![CDATA[widget]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/03/21/content/</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Urwał mi się film&#8221; troszkę, czyli blog zamarł. Zmaga się z tym każdy bloger. Ostatnio również Edwin Bendyk, który owym wpisem zainspirował mnie do tego postu. O czym on będzie? O contencie czyli zawartości/treści w internecie przed wszystkim, ale do tablicy została wywołana telewizji a więc i jej się dostanie. Oto interesujący mnie fragment: Wczoraj [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Urwał mi się film&#8221; troszkę, czyli blog zamarł. Zmaga się z tym każdy bloger. Ostatnio również <a href="http://bendyk.blog.polityka.pl/?p=186" target="_blank">Edwin Bendyk</a>, który owym wpisem zainspirował mnie do tego postu. O czym on będzie? O contencie czyli zawartości/treści w internecie przed wszystkim, ale do tablicy została wywołana telewizji a więc i jej się dostanie. Oto interesujący mnie fragment:</p>
<blockquote><p>Wczoraj miałem okazję przysłuchiwać się konferencji <a href="http://www.harvard.pl/mediatrendy/" target="_blank">Mediatrendy 2007</a>. Przedstawiciele głównych mediów: telewizji, radia, prasy rozumieli, że świat komunikacji społecznej zmienił się za sprawą rozwoju technologii. Tryskali przy tym pewnością siebie, że zmianę tę kontrolują i czeka ich świetlana przyszłość. Trzeba będzie zmienić modele biznesowe w mediach i reklamie, i po sprawie. Owszem, zmienia się publiczność, jest coraz bardziej pokawałkowana, stąd gwałtowny przyrost kanałów tematycznych w telewizji, ale sam człowiek się nie zmienia i chce jednego ? dobrej treści (dobrego contentu, jak się mawia po polsku). A to właśnie potrafią robić tradycyjne media, czyli produkować atrakcyjną treść, w przeciwieństwie do internetowego śmietnika.</p></blockquote>
<p>Content kojarzy mi się od razu z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Web_2.0" target="_blank">web 2.0</a> gdzie oznacza generowanie, tworzenie treści stron przede wszystkim przez samych użytkowników. Jest to na tyle szerokie pojęcie, że można je zastosować, moim zdaniem, do treści wytwarzanej w każdy sposób (książki, telewizja, internet, radio itd.). Chciałbym poruszyć tylko dwie kwestie:</p>
<ol>
<li><strong>Dla mnie jest za dużo ciekawego contentu, przede wszystkim w internecie, ale i w kioskach, księgarniach czy bibliotekach.</strong> Stąd ta przerwa w pisaniu. Nie z braku tematów tylko z braku czasu/sposobu na ogarnięcie tego chaosu i napisanie czegoś sensownego. Stąd ma to związek z poprzednim <a href="http://izbieractwo.wordpress.com/2007/02/26/kolakowski-i-bauman-o-zalewie-informacji/" target="_blank">postem</a>. Ciekawe dlaczego nie oglądam prawie telewizji? Bo za mało mam czasu czy za mało ciekawy content mi daje. Na prawdę nie wiem co jest przyczyną a co skutkiem.</li>
<li><strong>Tv &#8211; atrakcyjna treść, internet &#8211; śmietnik? Oba medium są takim samym śmietnikiem!</strong> I tu i tu można znaleźć bardzo wartościowe treści obok zupełnie marnych i błahych. Przedstawiciele telewizji grzeszą niedocenianiem blogosfery, grup dyskusyjnych, forów, gier wideo i on-line, podcastów, internetowego  radia itd. itp. Nie można tych zjawisk przeceniać &#8211; to fakt, ale nie wolno również ich nie doceniać.  Dzięki internetowi następuje konwergencja mediów (czyli przenikanie się, łączenie) i to jest jego ogromną zaletą! Do tego dochodzi możliwość aktywnego uczestnictwa, nie tylko biernego odbioru pewnych treści. Stale obniża się również próg owego uczestnictwa. Kiedyś trzeba było swoją stronę domową napisać samemu, własnymi siłami dodawać podstrony, galerie, wpisy. Teraz mamy platformy blogowe, strony hostujące nasze zdjęcia, szablony forów internetowych i serwisów społecznościowych. Wszystko czeka abyś przyszedł i wypełnił to treścią. Specjalistyczna wiedza informatyczna ograniczona do absolutnego minimum. To stwarza jeszcze większe szanse zaistnienia ważnych treści, bo koncentrujesz się natworzeniu owego contentu a nie na technicznych sprawach. Do tego dzięki konwergencji mogą zaistnieć nowe, lepsze funkcjonalności. Karierę robi słowo <em><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mashup_%28web_application_hybrid%29" target="_blank">mashup</a> </em>(czyli mieszanie, łączenie funkcji różnych serwisów, usług, sposobów komunikowania się w celu wytworzenia nowej jakości) jak i <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wid%C5%BCet" target="_blank"><em>widget</em></a>. Tego &#8222;grube ryby&#8221; telewizji nie dostrzegają. Sądzą, że nadal tylko oni mogą, chcą i potrafią wytwarzać wartościowy content&#8230; Już nie!</li>
</ol>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/03/21/content/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kołakowski i Bauman o zalewie informacji</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/02/26/kolakowski-i-bauman-o-zalewie-informacji/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/02/26/kolakowski-i-bauman-o-zalewie-informacji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Feb 2007 17:39:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[Bauman]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[innowacyjność]]></category>
		<category><![CDATA[Kołakowski]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/02/26/kolakowski-i-bauman-o-zalewie-informacji/</guid>
		<description><![CDATA[W tym samym wywiadzie co w poprzednim poście znalazłem inną ciekawą dla mnie wypowiedź prof. Kołakowskiego: -Jak nawigować w oceanie informacji, która zalewa nas ze wszystkich stron? -Chciałbym to wiedzieć. Możemy się trochę bronić, nie oglądając godzinami telewizji, nie czytając gazet. Ale bronimy się słabo, bo jesteśmy ciekawi i ta ciekawość nas gubi. Powinniśmy ograniczać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: small;"><span style="font-size: x-small;"><span style="font-family: arial,helvetica,sans-serif;"> W tym samym wywiadzie co w poprzednim poście znalazłem inną ciekawą dla mnie wypowiedź prof. Kołakowskiego:</span></span><span style="font-weight: bold; font-style: italic; font-family: times new roman,times,serif;"><br />
-Jak nawigować w oceanie informacji, która zalewa nas ze wszystkich stron?</span><br />
<span style="font-style: italic; font-family: times new roman,times,serif;">-Chciałbym to wiedzieć. Możemy się trochę bronić, nie oglądając godzinami telewizji, nie czytając gazet. Ale bronimy się słabo, bo jesteśmy ciekawi i ta ciekawość nas gubi. Powinniśmy ograniczać informacyjny hałas, ale nie potrafimy tego zrobić. Lubimy wiedzieć o sprawach zupełnie nam niepotrzebnych, często groteskowych. Ale to nic nowego: że ciekawość jest grzeszna, uczono nas od zawsze, jednak ten grzech odmienia świat, również na lepsze.</span><br />
<span style="font-weight: bold; font-style: italic; font-family: times new roman,times,serif;">-A może nie ograniczać szumu informacyjnego, tylko nauczyć się odróżniać śmieci informacyjne od rzeczy wartościowych. Zna pan jakiś system mentalnego filtrowania?</span><br />
<span style="font-family: times new roman,times,serif;"><span style="font-style:italic;">-Nie ma reguł. Ludzie mogą mieć interesujące pomysły na skutek przypadkowych informacji z przypadkowych źródeł. Nie można z góry uznać, że dany kawałek szumu informacyjnego jest z natury rzeczy jałowy. Możemy najwyżej uznać, że jest mało wiarygodny albo nam nieprzydatny. Ale dobrych kryteriów odróżniania śmieci informacyjnych od rzeczy wartościowych nie mamy. Chociaż to chyba jasne, że jak dowiadujemy się o tym, kto kogo zabił, to nas to duchowo nie wzbogaca.</span></span></span></p>
<p>Ja od siebie bym jednak powiedział, że jeszcze mamy kryterium (bliskie doskonałości) mentalnego filtrowania: jest nim 80-letni <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Ko%C5%82akowski" target="_blank">Leszek Kołakowski</a>. Jakaż to szkoda, że już jest u schyłku życia.</p>
<p><img src="http://izbieractwo.files.wordpress.com/2007/03/kolakowski_mniejszy.jpg" alt="prof. Leszek Kołakowski" width="188" height="300" /> <img src="http://izbieractwo.files.wordpress.com/2007/03/zygmunt_bauman_mniejszy.jpg" alt="prof. Zygmunt Bauman" width="161" height="300" /></p>
<p>Czy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Bauman">prof. Zygmunt Bauman</a> podziela moje zdanie tego nie wiem, pewnie o nim nic nie słyszał &#8211; czemu się nie dziwię, ale do problemu natłoku informacji do nas docierających odniósł się podczas swojego wykładu na SWPS, który odbył się na przełomie października i listopada. Poświęcony on był tendencjom jakie zachodzą w naszym postrzeganiu czasu.</p>
<p>O zalewie informacji mówił niestety krótko, ale nie umniejsza to wartości tych słów. Uważa on, że wąskim gardłem postępu jest właśnie brak filtrów informacji. Jak to obrazowo ujął: <span style="font-style:italic;">brak nam młockarni, która by ziarno od plew odgarnęła. </span>Nastąpi więc kryzys „przemysłu” filtrującego informację.</p>
<p class="MsoNormal" style="font-family:verdana,arial,helvetica,sans-serif;">Co ja o tym sądzę? Prof. Kołakowski właściwie tylko opisuje zjawisko. Tak na marginesie wyróżnię tylko delikatnie stwierdzenie, że wiadomość o kolejnym morderstwie nie wzbogaca nas duchowo – to aluzja do tabloidów i programów typu <em>Uwaga </em>lub <em>997</em>, które lubią epatować morderstwami. Zupełnie nas to nie wzbogaca, a wręcz przeciwnie, skrzywia nasz obraz świata i zapełnia informacyjnym, mentalnym szlamem. Wracając do poprzedniego wątku &#8211; Bauman nie tylko opisuje ale też prognozuje i ocenia. I z tymi właśnie subiektywnymi sądami się nie zgodzę.</p>
<p class="MsoNormal" style="font-family:verdana,arial,helvetica,sans-serif;">Każdy z nas ma w sobie filtr informacji. Nie jest to filtr jakościowy (takiego byśmy pragnęli) a pojemnościowy, ale zawsze jakiś. Polega on na prostej intuicyjnej zasadzie, że jesteśmy w stanie wchłonąć tylko jakąś określoną ilość informacji, a po przekroczeniu pewnej bariery organizm powie: basta! To nie jest moja oryginalna myśl, przeczytałem to kiedyś, teraz już nie pamiętam gdzie. Doba ma tez tylko/aż 24h. Wielu próbowało to zmienić ale żadnemu się nie udało. Dlatego też żadnego wielkiego kryzysu nie będzie. Załamanie wzrostu wydajności może i tak, bo ciężej bowiem będzie ważną informacje wyłowić z coraz większego gąszczu śmieci, potrzeba na to będzie więcej czasu, ale już są (a inne zbliżają się) nowe metody i sposoby filtrowania informacji.</p>
<p class="MsoNormal" style="font-family:verdana,arial,helvetica,sans-serif;">Najbardziej obiecującą jest model wiedzy rozproszonej. Zakłada on, że każdy z nas dysponuje pewnymi informacjami, ale są one niepełne, niedoskonałe. Jednakże jeśli zsumuje się informacje wielu osób i wyciągnie z nich średnią (mówiąc w przybliżeniu) to efekty przerastają oczekiwania. Na różnych wariantach tego modelu opiera się i Google, i Wikipedia, i <a href="http://www.wykop.pl/" target="_blank">Wykop</a>, jak też i system komentarzy na Allegro. W pierwszym przypadku suma odsłon danej witryny jest najlepszym jaki udało nam się wynaleźć wyznacznikiem jakości strony – a składają się na to decyzje wielu niezależnych od siebie użytkowników o ograniczone wiedzy przecież. Encyklopedyczne hasła w Wikipedii powstają też z dyskusji wielu pojedynczych osób. Natomiast suma pozytywnych, negatywnych i neutralnych komentarzy po zawartych aukcjach daje nam na Allegro informacje o jakości kontrahenta. Aż za proste to się wydaje, ale jednak działa!</p>
<p class="MsoNormal" style="font-family:verdana,arial,helvetica,sans-serif;"><a href="http://www.swiatnauki.pl/index.php?id=archiwum/sn_09_06/biezacy_numer_09_06">Świata Nauki</a> z września 2006r. przynosi nam innego rodzaju obiecującą informację: wiele zespołów badawczych pracuje nad wyszukiwarkami, w które nie trzeba będzie wpisywać słów kluczowych – wystarczy zdjęcie szukanego przedmiotu! Algorytm programu rozpozna co przedstawia obrazek, i znajdzie podobne z jego bazy danych. Ta technologia jest jeszcze w powijakach, ale na pewno się z nią wkrótce zetkniemy.</p>
<p class="MsoNormal" style="font-family:verdana,arial,helvetica,sans-serif;">Może więc piewca ponowoczesnego, płynnego świata nie dostrzegł już istniejących i rosnących na sile narzędzi jakimi ten świat będzie się posługiwał?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/02/26/kolakowski-i-bauman-o-zalewie-informacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kołakowski o homoseksualizmie</title>
		<link>http://izbieractwo.pl/2007/02/21/kolakowski-o-homoseksualizmie/</link>
		<comments>http://izbieractwo.pl/2007/02/21/kolakowski-o-homoseksualizmie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Feb 2007 20:08:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>radek</dc:creator>
				<category><![CDATA[socjologia]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Kołakowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://izbieractwo.pl/2007/02/21/kolakowski-o-homoseksualizmie/</guid>
		<description><![CDATA[W sierpniowym Przekroju, który dostał się w moje ręce dopiero teraz zupełnie przypadkiem, znalazłem wywiad Marcina Fabjańskiego (to nie błąd;) z prof. Leszkiem Kołakowskim. Oto co mówi o homoseksualizmie: - A powinniśmy się bać, że małżeństwa gejów zrujnują zachodnią cywilizację? - Nie jestem zwolennikiem małżeństw homoseksualnych ani pozwolenia na adoptowanie przez nie dzieci. Homoseksualiści oczywiście [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W sierpniowym Przekroju, który dostał się w moje ręce dopiero teraz zupełnie przypadkiem,  znalazłem <a href="http://www.przekroj.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=2003&amp;Itemid=48">wywiad</a> Marcina Fabjańskiego (to nie błąd;) z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Ko%C5%82akowski">prof. Leszkiem Kołakowskim</a>. Oto co mówi o homoseksualizmie:<br />
<span style="font-size: medium;"><span style="font-weight: bold; font-family: times new roman,times,serif;"><br />
<em><span style="font-size: small;">- A powinniśmy się bać, że małżeństwa gejów zrujnują zachodnią cywilizację?</span></em></span><em><span style="font-size: small;"><br />
<span style="font-family: times new roman,times,serif;">- Nie jestem zwolennikiem małżeństw homoseksualnych ani pozwolenia na adoptowanie przez nie dzieci. Homoseksualiści oczywiście mają swobodę uprawiania seksu, jeśli nie ma przemocy ani seksu z dziećmi. Nawet w Polsce przedwojennej homoseksualizm nie był karalny, choć był karalny wtedy i jeszcze długo w Anglii. Geje powinni mieć prawo do kontraktów dotyczących wspólnego opodatkowania czy spadku. Ale małżeństwo homoseksualne w sensie ceremonii cywilnej jest niepotrzebne. Organizacje homoseksualistów mogą urządzać ceremonie ślubne prywatne, ale nie powinny żądać tego od państwa. Są liczne różnice między ludźmi, które pochodzą z natury, a mają skutki prawne: ludzie powyżej pewnego wieku nie mogą pracować jako strażacy czy górnicy, dzieci nie mają prawa udziału w wyborach, a niewidomi nie mogą mieć prawa jazdy. To jest dyskryminacja w sensie uznania różnic, ale nie w sensie niesprawiedliwego poniżania ludzi.</span></span></em></span></p>
<p>Zdumiewa mnie ten człowiek. Jakże prosto, zwięźle i niezwykle trafnie potrafi on wyjaśnić tak trudny i kontrowersyjny temat! Zachowując przy tym umiar między konserwatyzmem a liberalizmem. Dla mnie jest to niebywałe. Przy jego klarownych wypowiedziach moje wpisy jawią się jako chropowate potworki. A co do meritum sprawy, to muszę powiedzieć, że&#8230;</p>
<p>Zgadzam się w zupełności!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://izbieractwo.pl/2007/02/21/kolakowski-o-homoseksualizmie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
