Woda a zrozumienie mediów
W 1924 roku Józef Piłsudski w warszawskiej firmie Rudzki nagrał wypowiedź, która przetrwała do dziś. “Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą – mówił marszałek – i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść gdzieś w świat beze mnie, jego właściciela. Zabawne pomysły mają ludzie! Doprawdy, trudno się nie śmiać z tej dziwnej sytuacji, w której nagle głos pana Piłsudskiego się znajdzie. Wyobrażam sobie tę zabawną chwilę, gdy jakiś ananas korbą nakręci, śrubkę naciśnie – i jakaś trąba, zamiast mnie gadać zacznie. (…) Pusty śmiech mnie bierze, że ten biedny mój głos, ode mnie oddzielony, przestał nagle być moją własnością i należy już, nie wiem, do kogo, nie wiem, do czego: do trąby czy do jakiegoś akcyjnego towarzystwa. Najzabawniejsza jest jednak myśl, że kiedy mnie już nie będzie, głos pana Piłsudskiego sprzedawanym będzie za trzy grosze gdzieś na jarmarkach, prawie na funty, jak pierniki“.
Jak to dziś brzmi? Nawet nie głupio, wręcz głupiutko. A mówił to przecież wielki człowiek, bohater narodowy Józef Piłsudski. Widać tu, że ciężko jest przenosić autorytet z jednej dziedziny na drugą, ale jeszcze mocniej moim zdaniem ilustruje to trudność zrozumienia rozwoju mediów współczesnych danemu człowiekowi. Na marginesie: cytat uroczy, nieprawdaż? ;)
Marshall McLuhan powiedział kiedyś (cytat z pamięci, jeśli ktoś zna dokładne źródło proszę podać), że nie wie kto wynalazł wodę, ale na pewno nie była to ryba. Dlaczego tak stwierdził? Ryba jest zawsze w wodzie zanurzona tak, że właściwie jej nie czuje. Tak samo jest z nami i mediami. Zanurzeni jesteśmy kompletnie we wszelkiego rodzaju mediach (już od wczesnego dzieciństwa) i straszliwie ciężko jest nam się zebrać na twórczą refleksję nad nimi. Ciężko było zrozumieć Marszałkowi możliwość nagrywania głosu i tego co można z tego wyczarować (od radia po podcasty); ciężko zrozumieć właścicielom praw autorskich, że filmy na YouTubie tylko popularyzują ich dzieła (bardziej pomagają niż szkodzą); sporo czasu musiało też upłynąć aby dojść do wniosku, że portalom bliżej do mediów tradycyjnych, niż nowych (o czym dyskutujemy w poprzednim poście); tak samo możemy powiedzieć o aferze z napisy.org (??); itd. itp.
Swoją droga ostatnio bardzo często piszę o czymś co było w przeszłości, porównując to z teraźniejszym. To chyba po to, aby lepiej uzmysłowić sobie, że woda kiedyś naprawdę miała inny smak.

Tematem tej książki jest przedrostek post. Jest to słowo-klucz naszych czasów. Wszystko jest post. Do postindustrializmu przyzwyczailiśmy się już od pewnego czasu i wiążemy z tym jeszcze pewne treści. Przy terminie postmodernizm wszystko zaczyna się zamazywać. (…) Przeszłość plus post – to jest ta zasadnicza recepta, z którą, (…) stajemy wobec rzeczywistości, nie rozumiejąc jej. <z przedmowy>