Kołakowski i Bauman o zalewie informacji
W tym samym wywiadzie co w poprzednim poście znalazłem inną ciekawą dla mnie wypowiedź prof. Kołakowskiego:
-Jak nawigować w oceanie informacji, która zalewa nas ze wszystkich stron?
-Chciałbym to wiedzieć. Możemy się trochę bronić, nie oglądając godzinami telewizji, nie czytając gazet. Ale bronimy się słabo, bo jesteśmy ciekawi i ta ciekawość nas gubi. Powinniśmy ograniczać informacyjny hałas, ale nie potrafimy tego zrobić. Lubimy wiedzieć o sprawach zupełnie nam niepotrzebnych, często groteskowych. Ale to nic nowego: że ciekawość jest grzeszna, uczono nas od zawsze, jednak ten grzech odmienia świat, również na lepsze.
-A może nie ograniczać szumu informacyjnego, tylko nauczyć się odróżniać śmieci informacyjne od rzeczy wartościowych. Zna pan jakiś system mentalnego filtrowania?
-Nie ma reguł. Ludzie mogą mieć interesujące pomysły na skutek przypadkowych informacji z przypadkowych źródeł. Nie można z góry uznać, że dany kawałek szumu informacyjnego jest z natury rzeczy jałowy. Możemy najwyżej uznać, że jest mało wiarygodny albo nam nieprzydatny. Ale dobrych kryteriów odróżniania śmieci informacyjnych od rzeczy wartościowych nie mamy. Chociaż to chyba jasne, że jak dowiadujemy się o tym, kto kogo zabił, to nas to duchowo nie wzbogaca.
Ja od siebie bym jednak powiedział, że jeszcze mamy kryterium (bliskie doskonałości) mentalnego filtrowania: jest nim 80-letni Leszek Kołakowski. Jakaż to szkoda, że już jest u schyłku życia.

