iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


iPad to nie tablet

Apple iPad

Creative Commons License photo credit: nDevilTV

iPad wyzwolił sprzeczne opinie. Jest pogardzany i uwielbiany. A tymczasem iPad nie jest tabletem jaki znamy z przeszłości. To nowa jakość. Nowa nisza. Dla nowych ludzi. Apple znów stosuje strategię blue ocean.

iPad i zamieszanie z nim związane będzie zapewne jedną z tych never ending story. Tak jak z iPhone. Uwielbiany lub pogardzany. Z iPadem od samej premiery jest podobnie. Sprzeczne opinie i emocje.

Najważniejszą kwestią związaną z iPadem jest to, dlaczego jest on taki a nie inny. Dlaczego ma system operacyjny bazującym na iPhone OS a nie na Mac OS X? Dlaczego nie wspiera flasha? Dlaczego nie ma multitaskingu? Itd, itp. Odpowiedź jest prosta. iPad nie jest tabletem . Jest zupełnie nowym produktem na rynku. Z tym, co znaliśmy jako tablety ma niewiele wspólnego.

Nie jest tabletem jak urządzenia wcześniej nazywane tabletami, które w większości były komputerami z pełnowymiarowym systemem operacyjnym znanym z desktopowego komputera. iPad jest czymś pomiędzy komputerem (ma w końcu ekran 10 cali jak netbooki i tablety) a smartfonem (a może lepiej nazwać go apphonem, trzecim ekranem) z dużym ukierunkowaniem na Internet. Z tego powodu ma WiFi i… 3G. Tego stare tablety nie miały.

(więcej…)

Kupiłem sobie trzeci ekran

Szczerze mówiąc to nie mam pierwszego ekranu, ale… Zacznijmy od początku i trzęsienia ziemi jak w pierwszej scenie filmu Hitchcocka: kupiłem iPhone’a.

Czym jest iPhone? Komórką? Komórką z bajerami? Smartfonem? Wydaje się, że to ostatnie określenie pasuje najlepiej, ale zważywszy na to, że każda Nokia z Symbianem jest smartfonem to… iPhone nie pasuje do dużej części tego towarzystwa. Przede wszystkim z jednego powodu: iPhone sprowadził pod strzechy, prorokowany przez marketerów od kilku lat, internet mobilny. Po prostu w iPhonie nacisk między dzwonieniem a internetem rozłożony jest troszkę inaczej niż w innych komórkach. Gwoli ścisłości, nie doszedłem do tych wniosków sam, lecz podsunął mi je Michał Młynarczyk piszący o tym skrawku świata, do którego mamy dostęp kciukiem.

Trzeci ekran

Michał odkurzył również pojęcie trzeciego ekranu:

Pojęcie third screen (trzeci ekran) funkcjonuje od dobrych 10 lat, tylko jakoś nie może się przebić. Może dlatego, że dotąd opisywało nie realnie istniejące urządzenia, ale mgliste wizje na ich temat. O co chodzi z tym trzecim ekranem? To proste. Pierwszym jest telewizor, a drugim monitor komputera. I właśnie gdzieś pomiędzy nie wciska się coraz śmielej coś, co ciągle – z przyzwyczajenia – nazywamy telefonem. Urządzenie mobilne, które pozwala na łatwy dostęp do bardzo wielu, różnych treści. WWW, email, wideo, etc. To właśnie trzeci ekran.

(więcej…)

Internety, przyczynek do historii

Czyli oczywiste oczywistości, jak mawia klasyk, na temat Internetu.

Rocznica istnienia polskiego internetu

Ponad tydzień temu obchodziliśmy skromnie i po cichu okrągłą (dwudziestą) lub mniej okrągłą (siedemnastą) rocznicę istnienia polskiego Internetu. Oczywistość pierwsza jest taka, że granicę początku Internetu w Polsce trudno wyznaczyć. Sieci komputerowe istniały od dawna, dopiero jednak uzyskanie w 1988 roku połączenia tych lokalnych sieci ze światem dało nam namiastkę Internetu. Nie był to Internet pełną gębą, dopóki nie zastosowaliśmy protokołu TCP/IP, a stało to się dokładnie 3 lata później, 17 sierpnia 1991 roku. Historycznym pionierem był Rafał Pietrak z Instytutu Fizyki UW. Popełniłem zresztą z tej okazji artykuł. Nie da się opisać tego krótko, zwięźle i w satysfakcjonującej każdego formie, ale z okazji takiej rocznicy każdy chętnie wspomni swoje początki z siecią.

Wspomnienia

Kiedyś ktoś niezłą książkę napisze zbierając je w jednym tomie. Takie jak te, które scout umieścił na wykopie:

Pamiętam jak w 1998 r. surfowałem na internecie z biblioteki im. Norwida… Przeglądarka miała w prawym górnym logu ekrany literkę N (Netcape Navigator). Myślałem wtedy, że to firmowa przeglądarka „Norwid” :)

Moje początki korzystania z internetu sięgają tylko 2000 roku, zaczynałem od Internet Explorera i modemu. Trochę żałuję, że nie znam sieci z bardziej pionierskich lat, ale odbijam to sobie będąc teraz non stop online ;)

Różne internety

To jak internet wygląda dziś, zależy od tego jak z niego wszyscy korzystamy, nie tylko od sprzętu i szybkości łącza. Spotkałem się z opinią, że gdyby nie radioparty, to nie byłoby co robić w internecie. Ok, to było zdanie licealisty, ale znam też studentkę (i jestem pewien, że inteligentną), której w internecie wystarcza pudelek, nasza klasa i gadu gadu. Czy to dobrze? Czy to źle? Najprostsza odpowiedź jest taka, że tak po prostu jest. Jeśli natomiast masz to szczęście/pecha prowadzić jakiś serwis internetowy to trzeba przemyśleć co i dla kogo się robi. Proste i banalne w sumie, trudniejsze do wykonania.

W historii polskiego internetu na pewno zapisała się również wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, o jego wizji internetu i internautów. (więcej…)

Mechwarrior

Dziś coś z zupełnie innej beczki. Wczoraj natrafiłem w Wired na artykuł o pierwszych robotach bojowych wysłanych do Iraku. Do tej pory rozbrajały miny lub służyły do obserwacji. Teraz po raz pierwszy mają walczyć. Sam artykuł nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, za to ten filmik owszem:

Ok, robocik jest dość prosty, tzn. nie jest to zupełnie nowa konstrukcja tylko modyfikacja już istniejących ale nie o to chodzi. Niedawno obchodziliśmy rocznicę początku siecipołożenie pierwszego kabla transatlantyckiego (27 lipca 1866r). Robot z powyższego filmu może być praprzodkiem tego:

[Jeśli komuś się spodobało polecam jeszcze ten filmik.]

Niemożliwe? Science fiction? MechWarrior to tylko głupia gra? Zobaczcie wiec filmik pokazujący robota z Boston Dynamics, w którego Pentagon zamierza właśnie zainwestować 10 mln $ i wykorzystywać jako transporter sprzętu dla piechoty.

Update: w tym moim poście znajdziecie jeszcze dwa inne filmiki z kroczącymi robotami.

Daleki jestem od utopijnego idealizmu i nie będę biadolił i psioczył na tych okropnych wojskowych. Przecież nawet nasz kochany internet powstał na ich zamówienie. Lajf is brutal i takie roboty to była w sumie kwestia czasu. W naszym humanistyczno-webdwazerowo-blogowo-software’owym światku nie doceniamy potęgi tego co inżynierowie mogą nam wymyślać już teraz. Może to oni bardziej zmienią ten świat niż my?

Dopóki nie zacząłem subskrybować feeda Wired Top Stories wydawało mi się, że Wired to magazyn tylko o, powiedzmy, szeroko pojętej cyberkulturze. Tymczasem zaskoczyło mnie, że dość sporo informacji jest jeszcze z dwóch dziedzin: podbój kosmosu i… militaria. Co oznacza ten myks? To tylko specyfika pokręconego Wired czy nowy trend jakiś, znak czasu? Zna ktoś filozofie tego magazynu?

Podsumowując, jak mówi chińskie przekleństwo – Obyś żył w ciekawych czasach!


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)