iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Terra blogerra poloniae

Pokazywałem kiedyś mapę społeczności internetowych w USA. Zainspirowana nią grupa polskich pasjonatów stworzyła naszą lokalną wersję. Graficznie polska wersja jest o niebo lepsza, a treściowo – równie subiektywna (w tym dobrym sensie) i tak samo zabawna, kiedy przemierza się lądy polskiego web 2.0 i odkrywa zaskakujące (lub nie) nazwy krain, ich wzajemne usytuowanie oraz wielkość zajmowanej powierzchni. Podsumowując – lekkie i z przymrużeniem oka, ćwiczenie naszej wyobraźni.

Wprowadzenie do książki

Czy z korzystania z pomocy technicznej do obecnie nowych mediów też będziemy się tak śmiali? ;)

Śmiejemy się bo ktoś nie wie jak korzystać z czegoś tak oczywistego dla nas jak książka, ale ile jest prawdziwych współczesnych historii o tym jak ludzie nie potrafią korzystać może nie z tak oczywistych rzeczy jak książka, ale z powszechnych już wśród nas technologii. Mam np. koleżankę, której telefon wpadł do talerza z zupą, więc aby go umyć włożyła komórkę pod kran. Mam nadzieję, że nie muszę dodawać, że telefon po takim zabiegu przestał działać o dziwo ;)

Czas dotykania

Kuba Filipowski znalazł takie oto cudeńko – komputer w stoliku by Microsoft:

Od razu skojarzyło mi się to z tym filmikiem prezentującym jak działa iPhone:

A potem z tym.

No dobrze, ale co to wszystko znaczy?

(więcej…)

Graficznie o web 2.0

Marta Klimowicz znalazła pierwszą z prezentowanych grafik, ja (gdzieś, kiedyś)

wyszperałem w sieci drugą. Dla każdego zaznajomionego z rynkiem web 2.0 na świecie, marki pojawiające się powyżej to nie nowość, ale znajdą się też nazwy nowe, lub nie do końca znane. To chyba największa wartość tych obrazków, zabawa w rozpoznanie nazw, marek i tego co za nimi stoi czyli co dany serwis oferuje – wiesz czy nie wiesz? Na web 2.0 można patrzeć również z przymrużeniem oka.

Pierwsza grafika to mapa świata (a’la Tolkien zrobiona) gdyby tworzyły go serwisy web 2.0 Ważne jest nie tylko umiejscowienie względem siebie, ale i powierzchnia jaką zajmują – oczywiście im większa na mapie tym większa w rzeczywistym świecie.

Drugi obrazek nie ma aż tak wielkich ambicji. Pokazuje po prostu kawałek miasta przybranego markami web 2.0 – tego zza oceanu oczywiście.

Update: trzecią grafikę znalazłem właśnie u Lanooz.


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)