iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Prawdziwe plotki

Jeśli nie lubisz w serwisach web2.0 przede wszystkim tego, że schlebiają najniższym gustom a wartościowe treści nie są nadal odkrywane… Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Którą pierwszą podać i dlaczego złą?

  1. Powstanie kolejny serwis tego typu,
  2. który utwierdzi Cię w przekonaniu, że masz rację. Poznaj…

Truemors to oczywiście gra słów true oraz rumor czyli prawdziwe plotki. Twórcą serwisu jest sam Guy Kawasaki, dziś postać już niemal legendarna – pierwszy ewangelizator Apple’a, współtwórca sukcesu Macintosha w 1984 (to w wielkim skrócie, więcej info na wiki i blogu Guy’a). Co do samej strony to jeszcze nie wystartowała, odbywają się dopiero prywatne beta testy ale dzięki Michaelowi Arringtonowi, który pożyczył zaproszenie, możemy dowiedzieć się czegoś więcej.

Na Truemors każdy może zgłosić swoją plotkę, podzielone są one na kategorie, a potem inni użytkownicy głosują czy jest ciekawa czy nie. Brzmi znajomo? Owszem, zupełnie jak w diggu, ale jest niespodzianka! Plotkę można dodać wysyłając emaila, wpisując ją po prostu na stronie lub… można zadzwonić i opowiedzieć (!) a oprogramowanie firmy SpinVox, zamieni nasz głos na tekst, który zostanie opublikowany w Truemors.

Co to oznacza? (więcej…)

Specyfika internetowego rynku

Bartek Raciborski w dzisiejszym poście pisze o wielu rzeczach, ale ja wyłowiłem taki oto smakowity kąsek (pogrubienie moje) :

Rynek internetowy to jeden z dzisiejszych najbardziej dynamicznych rynków. (…) bariera dostępu użytkowników do usług prawie nie istnieje (jeśli mieszkasz w małej mieścinie w Sudetach wypad na wystawę fotografii w Gdańsku staje się sporą eskapadą, ale zdjęcia z Flickr możesz oglądać tak samo łatwo jak te z Fotka.pl), co pozwala łatwo i szybko pozyskać nowych użytkowników jeśli masz dobry produkt, ale równie łatwo i szybko ich stracić jeśli nie nadążasz za stale rozwijającą się konkurencją. Wszystko to sprawia, że większość nowych produktów w tym obszarze opiera swój sukces na innowacji.

Cytat ten bardzo trafnie oddaje specyfikę internetowego rynku, w którym w dużej mierze geografia nie istnieje (socjologowie mówią o tzw. śmierci geografii), a konkurencja dochodzi do takich rozmiarów, że mówi się już o hiperkonkurencji. Dla klientów to wspaniała sytuacja, dla firm… nieustanny stres, ale zyskujemy na tym wszyscy – internauci nowe, lepsze usługi, dzięki którym możemy lepiej komunikować się z innymi czy też oszczędzać czas. Korzysta z tego również gospodarka, która musi stawać się coraz bardziej wydajna, aby następował wzrost gospodarczy.

Organizacja Euro

Euro 2012 jest gigantycznym, wieloszczeblowym projektem, który będzie wymagał zharmonizowania ogromnej liczby działań, skoordynowania ich w czasie i przestrzeni – co więcej, w warunkach niepewności co do rozmaitych parametrów technicznych i ekonomicznych, jakie trzeba uwzględniać w planach. Nie da się go nawet ograniczyć do samych mistrzostw, gdyż konieczne jest wtopienie ich w szeroki plan budowy autostrad i dróg ekspresowych, dworców, portów lotniczych, tras kolejowych, hoteli i całej ich otoczki. Ktoś nad tym musi panować i można przypuszczać, że nad całością musi czuwać wieloosobowy zespół ludzi wyposażonych w zaawansowane narzędzia informatyczne.

Pisze Paweł Wimmer. Owe zaawansowane narzędzia programistyczne to wspomniany przez Pawła akapit wcześniej specjalistyczny program do zarządzania projektami Microsoft Project… Ale dlaczego nie zastosować modelu wiki? Jest darmowa oczywiście i bardzo prosto nauczyć się jej używać – co w warunkach naszych włodarzy ma ogromne znaczenie ;) Nie potrzeba nam tak skomplikowanych narzędzi jak MS Project. To za duży mentalny przeskok dla naszych urzędników. Wystarczyłby im za to informowanie się wzajemne w jednym miejscu o kolejnych terminach, np. składania wniosków czy też jakie dokumenty są potrzebne do tego a tego. Informowania się co jest jeszcze do zrobienia. << Zharmonizowania ogromnej liczby działań, skoordynowania ich w czasie i przestrzeni – co więcej, w warunkach niepewności co do rozmaitych parametrów technicznych i ekonomicznych, jakie trzeba uwzględniać w planach. >>

Nie tak dawno pisano, że nawet CIA ma swoją wiki, w której agenci wpisują swoją wiedzę, wzajemnie swoje informacje weryfikując. Wiedza jest rozproszona. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może powiedzieć, że nawet w swojej wąskiej dziedzinie wie wszystko. Hanna Gronkiewicz-Waltz o mało nie przypłaciła odwołaniem ze stanowiska prezydenta Warszawy, braku refleksyjności swego środowiska, które nie dopatrzyło się dwóch różnych terminów składania oświadczeń majątkowych dla niej i dla jej męża. Nikt nie jest w stanie wiedzieć o wszystkim, ale trzeba mieć odpowiednich ludzi i mądre narzędzia do pomagania sobie.

Czy jednak wiki to nie za dużo na proste urzędnicze głowy? Może i to jest dla nich za dużo? Szok kulturowy zniweczyłby wszystkie zalety wiki. Może nie są oni w stanie wyjść poza schematy powoływania różnych koordynatorów, a potem koordynatorów koordynatorów? Dziś jednak urzędniczy świat mnie zaskoczył. Zupełnie przypadkiem znalazłem na Polskim wordpressie blog… Urzędu Dzielnicy Praga Południe! Czyli jednak ktoś był w stanie przekroczyć rubikon zastosowania nowoczesnych narzędzi do komunikowania się z obywatelami.

Kołakowski i Bauman o zalewie informacji

W tym samym wywiadzie co w poprzednim poście znalazłem inną ciekawą dla mnie wypowiedź prof. Kołakowskiego:
-Jak nawigować w oceanie informacji, która zalewa nas ze wszystkich stron?

-Chciałbym to wiedzieć. Możemy się trochę bronić, nie oglądając godzinami telewizji, nie czytając gazet. Ale bronimy się słabo, bo jesteśmy ciekawi i ta ciekawość nas gubi. Powinniśmy ograniczać informacyjny hałas, ale nie potrafimy tego zrobić. Lubimy wiedzieć o sprawach zupełnie nam niepotrzebnych, często groteskowych. Ale to nic nowego: że ciekawość jest grzeszna, uczono nas od zawsze, jednak ten grzech odmienia świat, również na lepsze.
-A może nie ograniczać szumu informacyjnego, tylko nauczyć się odróżniać śmieci informacyjne od rzeczy wartościowych. Zna pan jakiś system mentalnego filtrowania?
-Nie ma reguł. Ludzie mogą mieć interesujące pomysły na skutek przypadkowych informacji z przypadkowych źródeł. Nie można z góry uznać, że dany kawałek szumu informacyjnego jest z natury rzeczy jałowy. Możemy najwyżej uznać, że jest mało wiarygodny albo nam nieprzydatny. Ale dobrych kryteriów odróżniania śmieci informacyjnych od rzeczy wartościowych nie mamy. Chociaż to chyba jasne, że jak dowiadujemy się o tym, kto kogo zabił, to nas to duchowo nie wzbogaca.

Ja od siebie bym jednak powiedział, że jeszcze mamy kryterium (bliskie doskonałości) mentalnego filtrowania: jest nim 80-letni Leszek Kołakowski. Jakaż to szkoda, że już jest u schyłku życia.

prof. Leszek Kołakowski prof. Zygmunt Bauman

(więcej…)


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)