Sputnik 1
Pięćdziesiąt jeden lat temu Sputnik 1 stał się pierwszym sztucznym satelitą Ziemi. Z tej okazji popełniłem artykuł, kosmicznie mocno upraszczając to, co od tamtego czasu zmieniło się dzięki satelitom.
Pięćdziesiąt jeden lat temu Sputnik 1 stał się pierwszym sztucznym satelitą Ziemi. Z tej okazji popełniłem artykuł, kosmicznie mocno upraszczając to, co od tamtego czasu zmieniło się dzięki satelitom.
Paweł Wimmer zaproponował wczoraj stworzenie serwisu społecznościowego dla naukowców. Sam pomysł na taki serwis nie jest wyjątkowo odkrywczy, ale nie o to tu chodzi. Taka idea spodobała mi się od razu! Ile dziedzictwo web 2.0 mogłoby dać naukowcom – myślałem niemal podświadomie, błyskawicznie zapalając się do tego projektu… A tu bęc! Rozbiłem sie o niektóre komentarze gęsto pęczniejące pod postem. Dlaczego mi się pomysł tak spodobał, a innym nie?
Web 2.0 to nowy paradygmat, którego wielu nie rozumie
W tym semestrze miałem przedmiot „Programy Unii Europejskiej”, podczas któryś zajęć prowadzący pyta się nas, które instytucje w najgorszy sposób wykorzystują fundusze Unijne? Nie przyszło nam do głowy, że nie są to samorządy (w domyśle nieudolne nieroby i urzędasy) ani prywatnie przedsiębiorcy (w domyśle kombinatorzy) – są to uczelnie wyższe! Dlaczego? Bo panuje na nich feudalny model władzy – słowo rektora jest święte, a że zna się on na filozofii średniowiecznej (to tylko przykład), a nie administrowaniu instytucją – to już inna sprawa, ale przecież nikt nie ośmieli się go upomnieć (upraszczam bardzo, ale mam nadzieję rozumiecie o co mi chodzi). Jaki to ma bezpośredni związek z niezrozumieniem wartości powstania serwisu społecznościowego dla naukowców?
Na uczelni panuje ścisła hierarchiczna struktura, gdy tymczasem web 2.0 ma strukturę sieciową, zdecentralizowaną. To zupełnie inny świat, a mówiąc bardziej naukowo – to zupełnie nowy paradygmat postrzegania świata, działania ludzi i organizacji. W starym paradygmacie ważne były relacje pionowe (ja plus wyższy, niższy stopniem naukowym kolega) i poziome (ja i koledzy z takim samym tytułem naukowym). W nowym paradygmacie ważne są i relacje pionowe, i relacje poziome, i relacje skośne! Istotne jest aby sieć była gęsta. To oczywiście tylko uproszczony schemat. Nie chodzi również aby poprzednią strukturę niszczyć, istnieje ona bowiem nie bez kozery, chodzi mi jednak o to aby nową strukturę docenić i po prostu wykorzystać jej zalety: możliwość kontaktu i zobaczenia się naukowców z tej samej dziedziny i z różnych; z tego samego miasta i nie tylko; młodych i starszych; zobaczenia nad czym pracują koledzy z innych ośrodków naukowych; możliwość znalezienia pomocy, współpracy. Potencjalne korzyści są nieograniczone.
Wiedza procesem dokonującym sie w sieciach
Rok temu Edwin Bendyk pisał w genialnym artykule w Niezbędniku Inteligenta:
John Seely Brown i John Hagel III, eksperci w dziedzinie zarządzania oraz innowacyjności, dowodzą na łamach najnowszego numeru „The McKinsey Quarterly”, że potrzebna do skutecznego działania kreatywność oraz zdolność produkcji nowej wiedzy kryje się w relacjach między ludźmi. Wiedza nie jest bowiem stanem, ale procesem. Procesem polegającym na umiejętności tworzenia i podtrzymywania relacji między ludźmi, dzięki czemu następuje wymiana idei, ich rozwój, upowszechnienie i absorpcja.
Korzyści jakie otrzymujemy ze stałej, utrwalonej hierarchicznej struktury wycisnęliśmy do końca. Aby iść dalej, aby zwiększać wydajność – co jest koniecznością w rozwoju gospodarczym – musimy nie tylko w nauce wykorzystywać najnowsze zdobycze wiedzy o wytwarzaniu wiedzy. Najnowsze trendy w tej dziedzinie mówią zaś, że zdobywamy ją uczestnicząc w sieciach. Serwisy społecznościowe są doskonałym narzędziem do tego celu.
Zamiast podsumowania
Zaproponowany przez Pawła serwis społecznościowy stworzyć powinni komputerowcy czujący bluesa web 2.0 (poprawiając go i rozwijając dzięki feedbackowi naukowców) bo jeśli wyszlibyśmy od naukowców to ich skostniałe myślenie nie będzie potrafiło dać iskry życia temu projektowi.
Niebezpieczeństwo dla tego projektu tkwi w tym, że jego potencjału naukowcy mogą nie zauważyć tkwiąc w starym paradygmacie.
To fascynujące zagadnienie zostało w tym poście jedynie muśnięte, mam jednak nadzieję, że to dobry początek do dalszej refleksji. Wszelkie niezrozumiałe zawiłości moich myśli chętnie wytłumaczę w komentarzach.