iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Twitter a sprawa polska

Serce roście patrząc na te czasy kiedy twitter do mainstreamu w USA, a powoli i na świecie, wchodzi. W 2007 roku pisałem o twitterze jako o ciekawostce, najciekawszym nowym pomyśle z poletka Web 2.0 a teraz poważne media piszą twitter to, twitter tamto. A kiedy już Oprah namaściła swym gustem… Czapki z głów! Nastał czas twitteromanii.

Co z Twitterem dalej? Tylko jedno ważne pytanie pozostaje bez odpowiedzi: kiedy zacznie zarabiać?

Temat twittera zawsze prowadzi na własne podwórko i pytanie o polskie odpowiedniki. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają*. Język swój mają, więc amerykańskie serwisy na swą modłę przekładają. W Polsce jest tylko jeden serwis, który idei mikrobloga nie rozpuścił „ulepszając ją” do minibloga (pinger), to oczywiście blip.

W kontekście szału na twittera pojawia się jedno proste pytanie: Czy blip będzie polskim twitterem z medialnym i celebryckim szaleństwem jak za oceanem?

Jest kilka (mikro)powodów aby wierzyć w powodzenie rodzimej inkarnacji idei mikrobloga:

  1. Profile mniej lub bardziej znanych osób, które poinformują szerszą rzeszę internautów o serwisie i część z nich zachęcą do używania:
  2. Kampania polityczna
  3. Konkursy i inne wydarzenia „medialne”.

(więcej…)

Dlaczego blogger jest be?

Blogger logo

Jaka jest najlepsza lub najpopularniejsza platforma blogowa? Nie ma jednej dobre odpowiedzi, ale można znaleźć pewne wskaźniki. Webfan znalazł zestawienie jakiego silnika blogowego używa 100 najpopularniejszych blogów według rankingu Technorati.com, przygotowane przez blog Royal Pingdom.

Nie dziwi mnie, że aż 32 blogi z Top100 Technorati używają WordPressa – to bardzo dobra i elastyczna platforma, cały czas prężnie rozwijana. Nie przekonują mnie słowa krytyki ostatniej wersji WordPressa oznaczonej numerem 2.7.

Zastanawiająca jest za to bardzo słaba reprezentacja Bloggera. Tylko 3 blogi! Why? Oh God why?! W mojej subiektywnej bardzo ocenie, wyrobionej chyba tylko przez pobieżną lekturę wpisów o nowych funkcjach platformy blogowej od Google’a, wydawało mi się, że to bardzo dobry i solidny gracz na rynku.

Teza, że jest to spowodowane niechęcią do powierzania swych sekretów Googlowi byłaby dobra jako bystra (niby) pointa materiału z tefałenowskich Faktów, ale konfrontacji z prawdą nie wytrzymuje. W takim razie bij bogatego, kibicuj słabszemu? Tak, ale to się sprawdza kiedy oglądasz mecz piłki nożnej z kumplami a nie gdy wybierasz miejsce na blogowanie.

Jedyne możliwe odpowiedzi, na pytanie co z tym bloggerem to:

  1. braki w funkcjonalnościach;
  2. platforma z jakiegoś powodu nie jest cool/jezzi/trendi/bloger-friendly.

Ale takie postawienie sprawy nie daje odpowiedzi na pytania. Jest więc na sali jakiś cwaniak?

Couchsurfing, zaufanie i platformy

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o couchsurfingu… Z jednej strony nie mogłem uwierzyć, a z drugiej strony myślałem jakie to proste a skuteczne. O co chodzi? Rejestrujemy się na stronie, wypełniamy profil i szukamy miasta gdzie chcielibyśmy pojechać i… przysłowiowej kanapy na której moglibyśmy przenocować. Chodzi bowiem o to, że strona buduje światową sieć osób, które będą umożliwiały tanie lub bezpłatne noclegi w swoich domach w zamian za możliwość noclegu w innych osób uczestniczącej w tej sieci. Ktoś z Nowej Zelandii lub Peru chce przyjechać do twojego miasta, może przenocować u Ciebie, w zamian ty możesz skorzystać z gościny kogoś w Portugalii czy Kanadzie. Jako, że wyprawy do innych krajów a nawet na inne kontynenty mogą być niebezpieczne, a swoje bezpieczeństwo podczas noclegu powierzamy osobie kompletnie nieznajomej, ważne jest budowanie na stronie couchsurfingowej dobrej reputacji.

Dlaczego o tym piszę? Dla wielu (w tym dla mnie) taka informacja jest ciekawa sama w sobie. Ale jest też drugie dno. Znów świat i internet zadziwiły mnie. Znów okazało się, że można wymyślić coś niezwykle praktycznego a… Internet jest platformą, która to umożliwia.

Po drugie niesamowite jest jak daleko posuwa się nasze zaufanie do obcych i zupełnie nam nieznajomych osób dzięki internetowi, a konkretniej różnego rodzaju platformą zaufania. Nie jeden raz kupowałem coś na Allegro i wysyłałem w ciemno kilkaset zł gdzieś w Polskę i mimo obaw system działa sprawnie. Nie przysłano mi zamiast komórki ziemniaków. Couchsurfing idzie jeszcze dalej bo na szali kładę swoją głowę lub w najlepszym razie pieniądze na zwiedzanie i powrót. I znów działa.

Działa na tyle dobrze, że couchsurfing i aukcje internetowe to dobra wiadomość dla biznesu. Dzięki aukcjom utrzymuje się wiele mniejszych lub większych firm. Couchsurfing to z kolei dobra wiadomość dla sektora turystycznego. Owszem, nie dla hoteli, ale taki turysta musi do swej darmowej kanapy dojechać a na miejscu coś jeść, pić i zwiedzać więc jest okazja aby na nim zarobić. Istnieje też duże prawdopodobieństwo, że tego turysty dane miasto nie miałoby okazji gościć, bo na taką podróż nie byłoby go stać, gdyby nie darmowy nocleg. Można więc powiedzieć, że dzięki dwóm powyższym platformom, powstaje trzecia – platforma biznesowa.

Więcej na temat couchsurfingu w artykule z wiadomości24.pl

Update: powyższy artykuł, lub komentarz Bartka Raciborskiego jest obowiązkowy!


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)