iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Twitter a sprawa polska

Serce roście patrząc na te czasy kiedy twitter do mainstreamu w USA, a powoli i na świecie, wchodzi. W 2007 roku pisałem o twitterze jako o ciekawostce, najciekawszym nowym pomyśle z poletka Web 2.0 a teraz poważne media piszą twitter to, twitter tamto. A kiedy już Oprah namaściła swym gustem… Czapki z głów! Nastał czas twitteromanii.

Co z Twitterem dalej? Tylko jedno ważne pytanie pozostaje bez odpowiedzi: kiedy zacznie zarabiać?

Temat twittera zawsze prowadzi na własne podwórko i pytanie o polskie odpowiedniki. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają*. Język swój mają, więc amerykańskie serwisy na swą modłę przekładają. W Polsce jest tylko jeden serwis, który idei mikrobloga nie rozpuścił „ulepszając ją” do minibloga (pinger), to oczywiście blip.

W kontekście szału na twittera pojawia się jedno proste pytanie: Czy blip będzie polskim twitterem z medialnym i celebryckim szaleństwem jak za oceanem?

Jest kilka (mikro)powodów aby wierzyć w powodzenie rodzimej inkarnacji idei mikrobloga:

  1. Profile mniej lub bardziej znanych osób, które poinformują szerszą rzeszę internautów o serwisie i część z nich zachęcą do używania:
  2. Kampania polityczna
  3. Konkursy i inne wydarzenia „medialne”.

(więcej…)

Dostaliśmy więcej niż marzyliśmy

Od wczoraj jesteśmy w Schengen. Przechodzimy nad tym do porządku dziennego, a przecież za tym suchym faktem kryje się coś więcej. To dobrze, że zwykle bronimy się przed patosem, ale proszę – nie teraz.

Czy mojej babci jadącej na przymusowe roboty w głąb Trzeciej Rzeszy mogło się śnić coś takiego? Tak ogromna swoboda przekraczania granicy polsko-niemieckiej, że właściwie możemy uznać, że jej nie ma? Gdyby ktoś jej powiedział, że dożyje czasu kiedy zniknie granica między Polską a Niemcami to uznałaby pewnie, że Niemcy Polskę wchłoną. Bo jak człowiek będący przy zdrowych zmysłach mógłby wyobrazić sobie obecną sytuację? Polacy pozwalają, aby ich śmiertelni wrogowie mogli swobodnie przekraczać polską granicę?!

Ok, to było dawno temu. Dobrze. Weźmy bliższe nam czasy. Jest rok 1989, Polska powoli, niepewnie odzyskuje wolność. Super, tyle nam wystarczy. Spełniliśmy przecież ogromne marzenia o niepodległości. Czego nam więcej trzeba? Czy te głupie 18 lat temu przyszło by nam do głowy, że znikną granice w ogromnej części Europy? Złośliwi dodaliby, że jasne – po rozszerzeniu Związku Radzieckiego…

To aż nie sposób opisać jak w ciągu kilkudziesięciu lat zmieniła się Europa. Jeśli nie sposób opisać, to przynajmniej postarajmy się to poczuć. Nie bójmy się powiedzieć sobie (ze względu na to co powyżej), że żyjemy we wspaniałych czasach. Po cichu. Sami do siebie. Bo tak wstyd jakoś mówić tak wielkie słowa na głos, w czyjejś (na ogół) szyderczej obecności.

Może to zakłopotanie przy mówieniu tak wielkich słów wynika z tego, że wolność jest dla nas jak czyste powietrze i zapominamy jaki kiedyś na świecie był zaduch. Dodatkowo „Internet przyzwyczaił nas w dużej mierze do tego, że uważamy się za obywateli świata – jak zauważył to Paweł Wimmer – bo wirtualna, bezgraniczna rzeczywistość dawała poczucie całkowitej swobody.”

Schengen nie spełniło naszych marzeń. Ono dało nam coś więcej, bo nawet nie potrafiliśmy wyobrazić sobie tak wielkiego prezentu, aby móc o nim później marzyć czy też o niego prosić.


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)