iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Nauka przez wielkie LHC

Jedno z grubszych odgałęzień mych zainteresowań to astronomia. Nie odległe galaktyki, czerwone karły i czarne dziury ale bardziej astronautyka i badania Układu Słonecznego. Czasami jednak pewne informacje są tak przytłaczająco gigantyczne, że trzeba zwrócić na nie uwagę. Tak jest w przypadku uruchamianego powoli akceleratora LHC (ang. Large Hadron Collider) – wielkiego zderzacza hadronów. Oto trzewia bestii:


Creative Commons License photo credit: Ethan Hein

Garść imponujących danych:

  1. LHC to akcelerator (czyli przyspieszacz) cząstek elementarnych umieszczony w CERN pod Genewą.
  2. Akcelerator to okrąg o średnicy 8km, długości prawie 27km biegnący w tunelu 100 m pod powierzchnią Francji i Szwajcarii;
  3. Właściwie są to dwie rury, w których utrzymywana jest próżnia mocniejsza niż na stacji orbitalnej.
  4. Rury otacza blisko 9 tys. wielotonowych elektromagnesów, które muszą być schładzane do temperatury ledwie 1,9 st. wyższej od zera absolutnego (które wynosi minus 273,15 st. C), są więc chłodniejsze niż przestrzeń kosmiczna.
  5. Tam, gdzie protony będą się zderzać, stanęły wielopiętrowe detektory w wydrążonych dla nich grotach. Tak wielkich, że w jednej z nich zmieściłaby się nawa katedry Notre Dame.
  6. Owe detektory to nie tylko elektronika i plątanina kabli, ale również elektromagnesy o wadze tysięcy ton. Z użytej do ich budowy stali można by zrobić kopię wieży Eiffla.
  7. Dzięki temu jest to największa maszyną świata (wg wikipedii)

CERN LHC

CERN z lotu ptaka

Po co to wszystko?

(więcej…)

Przyszłość Internetu

W tym tygodniu na Read/WriteWeb trwa Web Future Week. Od jakiegoś czasu co tydzień jest jakiś temat przewodni. W ramach obecnego tygodnia opublikowano ankietę, w której zadano pytanie: Która internetowa technologia będzie miała największy wpływ na sieć w ciągu następnych 10 lat? Zadając to pytanie, Richard MacManus przytomnie zauważa, że przecież 10 lat temu nie istniało Google, które dzisiaj rozdaje karty. Technologia rozwija się za szybko. Król internetowej technologii anno domini 2017 może jeszcze nie istnieje lub – dalsze słowa MacManusa – iskrzy się dopiero pomysłem w głowie studenta z Szanghaju.

Tą ankietą przyszłości nie przewidzimy, to raczej odbicie dzisiejszych hype’ów i buzz’ów ale IMHO warto się chwilkę nad tym zastanowić. Ja robię to przede wszystkim dla intelektualnej przyjemności pobudzenia szarych komórek w temacie który lubię. Jakie są więc nominacje na technologię przyszłości?

(więcej…)

iPhone iPhone iPhone

Czy jest iPhone? Tym:

Mimo tego można zrobić mu to:

Można więc uczestniczyć w marketingowym buzz’ie na na różne sposoby. Te i tak są dość kreatywne. Mimo tego nadal są to okruszki. Prawdziwie pyszne mięsko czai się gdzieś dalej, tam gdzie wielu kończy swoje relacje o iPhone. Niezastąpiony Read/WriteWeb jest tu głównym źródłem.

Doświadczenie fizyczności

iPhone ze swoim ekranem dotykowym wprowadza nowy paradygmat komunikacji z urządzeniem, przenosi nas na zupełnie nowy poziom interakcji z informacją – pisze Alex Iskold. Standardowy pulpit komputerowy jaki znamy od lat 90′ wymuszał na nas naukę, w pewnym sensie, sztucznych gestów myszy lub klawiaturowych skrótów. Najnowsze dziecko Apple’a umożliwia komunikację z urządzeniem w bardziej intuicyjny, naturalny sposób. Dlaczego? Bo mocniej odwzorowuje znaną nam wszystkim z codziennego życia fizyczność – poprzez ekran dotykowy, np. przewijanie okładek albumów muzycznych, akceptację włączenia urządzenia poprzez przesunięcie suwaka, czy też powiększanie fragmentów zdjęć gestem rozsuwania palców.

Bardzo ciekawe spostrzeżenia, ale mam wobec nich trochę wątpliwości: pokoleniu naszych rodziców będzie tak samo trudno uczyć się tego paradygmatu jak poprzedniego (niezrozumiałej dla mnie przyczyny boją sie oni, że coś popsują). Do tego moje doświadczenie z gładzikiem/touchpadem w laptopie nie nastrajają mnie tak hurraoptymistycznie do wszelkiego rodzaju ekranów dotykowych. Nie jest to zły sposób, ale nie jest pozbawiony wady małej precyzji obsługi. Może jednak interface iPhone’a projektowany tylko do obsługi palcami, a nie precyzyjniejszym wskaźnikiem myszki, jest na prawdę wygodniejszy?

Być może mówienie od razu o nowym paradygmacie jest trochę naciągane ale może po części wyjaśnia mocniej to poczucie fajności iPhone’a, zachwytu użytkowników jego obsługą?

Przyczółek

iPhone może być początkiem rozszerzania strefy wpływów na nowe dla Apple’a obszary:

  1. konkretny, znaczący udział w rynku wyszukiwarek internetowych,
  2. sieci społeczne,
  3. wyszukiwanie informacji

Wejście na rynek iPhone’a z wbudawaną przeglądarką Safari oraz wypuszczenie jej wersji pod Windows nie mogło być przypadkowe. Kiedy telefon stanie się bardzo popularny i powszechny, istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego użytkownicy będą chcieli przesiąść się na Safari również pod Windows, bo ludzie lubią używac wszędzie jednej rzeczy. Mimo, że Safari jako alternatywa dla IE nie ma tylu dodatków co FF. Przy okazji niejako, Safari uśmierciłoby również technologię WAP.

Bardzo multimedialny i internetowy iPhone ma już w sobie właściwie sieć społeczną. W sumie jak każdy telefon komórkowy. To książka telefoniczna! Wyobraźcie sobie jak szybko Apple mógłby to wykorzystać.

O wyszukiwaniu Alex Iskold pisze najbardziej enigmatycznie. Miałoby to polegać na zbieraniu przez Apple’a danych z tego co robią użytkownicy sieci społecznej iPhone’a i na tej podstawie napisania heurystyk przeszukujących sieć. Jak dla mnie to się nie klei do kupy, może ktoś z czytelników mi to wyjaśni? ;) Idźmy dalej.

Niebieski ocean

Tym razem korzystam z wiedzy Dominika Kaznowskiego, który opisuje strategię marketingową jaką stosuje Apple w przypadku iPhone’a (i nie tylko), nazywa się ona blue ocean.

Zrozumieć blue ocean można tylko poprzez definicję red ocean, zwanego trafniej red ocean of blood. (…) Przestrzeń czerwonego oceanu to te wszystkie rynki, które już są odkryte i zagospodarowane. Panuje na nich walka o każdy procent udziału w rynku, (…) to świat bezlitosnej konkurencji. (…) Swój sukces świętują teorie poprawiające wydajność pracowników i efektywność produkcji. Lecz wraz z upływem czasu i nieuchronnym starzeniem się rynków poprawianie efektywności staje się coraz droższe i trudniejsze, dodatkowo, konkurencja robi dokładnie to samo co my i w efekcie cała czołówka branży, pomimo znacznych nakładów na optymalizację procesów, wydatków marketingowych i rozwojowych stoi w miejscu.

Natomiast blue ocean to przeciwieństwo oceanu krwi, to miejsce w którym konkurenci stają się nieistotni. (…) Przestrzeń błękitnego oceanu to rynki, które jeszcze nie są odkryte. (…) Tutaj nie ma tu miejsca na rywalizację, to my ustalamy zasady gry.

Dlatego dla mnie wszystkie dyskusje na temat tego czy iPhone ma taką czy inną funkcję, czy też, że ekrany dotykowe były wcześniej – raczej nie ma znaczenia. Apple doprowadził do sytuacji w którym rynek telefonów komórkowych w oczach konsumentów dzieli się na iPhone i resztę aparatów.

Na tym polega sukces Apple. Steve Jobs tworzy po prostu nowe rynki, kreuje je. To pozwala mu zignorować konkurencję, zarówno w odniesieniu do głównych cech produktu jak i ceny.

Ciekawi mnie jakie są inne przykłady blue ocean, bo o Apple łatwo się mówi (im ostatnio wszystko udaje się w tej strategii zrealizować), to specyficzny przykład, chyba aż zbyt wzorcowy i znany. Pomimo tego, teoria ta bardzo dobrze wyjaśnia sytuację w której wielu zaawansowanych użytkowników komórek wytyka iPhone’owi pewne braki w wyposażeniu, ale reszcie konsumentów to nie przeszkadza, w końcu to iPhone!

W drodze do web 3.0

Od kiedy Marcin Jagodziński upublicznił swoją prezentację o zmierzchu web 2.0 i początkach trzeciej wersji sieci, nie miałem jeszcze okazji do tego nawiązać. Dziś pojawiła się informacja o nowym projekcie założyciela digga – Kevina Rose’a – serwisie Pownce, który jak żywo w mojej opinii wypełnia słowa o nadchodzącym trójce. Ale po kolei. Najpierw streszczenie wniosków Marcina zawartych w prezentacji:

Web 2.0

Na czym polega kryzys?

  • Wielcy web 2.0: Flickr, Digg, Del.icio.us, Friendster, Myspace, Facebook jak i liderzy jedynki: Google, Yahoo!, Amazon, eBay mają się dobrze. Ale…
  • Dodawanie treści i znajomych przestało być sexy.
  • Pastelowe kolorki przestały być sexy ;)
  • Można sobie wszystko wyklikać z szablonów: sieci społeczne (ning.com), diggi (pligg.com)
  • Serwisy społecznościowe w palecie produktów oferowanych przez agencje interaktywne.
  • Trwa to już 5 lat! W internecie to bardzo długo.
  • Rozdrobnienie i straszliwa specjalizacja, niszowość nowych sieci społecznych.

Web 3.0

Marcin nie wierzy w semantyczność i inteligencję sieci, zapowiadaną jako nową jakość, a tym samym zwiastun web3.0 Będzie ona zatem…

(więcej…)


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)