iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Dwie strategie rozwoju serwisów społecznościowych

Dominik Kaznowski zastanawiał się co będzie po społecznościach, ale krócej, prościej i klarowniej odpowiedział na to pytanie niezawodny Rafał Agnieszczak:

1/ pojscie w kierunku multi-medium, podmiotu ktory nie bedzie tylko serwisem spolecznosciowym z lista znajomych i ich zdjeciami ale wejdzie na rynek telewizyjny (kierunek youtube, joost i umow z duzymi koncernami typu viacom), muzyczny (klimaty itunes, last.fm i deale z majorsami) oraz komorkowy (glownie MVNO, choc rowniez wersje mobilne tychze serwisow spolecznosciowych). ten model jest dobrym wyjsciem dla Myspace.

2/ pojscie w kierunku platformy technologicznej. stworzenie frameworka z milionami uzytkownikow powiazanych w siec spoleczna. dzieki temu potencjalowi mniejsze firmy beda mogly pojsc „na gotowe” czyli wpuscic swoje produkty/uslugi tam gdzie juz sa klienci i nie trzeba ich zdobywac. porownanie do systemu operacyjnego microsoftu i tysiecy firm piszacych pod windowsa oprogramowanie nie jest moze idealne, ale oddaje ducha tego pomyslu. kto wie, moze za 5-6 lat taki ekosystem bedzie standardem i ludzie beda sie dziwili „jak to mozliwe, ze w 2007 to ludzie musieli miec po kilkadziesiat loginow/hasel i rozbudowane bookmarki zeby w pelni korzystac z sieci. nie trudno sie domyslec, ze taki model wdraza wlasnie Facebook.

(więcej…)

Woda a zrozumienie mediów

W 1924 roku Józef Piłsudski w warszawskiej firmie Rudzki nagrał wypowiedź, która przetrwała do dziś. „Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą – mówił marszałek – i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść gdzieś w świat beze mnie, jego właściciela. Zabawne pomysły mają ludzie! Doprawdy, trudno się nie śmiać z tej dziwnej sytuacji, w której nagle głos pana Piłsudskiego się znajdzie. Wyobrażam sobie tę zabawną chwilę, gdy jakiś ananas korbą nakręci, śrubkę naciśnie – i jakaś trąba, zamiast mnie gadać zacznie. (…) Pusty śmiech mnie bierze, że ten biedny mój głos, ode mnie oddzielony, przestał nagle być moją własnością i należy już, nie wiem, do kogo, nie wiem, do czego: do trąby czy do jakiegoś akcyjnego towarzystwa. Najzabawniejsza jest jednak myśl, że kiedy mnie już nie będzie, głos pana Piłsudskiego sprzedawanym będzie za trzy grosze gdzieś na jarmarkach, prawie na funty, jak pierniki„.

cytat z artykułu o iPodzie

Jak to dziś brzmi? Nawet nie głupio, wręcz głupiutko. A mówił to przecież wielki człowiek, bohater narodowy Józef Piłsudski. Widać tu, że ciężko jest przenosić autorytet z jednej dziedziny na drugą, ale jeszcze mocniej moim zdaniem ilustruje to trudność zrozumienia rozwoju mediów współczesnych danemu człowiekowi. Na marginesie: cytat uroczy, nieprawdaż? ;)

Marshall McLuhan powiedział kiedyś (cytat z pamięci, jeśli ktoś zna dokładne źródło proszę podać), że nie wie kto wynalazł wodę, ale na pewno nie była to ryba. Dlaczego tak stwierdził? Ryba jest zawsze w wodzie zanurzona tak, że właściwie jej nie czuje. Tak samo jest z nami i mediami. Zanurzeni jesteśmy kompletnie we wszelkiego rodzaju mediach (już od wczesnego dzieciństwa) i straszliwie ciężko jest nam się zebrać na twórczą refleksję nad nimi. Ciężko było zrozumieć Marszałkowi możliwość nagrywania głosu i tego co można z tego wyczarować (od radia po podcasty); ciężko zrozumieć właścicielom praw autorskich, że filmy na YouTubie tylko popularyzują ich dzieła (bardziej pomagają niż szkodzą); sporo czasu musiało też upłynąć aby dojść do wniosku, że portalom bliżej do mediów tradycyjnych, niż nowych (o czym dyskutujemy w poprzednim poście); tak samo możemy powiedzieć o aferze z napisy.org (??); itd. itp.

Swoją droga ostatnio bardzo często piszę o czymś co było w przeszłości, porównując to z teraźniejszym. To chyba po to, aby lepiej uzmysłowić sobie, że woda kiedyś naprawdę miała inny smak.

Czas dotykania

Kuba Filipowski znalazł takie oto cudeńko – komputer w stoliku by Microsoft:

Od razu skojarzyło mi się to z tym filmikiem prezentującym jak działa iPhone:

A potem z tym.

No dobrze, ale co to wszystko znaczy?

(więcej…)

Społeczeństwo B

Pisałem wczoraj, że Dania jest w czołówce najbardziej innowacyjnych krajów świata. W pierwszej chwili może to dziwić, ale mnie już nie – m.in. po przeczytaniu artykułu Tomasza Walata w Polityce. U nas inicjatywa taka jak Społeczeństwo B spotkałby się u większości z co najwyżej z uśmiechem politowania. W Dani brana jest na poważnie. O co chodzi?

Społeczeństwo B to ruch społeczny domagający się respektowania rytmu biologicznego ludzi, którzy nie są predysponowani do wczesnego wstawania do pracy.

Powołują się oni na badania naukowe, z których wynika, że 15-25% ludzi należy do kategorii nocnych marków – kładą się do łóżka grubo po północy, a jeśli zrobią to wcześniej, to i tak nie zasypiają od razu, co niekorzystnie odbija się na ich porannej kondycji. Porannych ptaszków jest natomiast mniej (10–15 proc.) i ci zamykają powieki najpóźniej przed 22.00, tracąc cenne godziny wieczoru. Pozostali stosunkowo łatwo reagują na wczesny dźwięk budzika, ale i tak większość z nich rozkręca się do życia dopiero przed południem. Badania wykazały także, że ekstremalnych przypadków jest trzykrotnie więcej w grupie nocnych marków niż wśród porannych ptaszków. Ci pierwsi, zmuszeni do wczesnego zaczynania pracy, przesypiają w niej na stojąco do kilku godzin lub odsypiają stracone w tygodniu godziny przez pół soboty i niedzieli.

Skoro tak, to

(…) kurczowe trzymanie się zwyczajów narzuconych we wczesnym okresie industrializmu oznacza marnotrawstwo zasobów ludzkich. (…) Rytm pracy narzucony przez taśmę produkcyjną nie pasuje do społeczeństwa innowacyjnego, w jakie wchodzimy. Dobre pomysły mogą się rodzić w każdej chwili, a mają często większą wartość niż fizyczne produkty. Coraz więcej pracy jest niewidoczne w procesie produkcyjnym. Sektor oparty na wykorzystywaniu zdobyczy wiedzy rozwija się w Danii dwukrotnie szybciej niż cała gospodarka (7 proc. wzrostu wobec 3,5 proc.). (…) Stosowną chwilą do rozpoczynania pracy w fabrykach, szkołach i urzędach powinna być dla wielu 10.00 rano. Można dzięki temu też lepiej wykorzystać istniejącą infrastrukturę, zwłaszcza drogi i komunikację publiczną.

Żądania alternatywnego Społeczeństwa B przestają być utopijne, jeśli spojrzymy na poszczególne stanowiska pracy. Tam, gdzie potrzebna jest kreatywność, nie ma znaczenia, gdzie i kiedy wykonujemy zawodowe czynności.

Czy te argumenty podziałały? (więcej…)


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)