iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


Niezauważony rok MyBlogLog

Przy okazji wszelkiego rodzaju podsumowań (mniejszych lub większych) tego co w sieci działo się w roku 2007 pominięto MyBlogLog… Dlaczego? Przecież awatary MBL pokazały oblicza pewnej części blogosfery… Dosłownie.

Poka awatara

Choć MyBlogLog zaczął działać w 2006 roku to popularność zdobył w 2007. Dla mnie ubiegły rok w dużej mierze upłynął właśnie pod znakiem MBL. Do pierwszego spotkania w realu z innymi blogerami używałem anonimowego awatara. Niezręczna konieczność tłumaczenia kim jestem na MBL sprawiła, że zmieniłem awatar na zdjęcie mojej twarzy. Wtedy to też rozmawialiśmy o tym, jak spora to była zmiana w naszym podejściu do serfowania w sieci. Do tej pory istnieje mit, tudzież nieświadome poczucie anonimowości w korzystaniu z internetu. Ok – możemy przyznać – ta zupełna anonimowość w sieci to ułuda, ale samemu pokazywać na jakie strony się wchodzi? Pełna ekshiba.

Na tym polega jednak wartość ekshibicjonizmu web 2.0 – pokazujemy wiele o sobie, odkrywamy różnego rodzaju strumienie danych o naszych poczynaniach i gustach, aby w zamian spotkać inne osoby o podobnych zainteresowaniach oraz zareklamować siebie samego i nasze aktywności – w tym przypadku głównie blogowe. Banalne? Niby tak. Ale wtedy z niedowierzaniem podchodziliśmy do potencjalnych zalet MBL i dziwnym nam się wydawał pomysł zostawiania okruszków myblologowych ciasteczek na innych blogach.

Teraz nie wyobrażam sobie swojego bloga bez widgetu MBL. Jedynie Eskey zauważył MBL w 2007 roku, pisząc, że wydaje się on podstawowym narzędziem do nawiązywania blogowych kontaktów. Oczywiście nie sięga całej blogosfery, mnóstwo osób o nim albo nie wie albo celowo ignoruje, ale wielu świadomych blogerów doceniło oferowane przez niego możliwości. Uważam je za najlepsze narzędzie łączące różne platformy blogowe i świetny sposób na pokazanie własnej obecności. [wytłuszczenia moje - rg] (więcej…)

Co jest w blogu istotne, a co jest dodatkiem

Wpis skrajnie subiektywny, ze z góry upatrzoną puentą: co w blogu jest ważne i dlaczego sidebar?

Komentując tekst dRaisera porównujący różne systemy blogowe, zastanawiałem się nad tym co dla mnie jest najważniejsze w funkcjonalnościach dotyczących szczególnie wyglądu bloga.

Choć obecny i poprzedni wygląd mojego bloga nie był i nie jest zbyt minimalistyczny, to taki look, zupełnie by mi nie przeszkadzał. Mógłby to być np. szablon Biały - jeden ze standardowych na bloxie, używany choćby przez bloga Rzeczy (swoją drogą całkiem ciekawego), czy setki innych wordpressowych. Zawsze korciło mnie do dodania choćby maleńkiego logo bloga, a w praktyce wychodziło… troszkę większe ;)

Ile kolumn? Najprostszy jest układ z dwiema, wzrok na sidebarze nie rozprasza się za bardzo, porusza się tylko góra – dół. Ale im bardziej blog się rozwija, tym więcej chciałoby się tam treści umieszczać. Marzy mi się więc 3-kolumnowy theme, lewa szpalta szeroka na tekst, środkowa wąska na kategorie, archiwum, blogroll, a prawa szeroka na widgety (środkowa z prawą szerokością mogłyby sie zamienić, nie robi mi to różnicy) – troszkę jak na Mediafun, troszkę jak theme Illacrimo. A po co to wszystko?

Wiadomo, że do prowadzenia bloga wystarczy pole na tytuł, treść wpisu i przycisk submit. Reszta to dodatki. Rzecz jednak w tym, że każdy może uważać co innego za niezbędny dodatek możliwości publikowania notek (podpowiedź: o tym jest ten wpis ;). Doszedłem do wniosku, że dla mnie najważniejszy jest swobodny dostęp do tego co w tym bocznym sidebarze. Nie wyobrażam sobie w tej chwili bloga bez widgetu MBL, a wordpress.com (tam miałem wcześniej bloga) uniemożliwia dodawanie widgetów opartych na JavaScripcie, a takie występują najczęściej. Tylko ze względu na wielką popularność tej platformy, po jakimś czasie MBL dodał widget w wersji bez JS. Ostatnio odkryłem Feedjit, który pokazuje na żywo, skąd przybyli ostatni goście – zobaczcie sami po prawej na dole. Nie rozwiązany jest problem wyświetlania kalendarza z nadchodzącymi spotkaniami. Testowałem kilka wtyczek i nie przypadły mi do gustu. Tak jak jest teraz – zwykły widget tekstowy – jest mało wygodnie. Pewnym rozwiązaniem jest wklejenie kalendarza Googla do osobnej zakładki, tak jak widzimy to na blogu W realu, ale wtedy nie jest to widoczne od razu na stronie głównej. Sposób na Mediafuna też mi nie pasuje. W sumie nie jest to takie ważne, kiedy uświadomimy sobie, jak ubogie byłby nasze blogi bez tych (czasami ułomnych) rzeczy. Owszem, wszystko to tylko dodatki, bajery, bez których da się żyć, ale na szczęście nie trzeba.

Co dla was jest dodatkiem, a co absolutnym standardem? Odpowiedź na to pytanie jest zupełnie nieobowiązkowa, gdyż jest to odwiecznie związane z blogowaniem, nie raz poruszane i może już dla niektórych nudne. Z drugiej strony czyż podstawowe pytania nie rozgrzewają dyskusji najbardziej?


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)