„Urwał mi się film” troszkę, czyli blog zamarł. Zmaga się z tym każdy bloger. Ostatnio również Edwin Bendyk, który owym wpisem zainspirował mnie do tego postu. O czym on będzie? O contencie czyli zawartości/treści w internecie przed wszystkim, ale do tablicy została wywołana telewizji a więc i jej się dostanie. Oto interesujący mnie fragment:
Wczoraj miałem okazję przysłuchiwać się konferencji Mediatrendy 2007. Przedstawiciele głównych mediów: telewizji, radia, prasy rozumieli, że świat komunikacji społecznej zmienił się za sprawą rozwoju technologii. Tryskali przy tym pewnością siebie, że zmianę tę kontrolują i czeka ich świetlana przyszłość. Trzeba będzie zmienić modele biznesowe w mediach i reklamie, i po sprawie. Owszem, zmienia się publiczność, jest coraz bardziej pokawałkowana, stąd gwałtowny przyrost kanałów tematycznych w telewizji, ale sam człowiek się nie zmienia i chce jednego ? dobrej treści (dobrego contentu, jak się mawia po polsku). A to właśnie potrafią robić tradycyjne media, czyli produkować atrakcyjną treść, w przeciwieństwie do internetowego śmietnika.
Content kojarzy mi się od razu z web 2.0 gdzie oznacza generowanie, tworzenie treści stron przede wszystkim przez samych użytkowników. Jest to na tyle szerokie pojęcie, że można je zastosować, moim zdaniem, do treści wytwarzanej w każdy sposób (książki, telewizja, internet, radio itd.). Chciałbym poruszyć tylko dwie kwestie:
- Dla mnie jest za dużo ciekawego contentu, przede wszystkim w internecie, ale i w kioskach, księgarniach czy bibliotekach. Stąd ta przerwa w pisaniu. Nie z braku tematów tylko z braku czasu/sposobu na ogarnięcie tego chaosu i napisanie czegoś sensownego. Stąd ma to związek z poprzednim postem. Ciekawe dlaczego nie oglądam prawie telewizji? Bo za mało mam czasu czy za mało ciekawy content mi daje. Na prawdę nie wiem co jest przyczyną a co skutkiem.
- Tv – atrakcyjna treść, internet – śmietnik? Oba medium są takim samym śmietnikiem! I tu i tu można znaleźć bardzo wartościowe treści obok zupełnie marnych i błahych. Przedstawiciele telewizji grzeszą niedocenianiem blogosfery, grup dyskusyjnych, forów, gier wideo i on-line, podcastów, internetowego radia itd. itp. Nie można tych zjawisk przeceniać – to fakt, ale nie wolno również ich nie doceniać. Dzięki internetowi następuje konwergencja mediów (czyli przenikanie się, łączenie) i to jest jego ogromną zaletą! Do tego dochodzi możliwość aktywnego uczestnictwa, nie tylko biernego odbioru pewnych treści. Stale obniża się również próg owego uczestnictwa. Kiedyś trzeba było swoją stronę domową napisać samemu, własnymi siłami dodawać podstrony, galerie, wpisy. Teraz mamy platformy blogowe, strony hostujące nasze zdjęcia, szablony forów internetowych i serwisów społecznościowych. Wszystko czeka abyś przyszedł i wypełnił to treścią. Specjalistyczna wiedza informatyczna ograniczona do absolutnego minimum. To stwarza jeszcze większe szanse zaistnienia ważnych treści, bo koncentrujesz się natworzeniu owego contentu a nie na technicznych sprawach. Do tego dzięki konwergencji mogą zaistnieć nowe, lepsze funkcjonalności. Karierę robi słowo mashup (czyli mieszanie, łączenie funkcji różnych serwisów, usług, sposobów komunikowania się w celu wytworzenia nowej jakości) jak i widget. Tego „grube ryby” telewizji nie dostrzegają. Sądzą, że nadal tylko oni mogą, chcą i potrafią wytwarzać wartościowy content… Już nie!