iZbieractwo

czytam i zbieram sobie


The Next Web Awards

Nie mam pojęcia czy The Next Web Awards to konkurs prestiżowy czy nie, czy warto w nim głosować, ale doszedlem do wniosku, że warto nie tylko wybrać, ale i opisać swoje decyzje – pokazują one w ciekawy sposób nasze myślenie o sieci i to co w niej się lubi bądź ceni. Zainspirowali mnie eskey (tu już się co prawda wypowiedziałem, ale teraz chce dłużej u siebie;) i ols, którzy popełnili podobne notki na swoich blogach. Oto kategorie:

Entertainment (Let me entertain you!) YouTube – to jedyny serwis w tej kategorii, którego naprawdę używam (a jest to ważne dla mnie w tym głosowaniu). Możliwość oglądania teledysków, piłkarskich goli czy animacji przedstawiającej następną misję NASA na Marsa oraz to, że możemy podzielić się tym z ludźmi na swoim blogu uważam za bezkonkurencyjne. Na tym blogu korzystam z tego nie tak często, ale na Plenetes o wiele częściej. Do tego jest to strona legenda – po niej już nic nie jest takie samo w internecie. Wiele osób w tej kategorii wybiera Last.Fm – może jestem dziwny, ale dla mnie muzyka nie jest tak ważna w życiu, lubię ją, ale przeszkadza mi w skupieniu, nauce, pisaniu. Taka moje wypaczenie. O popularności i ważności pomysłu YT świadczą przecież dziesiątki jego klonów, ale nawet tak dobre jak Metacafe/DailyMotion (na które również można było oddać głos) nie pobiją mistrza.

Company (One company, to rule them all... – czy Wy też widzicie podobieństwo do cytatu z Władcy Pierścieni? ;) Google - tak jak YT dostaje u mnie głos za to, że z niej korzystam i to przede wszystkim nie tylko z wyszukiwarki, ale GMail, Kalendarz, Picasa czy Dokumenty i Arkusze. Do tego dochodzi również zasługa historyczna – stworzenie wyszukiwarki wzorując się na sposobie wyznaczania prestiżu naukowego pisma czy badacza poprzez liczbę i jakość cytowań. W tej chwili zaczynam poznawać usługi Yahoo! – MyBlogLog i del.icio.us – tak więc w przyszłości i ta firma ma u mnie szanse, szczególnie wraz ze swą nową misją (Y! stawia na społeczności i umożliwianie ludziom kontaktu) ale jeszcze nie teraz.

Social (You and me) Twitter - oczywiście za nowatorstwo, stworzenie nowego sposobu komunikacji i za największą niespodziankę w tym roku. Używałem go tylko testowo.

(więcej…)

Mutacje twittera

Od czasu mojego wpisu o twitterze trochę się zmieniło: powstały 4 nowe polskie klony i jedna świnia. Za granicą dwa wielkie serwisy społecznościowe wyewoluowały w sobie twittera, następują też mutacje. Ale po kolei.

PL:

  • Robisz.pl – klonuje wiernie pierwowzór. Niczym się dla mnie nie wyróżnia. „Na dorobku”.
  • Corobi.pl – patrz wyżej.
  • Statusy na Spinaczu – dodanie funkcji twittera do serwisu społecznościowego spinacz.pl – to strona niszowa, w porównaniu do grono.net „tylko” 7tys. użytkowników, ale myślę, że o wiele bardziej świadomych i wyrobionych internetowo niż masy dodające fotki na gronie. Start twittera z siedmiotysięczną społecznością bazową może doprowadzić do upowszechnienia się tego sposobu komunikacji ze znajomymi, ale czy spopularyzuje spinacza? Raczej nie.
  • Liveblog na streemo.pl – wreszcie oryginalna nazwa dla klona twittera! Tak jak spinacz, tak streemo (wierny klon MySpace) dodaje funkcjonalności twittera do swego serwisu. Oryginalna jest nie tylko nazwa samego klona, np. widget informujący o naszych kolejnych wpisach na liveblogu, który możemy umieścić na zewnętrznej stronie, np. naszej domowej, to… wlepka. Można oryginalnie? Można. Ciekawą funkcją jest również to, że każda twoja aktywność na streemo (np. dodanie komentarza lub ocena jakiegoś zdjęcia innego użytkownika) jest automatycznie dodawana/opisywana na liveblogu, dzięki czemu nasi przyjaciele mogą zobaczyć jaki śmieszny filmik ostatnio obejrzeliśmy i czy nam się podobał. Osobiście wolałbym mieć możliwość wyłączenia tej funkcji ale myślę, że ludziom może się to spodobać. Podsumowując – tylko streemo zrobiło na mnie wrażenie.

A teraz zapowiadana świnia czyli… Blimp na gronie – po prostu statusy jak w gg, możliwe do dodania w twoim gronowym profilu. Można je dodawać również smsem. I to koniec. Zero zapisywania poprzednich wpisów. Nazywa to się Blimp i w oczywisty sposób przypomina blip.pl Marcina Jagodzińskiego, który jeszcze nie wystartował. Pełna relacja u Artura (tu i tu). Ręce opadają i nie chce mi się o tym pisać, ale trzeba. Nie rozumiem zupełnie po co gronu ściąganie takiej nazwy? Nazwali by to gronoStatusami, gronoStajem, gronoSupeCośTam i też by się to przyjęło! To nie, tylko musieli „koledze zabrać zabawkę”. Jedyne sensowne wyjaśnienie ich decyzji to chęć wyprzedzającego uderzenia na głównego konkurenta. Ale ludzie! Grono ma milion użytkowników a blip żadnego, bo jeszcze nie wystartował i nie stoi za nim jakakolwiek grupa kapitałowa. To jakiś surrealizm. Wiem, że tak sie robi nie tylko w internecie i nie tylko w Polsce, ale to konkretne wydarzenie nie ma sensu zupełnie.

Czy jest możliwy jednak taki zwrot wydarzeń:

Dlaczego nie uznać, że ten kanibalizm nazw będzie w rzeczywistości symbiozą? Czy Szanowni Gronowicze nie będą mieli ułatwionej percepcji nazwy i funkcjonalności BLIPa.PL?

Jak pisze Adam Zygadlewicz? Jest to karkołomne i mało prawdopodobne, ale kto wie?

Zagranica:

(więcej…)

Twitter czyli ewolucja blogowania

Nie było w marcu tego roku poważnego bloga o internecie, który nie napisałby czegoś o twitterze. Skąd to zamieszanie? Nie do końca wiadomo. To fenomen – jak inaczej wytłumaczyć niesamowitą popularność serwisu za oceanem, który oferuje skrzyżowanie opisów z komunikatora z bardzo zwięzłym blogowaniem. Może jednak w tej ponadprzeciętnej prostocie tkwi właśnie geniusz? Komentatorzy pomysł albo bardzo chwalą, albo mocno ironizują na temat jego funkcjonalności. Pete Cashmore z wpływowego blogu o serwisach społecznościowych – Mashable, podsumował twittera i zilustrował ewolucję blogowania taką grafiką:

Reakcja na twittera przypomina reakcje na kolejne media wchodzące na rynek medialny (radio miało zniszczyć czytanie, telewizja zniszczyć radio, itd.) a potem na serwisy internetowe (jak te na obrazku powyżej), które to miały internet zupełnie zniszczyć, zaśmiecić i sprowadzić do najniższego wspólnego mianownika (zhomogenizować). Padają te same argumenty co w przypadku blogów – „kogo obchodzi, co jadłeś na obiad” – czytamy na blogu Marty Klimowicz. Dla twórców twittera to najlepsza z możliwych sytuacja – nikt nie pozostaje obojętny. Nigdy wszyscy nie wpadliby w zachwyt i zaczęli namiętnie go używać, a tak nawet przeciwnicy używania twittera powodują szum medialny popularyzujący go jeszcze bardziej. Dyskusja w blogosferze rozreklamowała go natychmiast.

No dobrze, ale czym konkretnie jest twitter?

(więcej…)


  • Ostatnie komentarze

    • radek: Oczywiście :) Thx
    • olaf: Ostatni dzień sierpnia oczywiście :)
    • radek: @Mirek Bartołd – Nie lubię naciągania i „podkręcania” tematu. W mojej opinii było to tylko...
    • mirek.bartold: Radku, mam wrażenie, że zrobiłeś ten wpis z lekkim wyrzutem sumienia, na zasadzie: „muszę...
    • Arek: Spotkałem się kiedyś z bardzo podobną praktyką innej taniej linii lotniczej :)